Logo Przewdonik Katolicki

Złe gorszego początki

Michał Gryczyński
Fot.

Od kilkunastu dni jesteśmy już, ponoć, Europejczykami pełną gębą. Z czego zdaje się wynikać, że do tej pory byliśmy chyba Azjatami. Tyle razy spoglądałem w lustro i nie zauważyłem, że mam skośne oczy! Owszem, zdarzało mi się kilkukrotnie spotykać entuzjastów restaurowania Wielkiego Księstwa Poznańskiego, którzy głosili wszem i wobec, że Azja rozpoczyna się właściwie nie...

Od kilkunastu dni jesteśmy już, ponoć, Europejczykami pełną gębą. Z czego zdaje się wynikać, że do tej pory byliśmy chyba Azjatami. Tyle razy spoglądałem w lustro i nie zauważyłem, że mam skośne oczy! Owszem, zdarzało mi się kilkukrotnie spotykać entuzjastów restaurowania Wielkiego Księstwa Poznańskiego, którzy głosili wszem i wobec, że Azja rozpoczyna się właściwie nie na Uralu, lecz już za Strzałkowem. Tylko, że nawet oni nie usiłowali sugerować, jakoby polskie ziemie zachodnie - a więc i poznańskie - leżały na tym samym kontynencie co Uzbekistan czy Mongolia. Cóż, widocznie mieli pecha, bo nikt im tego, tak jak nam, nie powiedział.
Walczyłem z pokusą, aby rozpocząć "raj utracony" od złożenia podziękowań tym, którzy głosowali za integracją Polski z UE. Czyli, jak się powoli przekonujemy, za socjalizmem bez "socjału", a więc i - zdecydowanym odchudzeniem zawartości portfeli. Przezwyciężyłem jednak ową pokusę, bo uczono mnie, że człek musi panować nad mściwością swojej natury. Poza tym wypowiadanie zwrotu "a nie mówiłem?" jeszcze nigdy nikogo niczego nie nauczyło. Pozostaje więc tylko robić dobrą minę do złej gry i usilnie główkować, jak najbardziej roztropnie - ale i stosunkowo szybko - zagospodarować swoje oszczędności. Oczywiście, jeśli po latach panowania bolszewizmu i okrągłostołowego socjalizmu ktoś jeszcze je ma. Wiadomo, że nadwaga nie jest w modzie, o czym przekonują choćby projektanci mody: kto chce być "trendy", powinien przypominać budową wieszak. Nie wszyscy jednak spodziewali się, że owa anorektyczna moda dotyczy także grubości portfeli.
Po kwietniowym oblężeniu hurtownie materiałów budowlanych usiłują zaczerpnąć nieco tchu; dobiegło także kresu szaleństwo z poszukiwaniem cukru. Cóż, jak tylko sięgam pamięcią wstecz, nasze babki, matki i ciotki czyniły zapasy cukru zawsze wtedy, kiedy w społeczeństwie pojawiały się nastroje podobne tym, które towarzyszą obawom przed wybuchem wojny. Tymczasem obecnie masowy wykup cukru nastąpił przed ostatecznym anschlusem do struktur Unii Europejskiej. Czy to coś mówi o zmianie nastawienia społecznego wobec integracji? Jeśli tak, to, zapewne, nie wszystkim, skoro nawet teraz - gdy prawie wszystko drożeje - nieuleczalni euroentuzjaści zaprzeczają rzeczywistości. Jako przykład obniżki cen podają, najczęściej, makaron i alkohol: może powinniśmy odmienić nasze nawyki kulinarne i tradycyjnego schaboszczaka z kapustą zastąpić makaronem, podlewanym obficie whisky? Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy - śpiewano przed laty. Bo przecież szok cenowy, spowodowany wejściem w eurokołchozowe struktury, dopiero się rozpoczął. I, tak naprawdę, nikt jeszcze nie wie, o ile wszystko - czy może tylko prawie wszystko - podrożeje.
Zbliżają się wybory do parlamentu europejskiego: kto chce załapać ciepłą posadę, niechaj pamięta, co mówić, aby zyskać poparcie wyborców. Najlepiej obwieścić swoje głębokie zatroskanie o los potrzebujących, bo nie ma nikogo, kto nie uważałby siebie za człowieka w potrzebie. A, przede wszystkim, należy zapewnić ludzi, że będzie się walczyło o umorzenie kredytów, skoro zadłużona jest już, ponoć, co druga rodzina. I trzeba, oczywiście, z uśmiechem kreślić miraże świetlanej przyszłości dla wnuków, powtarzając: nie pytaj, co Unia może dać Tobie, ale co Ty możesz dać Unii!
Obyśmy tylko, zanim zostaniemy dziadkami, nie stali się wcześniej dziadami proszalnymi.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki