Kto z nas nie pamięta lekcji w szkole, na których nauczycielka wychowania muzycznego uczyła całą klasę śpiewać "Prząśniczkę"? Do tego dochodzą obowiązkowe "spędy" szkolne w operze i uciążliwe oglądanie (a raczej wysłuchiwanie)...
Kto z nas nie pamięta lekcji w szkole, na których nauczycielka wychowania muzycznego uczyła całą klasę śpiewać "Prząśniczkę"? Do tego dochodzą obowiązkowe "spędy" szkolne w operze i uciążliwe oglądanie (a raczej wysłuchiwanie) "Halki" lub - do wyboru - "Strasznego dworu". Wobec tego trudno się dziwić, że stosunek do Moniuszki większej części powojennego społeczeństwa nie jest entuzjastyczny. A właściwie należałoby napisać "był", bo od jakiegoś czasu Moniuszkę znów się słucha i to nie tylko w Polsce. Na tegoroczny konkurs wokalny, na którym na każdym etapie trzeba było zaśpiewać pieśń lub arię z opery Moniuszki, zgłosiła się rekordowa liczba kandydatów do nagrody. "Halka" nie schodzi z afisza wielu scen operowych, a - co więcej - wciąż odbywają się kolejne premiery.
Moda na czyste intencje
Stanisława Moniuszkę chętnie porównuje się do Chopina, mówiąc, że tak jak Chopin osiągnął szczyty w muzyce fortepianowej, Moniuszko skoncentrował się na pieśni i operze i w tej dziedzinie zajął miejsce czołowe. Nazywano go nawet "polskim Schubertem". Skomponował aż 267 pieśni (choć są badacze, którzy twierdzą, że jeszcze więcej, bo trzysta), większość została zgromadzona w postaci "Śpiewników domowych". Pieśni te były śpiewane bardzo chętnie w okresie zaborów i jeszcze do połowy wieku XX głęboko zakorzeniły się w polskiej wyobraźni narodowej, a starsze osoby pamiętają je do dziś. Nie emigrował, w czasach niewoli żył i pracował w Polsce, a swoją twórczością, przesiąkniętą polskim duchem, pomagał przetrwać najtrudniejsze lata. Niestety, na skutek nieudolnej edukacji muzycznej w szkołach, a pewnie też charakteru czasów, które nadeszły, stało się tak, że Moniuszko zaczął się jawić jako "nudziarz". Cóż bowiem mówią dziecku określenia "wychowawca narodu"? A jednak coś drgnęło i Moniuszko wrócił do łask. Nie jest już nudną postacią z lekcji i wpisał się w modny ostatnio trend "powrotu do źródeł". W tym przypadku do źródeł polskiej muzyki romantycznej, czystej i nie przekombinowanej, autentycznej i płynącej z serca. Być może wypływa to z ogólnej tęsknoty za czystością intencji, za tym, by robić coś nie dla pieniędzy, tylko z autentycznej potrzeby i szczerości. Taki był Moniuszko.
Dobre bo polskie
Maria Fołtyn, wybitna śpiewaczka powiedziała kiedyś: "Moniuszko stał się motywem przewodnim mojego życia". Rzeczywiście, nie dość tego, że była wielokrotną Halką, to jeszcze wystawiała opery Moniuszki na scenach operowych Kuby, Meksyku, Rumunii, Turcji aż po Japonię! To ona jest organizatorką Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. St. Moniuszki, którego piąta edycja zakończyła się w maju. W tym roku padła rekordowa liczba zgłoszeń: chęć udziału w konkursie zgłosiło aż 159 kandydatów i miejmy nadziej, nie skusiły ich tylko duże pieniądze za zdobycie pierwszego miejsca. Najliczniej reprezentowana była oczywiście Polska, ale proszę sobie wyobrazić pięciu Koreańczyków i dwie Amerykanki śpiewających "Prząśniczkę" czy "Znaszli ten kraj"! Jednak do finału weszła tylko jedna Polka, za to Amerykanka Lorraine Hinds zdobyła pierwsze miejsce w kategorii głosów kobiecych. Przyznano też, po raz pierwszy, najwyższą nagrodę Grand Prix - 12 tysięcy dolarów znalazło się w kieszeni Białorusina Władymira Moroza. Rzecznik prasowy Konkursu Jacek Marczyński zauważył: "Goście śpiewają lepiej". I teraz mamy odpowiedź na pytanie, czy Moniuszko był kompozytorem jedynie "swojskim" o lokalnym znaczeniu? Otóż nie, skoro potrafi jego twórczość zrozumieć Białorusin na równi z Amerykanką. Zresztą to nic nowego, "Halka" tryumfowała za granicą jeszcze za życia kompozytora.
Najnowszą "Halkę" wystawi 24 czerwca Opera Krakowska i będzie to inscenizacja plenerowa. Spektakle odbywać się będą w kolejne trzy dni o godzinie 21 na Skałkach Twardowskiego, a widownię zaplanowano na tysiąc miejsc. Muzyka napisana z wielkim rozmachem potrzebuje też rozmachu inscenizacyjnego - zapewnia go reżyser Krzysztof Jasiński (autor "Giocondy" w Operze Dolnośląskiej, "Makbeta" i "Rigoletta" w Teatrze Wielkim w Poznaniu oraz musicalu "Chicago" w Teatrze Komedia w Warszawie).
Cóż, nie ma to jak historia tragicznej miłości, osadzona w polskiej tradycji, opowiedziana pod letnim krakowskim niebem.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













