To, że po obejrzeniu filmu wychodzimy z kina z przekonaniem, iż wartościami, które dają...
To, że po obejrzeniu filmu wychodzimy z kina z przekonaniem, iż wartościami, które dają nadzieję są: miłość, dobro, poświęcenie, przyjaźń, honor, męstwo i odwaga, jest zasługą Tolkiena, a nie speców od efektów. Nawet nieprzyjemna komercjalizacja (Arwena lub Gandalf za popcorn i colę) nie jest w stanie - na szczęście - przesłonić i zatruć swym jadem ducha powieści. A skąd ów duch pochodzi? Tolkien nie ukrywał i mówił wprost - to duch chrześcijaństwa (a nawet więcej - katolicyzmu).
Trzecia część trylogii, "Powrót króla" jest najważniejsza, wszystkie historie, które dotychczas poznaliśmy, opowieści, przygody i podróże spotkają się właśnie tutaj. Piętnaście miesięcy zdjęć ma teraz swoją kulminację w, wydawałoby się beznadziejnej, walce dobra ze złem. Garstka żołnierzy przeciwko potężnej armii Saurona; trochę to przypomina grupkę Izraelitów pod wodzą Gedeona i kilkakrotnie większą armię Filistynów, prawda? Więc wiemy już, kto odniesie zwycięstwo.
Momenty
Każdy ma swoją ulubioną chwilę w filmie, kiedy wydaje się, że czas stoi w miejscu. W pierwszej części był to dla mnie moment, kiedy drużyna wychodzi z Morii po stracie Gandalfa, w drugiej monolog Golluma - Smeagola. W "Powrocie króla" przeszył mnie dreszcz, gdy słuchałam rozmowy Meriadoka z Gandalfem w czasie ataku na Minas Tirith. To była rozmowa o śmierci, ale wcale nie smutna, raczej głęboko chrześcijańska.
Fani powieści będą być może trochę zawiedzeni brakiem niektórych ważnych scen. Faktem jest, że w tę właśnie część reżyser i scenarzyści ingerowali najbardziej. Nie jestem przekonana co do zmiany charakteru Faramira, a także Elronda, który jako półelf powinien tym bardziej rozumieć potęgę miłości swej córki Arweny do Aragorna. Nie ujrzymy "Porządków w Shire", którymi kończy się książka. Jackson ominął ten rozdział zupełnie. Razić też będą wytrawnego tolkienistę typowe hollywoodzkie zagrania, np. Frodo zwisający ze szczytu Góry Przeznaczenia, którego przez dwie długie filmowe minuty usiłuje uratować Sam. Albo ckliwe pożegnanie umierającego na polach Pelennoru króla Theodena z Eowiną, która... ale nie będę zdradzać szczegółów tym, którzy książki nie znają. Poza tym nie będę już narzekać, faktem jest przecież, że przesiedziałam nieruchomo ponad trzy godziny i nie zauważyłam upływającego czasu.
Walka dobra ze złem
Wreszcie Peter Jackson mógł pokazać się jako twórca horrorów. Te wszystkie ohydne stwory występujące w "Powrocie króla" są naprawdę przerażające. Gęby dowódców orkowych jeszcze gorsze niż w poprzednich częściach, obślizgłe praptaki, które są ujeżdżane przez Nazgule, armia umarlaków: upiorów i widm, brrr... A najgorsza z tego całego towarzystwa jest ogromna pajęczyca Szeloba - tu już Jackson przeszedł samego siebie i taki zresztą miał zamiar. W ogóle cały Mordor po prostu cuchnie. Ale nawet tam, w świecie, gdzie kipi od zła, możliwe jest światło. To jest dosłownie światło - podarek Galadrieli; ona, czyli siła Dobra, zwycięża. W tym piekle we władzy diabelskiej możliwa jest największa przyjaźń: Sam, który okazuje się bohaterem całej opowieści, przedkłada przyjaźń z Frodem i jego dobro nad własne życie. W tym czasie w Gondorze rozegra się największa bitwa przeciw władcy ciemności. Parę tysięcy żołnierzy Gondoru i Rohanu staje naprzeciw dwustutysięcznej armii Saurona. Theoden i Aragorn dodają odwagi swoim żołnierzom w sposób niespotykany we współczesnych armiach świata (dzisiaj dowódcy mają do powiedzenia swoim żołnierzom tylko słowa na "k"): "Naprzód Eorlingowie! Nie lękajcie się ciemności!" - woła Theoden. Archaiczne? Śmieszne? W gruncie rzeczy każdy z nas nosi w sercu tęsknotę do takich czasów, tylko nie chcemy się do tego przyznać.
Szkoda, że przygoda z filmowym "Władcą pierścieni" już się skończyła, ale wiem, że jest to film, do którego będę często wracać. Nie jest przesadą mówienie o nim: arcydzieło.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













