Druga część "Władcy Pierścieni", filmu nakręconego na podstawie słynnej książki Tolkiena, znacznie różni się od pierwszej. Nie ma tu wesołego i kolorowego...
Druga część "Władcy Pierścieni", filmu nakręconego na podstawie słynnej książki Tolkiena, znacznie różni się od pierwszej. Nie ma tu wesołego i kolorowego Hobbitonu, przepięknego "sanatorium" w Rivendell ani złotych lasów Lothlorien. Nie ma w ogóle niebieskiego nieba. Jest szaro, ponuro, duszno i groźnie. Zło rośnie w siłę. W pierwszej części doszliśmy z drużyną Pierścienia do Wodogrzmotów Rauros, tam zginął Boromir, a Drużyna uległa rozbiciu. W "Dwóch wieżach" akcja biegnie trójtorowo: towarzyszymy hobbitom porwanym przez Orków, obserwujemy pościg Aragorna, Gimlego i Legolasa, wędrujemy z Frodem i Samem w kierunku Mordoru.
Drugi tom książki zdawał się najtrudniejszy do sfilmowania, zwiastun nie był najciekawszy, a obiecywana czterdziestominutowa sekwencja bitwy w Helmowym Jarze przerażała mnie (nie jestem chłopakiem i oglądanie bitew zawsze mnie nudziło). A jednak siedziałam w fotelu kinowym bez ruchu przez 3 godziny i jestem pełna podziwu dla reżysera Petera Jacksona, mimo wszystkich zmian i skrótów dokonanych w stosunku do pierwowzoru.
Zło w Śródziemiu
Tolkien był głęboko wierzącym katolikiem i mitologia, jaką stworzył, mimo wpływów podań i legend skandynawskich, jest przede wszystkim przesiąknięta chrześcijańską wizją świata. Bardzo wyraźnie widać to na przykładzie Saurona - ducha, który na początku świata za swego pana uznał zbuntowanego anioła (których Tolkien nazywa Valarami) Melkora. To Melkor wniósł w świat zarodki wszelkiego zła przez zawiść i pychę. Sauron potrafił przybierać postać szlachetnego mędrca i podstępem zaskarbił sobie przychylność ludzi. Utracił wprawdzie cielesną postać, ale duch jego powrócił do Śródziemia i stworzył sobie nowe przebranie: mało kto mógł wytrzymać spojrzenie Straszliwego Oka Saurona. Poszukiwał Jedynego Pierścienia, który wykuł niegdyś we wnętrzu Góry Ognistej w Mordorze, "gdzie zaległy cienie". Ten Pierścień na palcu Nieprzyjaciela mógł wyrządzić wiele złego; na skutek przedziwnych wydarzeń znalazł się w ręku hobbita Froda, który wziął na siebie jego brzemię i zgodził się pójść do Mordoru, aby wrzucić go do Góry Ognia. Tylko w ten sposób można go unicestwić i uwolnić świat przed całkowitym panowaniem Zła.
Sytuacja wydaje się beznadziejna: Sauron i Saruman - czarodziej na usługach Nieprzyjaciela, tysiące orków i potworów - zło zalewa powoli Śródziemie, a jego los jest w rękach Froda i Sama. Ale póki jest nadzieja, wbrew wszystkiemu idą... "Jest trochę dobra na tym świecie panie Frodo. I warto o to walczyć" - mówi Sam, zwykły hobbicki ogrodnik.
Opętany Gollum
Gollum chyba trochę nieoczekiwanie stał się główną postacią "Dwóch wież". Na pewno najbardziej sugestywną, najtragiczniejszą i pomimo swego podłego charakteru - budzącą litość i nawet swego rodzaju sympatię.
Gollum miał kiedyś inne imię: Smeagol, pochodził z plemienia rybaków niewielkiego wzrostu, żyjących nad Wielką Rzeką Anduiną. W niej znalazł Pierścień Władzy, a właściwie zdobył go zabijając swego kolegę. Pierścień zniewolił go od samego początku, zaszczepił w jego sercu zło swego prawdziwego pana. Smeagol stał się Gollumem i ukrył się pod powierzchnią ziemi. Nienawidził Pierścień i zarazem kochał go, tak jak i siebie samego. Nic już nie zależało od jego woli - był opętany, Pierścień zniszczył jego duszę. Potem pragnął tylko jednego: odzyskać swój skarb - w ten sposób znalazł się blisko Froda i Sama. Do Golluma można czuć obrzydzenie, jest wstrętny i zły, ale Frodo okazał mu miłosierdzie, dostrzegł w nim istotę cierpiącą i udręczoną. Właśnie miłosierdzie, którego Gollum doświadczył po raz pierwszy w swym długim życiu, mogło go wyegzorcyzmować, uleczyć - wspaniała jest scena zmagania Smeagola, który przypomniał sobie, że pragnie dobra, a Gollumem - demonem. "Idź i więcej nie wracaj!" - rozpaczliwie krzyczy Smeagol do Golluma. Ta scena to prawdziwa perełka, głęboko zapada w pamięć.
Nie jedyny Gollum znajduje się w niewoli zła: egorcyzmowanie króla Theodena przez Gandalfa jest wstrząsające i daje prawdziwe pojęcie o realnym istnieniu złych sił, którym można poddać swoją wolę. Cieszę się, że Peter Jackson pokazał to w tak sugestywny sposób, nadając równocześnie filmowi głęboko duchowy wymiar.
Wojna
Wojna jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać człowieka. Tolkien dobrze o tym wiedział: sam był żołnierzem w I wojnie światowej, a w następnej jego synowie. Jackson pokazał wojnę z całym jej okrucieństwem: wszechobecnym strachem, zagubieniem i cierpieniem. Pokazał też cnoty, które niełatwo w dzisiejszym świecie znaleźć: bohaterstwo, męstwo i przyjaźń. Trzeba też przyznać, że Jackson ma niesamowitą intuicję w doborze aktorów. Są idealni! Ten film trzeba koniecznie zobaczyć, zanim obrzydzą go nam gadżety na chipsach i czekoladzie.
Oskar dla Golluma. Scena zmagania Golluma jest godna Oskara, tym bardziej zaskakujący jest fakt, że postać ta została całkowicie wykreowana przez komputer. Gollum jest owocem współpracy zespołu projektantów komputerowych i aktora Andy Serkisa - to jego ruchy ciała i głos zostały przetworzone przez najnowocześniejsze systemy opracowywania grafiki i dźwięku. Ciało Golluma ma ok. 300 mięśni, a jego twarz jest zdolna zrobić 250 min.
Enty. Te starożytne żywe drzewa poruszają się, mówią i mają "twarz". Udało się stworzyć wspaniałego baśniowego Drzewca, na którego ramionach-gałęziach przesiadują dwaj hobbici. Głosu Drzewcowi użyczył John Rhys-Davis grający krasnoluda Gimlego.
Bitwa. Na jej potrzeby stworzono program, który pozwala na równoczesną animację olbrzymiej liczby komputerowych statystów, a każdy z nich, dzięki zaprogramowanej logice, może samodzielnie podejmować decyzje. Pojedynczym postaciom przypisano różne wzorce zachowania: dzięki temu armia licząca 10 tys. wojowników walczyła ze sobą w sposób do końca nieprzewidziany. Tylko rezultat był z góry ustalony.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













