Logo Przewdonik Katolicki

Dwóch w jednym

Michał Gryczyński
Fot.

Zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy tytuł pobrzmiewa jak kalekie echo formuły trynitarnej. Ale pomysłu, o którym zamierzam wspomnieć, do "boskich" bym raczej nie zaliczył. Godzi się więc przypomnieć, że wytrawni teologowie zwykli powiadać o sztuczkach diabelskich, iż bywają one zaledwie nieudolnym małpowaniem działania Bożego. O tym jednak za chwilę, ponieważ na początek winien...

Zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy tytuł pobrzmiewa jak kalekie echo formuły trynitarnej. Ale pomysłu, o którym zamierzam wspomnieć, do "boskich" bym raczej nie zaliczył. Godzi się więc przypomnieć, że wytrawni teologowie zwykli powiadać o sztuczkach diabelskich, iż bywają one zaledwie nieudolnym małpowaniem działania Bożego. O tym jednak za chwilę, ponieważ na początek winien jestem wszystkim zacnym utracjuszom raju drobne wyjaśnienie, co do mojego poprzedniego felietonu.
Otóż nic na to nie poradzę, że ministra Mariusza Łapińskiego odwołano wcześniej, niż mój felieton ukazał się na łamach "Przewodnika". Raz jeszcze okazało się, że karuzela polityczna kręci się szybciej, niż cykl wydawniczy, a kariery polityczne bywają często ulotne, niczym "dmuchawce, latawce". Może to i dobrze, bo przecież nie będę udawał, że dymisja Łapińskiego mnie zmartwiła, choć i z nominacji towarzysza Balickiego na jego zmiennika także trudno się radować. W całym tym ambarasie mogło jednak wyjść na to, jakbym chciał się pastwić nad leżącym. A to nieprawda, bo kiedy pisałem swój felieton, Łapiński jeszcze ministrował służbie zdrowia, czyli był, jak najbardziej, stojący! Teraz, owszem, przyjął pozycję horyzontalną, ale zatroskanych o jego los mogę uspokoić, że brak pracy mu nie grozi, bo towarzysze partyjni na pewno nie pozwolą mu przejść na zasiłek dla bezrobotnych.
Swoją drogą to zadziwiający fenomen: rząd i Sejm mają od dłuższego czasu tragicznie niskie notowania, a jednak trwają. Trudno się dziwić dezaprobacie ludzi oraz ich surowym ocenom, skoro na Wiejskiej trwa nadprodukcja bubli legislacyjnych, a ławy sejmowe świecą, zazwyczaj, pustkami. Szkoda tylko, że owe notowania nie znajdują odzwierciedlenia w wysokości diet poselskich! Sami "wybrańcy narodu" nie ukrywają zaś rozgoryczenia takim osądem, bo uważają, że zaharowywują się dla naszego dobra. O, choćby taki wypróbowany towarzysz, jak Jerzy Jaskiernia: czuje się wręcz skrzywdzony, czemu dał wyraz w mediach, bo - jego zdaniem - Sejm pracuje znakomicie, skoro przygotował już tyle dokumentów przystosowujących polskie ustawodawstwo do unijnego. A jakie to ma znaczenie, przepracowany towarzyszu pośle, dla ludzi chorych, bezdomnych albo bezrobotnych? Sugerowałbym ograniczenie samouwielbienia i okazanie jakiegoś ludzkiego odruchu, czyli osławionej, lewicowej wrażliwości społecznej.
Ale czas na tytułowe "dwa w jednym": karmią nas mirażem luźnej federacji państw i swobodnym przepływem pracy oraz usług, a tymczasem wewnątrz UE kroi się jakiś dziwaczny twór, ze zhybrydyzowanym urzędem prezydenta. Jak inaczej można nazwać zamiar powołania dwugłowego prezydenta, czy - jak kto woli - "nieświętej dwójcy"? Planuje się bowiem, aby ten urząd sprawowało jednocześnie dwóch polityków: jeden z nich miałby stanąć na czele urzędów unijnych, drugi dowodziłby całą UE. Mniejsza o to, czy będą ze sobą współpracować, czy rywalizować i kto zasiądzie na owych stołkach, a także - komu będzie powierzona teka super-ministra spraw zagranicznych. Obecnie nie to jest najważniejsze. O wiele istotniejszy jest bowiem sygnał, iż Unia zamierza się coraz bardziej biurokratyzować i przeobrażać w kierunku superpaństwa, czyli Stanów Zjednoczonych Europy.
Niestety, wszystko wskazuje na to, że owo podobieństwo z USA skończy się na samej nazwie, podczas gdy należałoby także "zamerykanizować" wiele rozwiązań politycznych, prawnych i ekonomicznych.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki