Achilles Pitt

Tylko w Hollywood możliwe jest wydanie 200 milionów dolarów na nakręcenie jednego filmu. Teoretycznie powinno to przesądzać o jego wartości artystycznej, w praktyce wygląda jednak na to, że miano "najdroższego filmu w historii kina" wcale nie znaczy, że będzie to film najlepszy. Widać to na przykładzie "Troi".



Scenariusz filmu został napisany na podstawie "Iliady" i nie jest jego...
Czyta się kilka minut
Tylko w Hollywood możliwe jest wydanie 200 milionów dolarów na nakręcenie jednego filmu. Teoretycznie powinno to przesądzać o jego wartości artystycznej, w praktyce wygląda jednak na to, że miano "najdroższego filmu w historii kina" wcale nie znaczy, że będzie to film najlepszy. Widać to na przykładzie "Troi".

Scenariusz filmu został napisany na podstawie "Iliady" i nie jest jego wierną ekranizacją. Scenarzysta David Benioff korzystał nie tylko z "Iliady", ale także z innych greckich dzieł: "Odysei", "Eneidy" Wergiliusza, "Przemian" Owidiusza, no i "Mitów greckich" Roberta Gravesa. Trzeba mieć jednak świadomość, że korzystał z tych źródeł bardzo swobodnie, a nawet niekonsekwentnie, więc lepiej nie czerpać informacji o mitologii greckiej z "Troi". "Iliada" opisuje ostatnie pięćdziesiąt dni oblężenia Troi, które trwało aż dziesięć lat, a kończy się śmiercią Hektora, księcia Troi i znieważaniem jego zwłok przez Achillesa. W filmie Wolfganga Petersena wojna trwa zaledwie trzy dni i trudno tu mówić w ogóle o jakimś oblężeniu, kończy się zdobyciem Troi i śmiercią Achillesa. A wszystko zaczęło się od Heleny, choć w przypadku filmu można śmiało powiedzieć, że winny był Parys.

Parys, syn króla Troi Priama, podczas wizyty w Sparcie uwiódł żonę władcy - Helenę, najpiękniejszą kobietę świata obiecaną mu przez Afrodytę i wywiózł ją do Troi. Właśnie to było powodem najsłynniejszej wojny: mąż Heleny Menelaos z pomocą brata Agamemnona wyruszają do Troi ze wszystkimi swymi wojskami. Menelaos chce odzyskać Helenę, a Agamemnon, który dąży do władzy absolutnej, pragnie podbić Troję. Najlepszym jego wojownikiem jest Achilles, król Myrmidonów, heros, niezniszczalny. Jego matka, Tetyda zanurzyła go w okresie niemowlęctwa w wodach Styksu, dzięki czemu jego ciało stało się odporne na ciosy - wyjątkiem była pięta, za którą go trzymała. Troja zostaje zniszczona i spalona dzięki przebiegłości Odyseusza, który każe zbudować olbrzymiego konia, w którego wnętrzu chowa się kilkudziesięciu najlepszych wojowników greckich. Podczas gdy Trojanie, myśląc, że zwyciężyli wojnę, śpią popici, zaczyna się rzeź. Mimo że jest to wojna ludzi, w greckich oryginałach rządzą nią kaprysy bogów. W dziełach Homera pierwiastek boski jest nierozerwalnie związany z wypadkami na ziemi, przychylność jednych bogów jest po stronie Achajów, inni sprzyjają Trojanom. Pojawiają się w opowieściach nie tylko na zasadzie świata alternatywnego, ale nawet wprost ingerują w świat ludzki. W filmie Petersona (choć wydaje mi się, że na skutek scenariusza powinno się pisać "Troja" Benioffa) bogów nie ma wcale, a jeśli już się o nich wspomina, to tylko po to, by zanegować ich jakikolwiek wpływ na losy świata. Ale przecież w przypadku mitów trojańskich siłą sprawczą od samego początku byli właśnie bogowie.

"Troja" Benioffa

Dobrze jest, gdy scenarzysta ma wyobraźnię, a nawet jest mu ona niezbędna, jednak mam wątpliwości, kiedy scenarzysta zmienia fakty kulturowe do tego stopnia. Jeśli uśmierca Agamemnona w Troi, to jak później zrozumieć cały późniejszy dramat Elektry (znany z innych dzieł greckich), jego córki? Jeśli nie istnieje świat nadprzyrodzony, to dlaczego Achilles ginie z powodu strzały, która trafia go w piętę? Tego typu nieporozumień znajdzie się w filmie sporo, najgorsze jest jednak to, że nie ma w nim śladu poetyckiego nastroju arcydzieła. Homer o wojnie napisał rzecz wspaniałą, pełną nastrojów i szlachetnej wzniosłości. "Troja" jest zaledwie plastikowym komiksem nastawionym jedynie na pokazy walki. W ten sposób zabrakło "greckiej tragedii", nie ma czasu na pogłębianie psychiki bohaterów, są tak płascy, że aż śmieszni. Broni się jedynie Brian Cox (Agamemnon), Saffron Burrows (Andromacha, żona Hektora) i Eric Bana (Hektor). Brad Pitt jako Achilles to wielka pomyłka. Sam aktor uważa, że to rola jego życia, ale zapewniam, że najlepszy jest w "Przekręcie" Guy'a Ritchiego. "Napakowany" (przez pół roku codziennie ćwiczył na siłowni), potraktowany przez solarium, z długimi blond włosami przypomina, niestety, bardziej amerykańskiego chłopca z Kalifornii, który spędza dni na bezmyślnym podnoszeniu ciężarów. Przybranie paru kilogramów nie zrobiło dobrze także rysom jego twarzy i nie są przekonujące wypowiadane przez niego mądrości z maślanym wyrazem oczu.

Reżyser jest pewny sukcesu i pociesza się: - Nawet jeśli ludzie nie pójdą do kina na Homera, to na pewną będą chcieli popatrzeć na Pitta. No tak, wolałabym iść na Homera, a tak w ciągu dwóch i pół godziny projekcji wrażenie zrobił na mnie minutowy obraz tysięcy okrętów płynących na podbój Troi. To trochę mało, jak na film za 200 milionów dolarów, prawda?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 22/2004