... nie, nie zabraknie! – kończył swoją pieśń Wojciech Młynarski. W jego zamierzeniach, o czym wielokrotnie wspominał podczas występów, miała to być satyra na pijackie obyczaje panujące w naszej Ojczyźnie. Przedziwnym zrządzeniem losu stało się jednak inaczej i rychło została ona zaadaptowana przez pijaczków na swoisty hymn: „W Polskę idziemy, drodzy panowie…!” Od tej pory zdarzało się, że pijackie tabuny, wylegające z zadymionych knajp i mrocznych zaułków, ryczały pełnym gardłem: „...nim pierwsza «seta» zaszumi w głowie, drugą pijemy!”
Już niebawem może się zdarzyć, że alkohol będzie do kupienia np. w kiosku z gazetami, na straganie z warzywami, albo w sklepie z wędlinami – może od razu z zakąską? Projekt ustawy o swobodzie działalności gospodarczej przewiduje bowiem, że jedyną regulacją prawną ma być wpis do rejestru, a nie – jak do tej pory – uznaniowa decyzja urzędnika państwowego. Opłaty mają pozostać takie, jak do tej pory, z tym, że będą one za wpis, a nie za wydanie koncesji. Niewiele się więc, w istocie, zmieni, tylko będzie mniej biurokracji. A to wydaje się krokiem we właściwym kierunku, zwłaszcza w naszej, skorumpowanej do cna, rzeczywistości. Podnoszą się jednak głosy, że to przyczyni się do rozpicia kolejnych Polaków: „Do dna, jak leci, za zdrowie dzieci, za zdrowie żony...” – problem w tym, że akurat żonom i dzieciom te toasty najmniej wychodzą na zdrowie. Wiedzą coś o tym wszyscy, którzy od lat spotykają się w grupach utworzonych dla małżonków ludzi dotkniętych problemem alkoholowym, jak i tych, które skupiają dzieci alkoholików.
Za „komuny” alkohol sprzedawano oficjalnie dopiero od godziny trzynastej, a niewiele z tego urzędniczego ograniczenia wynikało. Ci, którzy bywali najbardziej spragnieni, zawsze znaleźli sposób na wcześniejsze „umoczenie gęby”. Zwłaszcza, że w tamtych czasach, m.in. dzięki owemu przepisowi, znakomicie prosperowały wszelakiego rodzaju meliny, w których zawsze i o każdej porze dnia oraz nocy można było kupić flaszkę. Wystarczyło tylko zapukać do drzwi w umówiony sposób, aby w drzwiach pojawiła się ręka z butelczyną.
Za to w USA, które mają swoje doświadczenia w dziedzinie prohibicji, od lat obowiązuje limit wieku oraz zakaz spożywania alkoholu na ulicach. I to wystarcza jako jedyne, cywilizowane rozwiązanie. U nas tymczasem można kupić alkohol w wielu miejscach: w pociągach, na stacjach benzynowych i, oczywiście, w sklepach spożywczych. Niedawno podjęto decyzję, że na warszawskim „Okęciu” ma obowiązywać prohibicja, ale będzie się można napić np. w strefie wolnocłowej. Czy nie byłoby lepiej wybór pozostawić samym pasażerom? Niechaj sami podejmują decyzję, czy chcą się udać w podniebną podróż trzeźwi jak dzieciątka, czy na rauszu?
Człowiek jest istotą wolną, więc trzeba mu pozostawić możliwość dokonywania samodzielnych wyborów, za które mógłby ponosić odpowiedzialność i, oczywiście, wszystkie konsekwencje. I dlatego należy dążyć do zniesienia koncesji na wszystko. Albo chcemy być wolni i nauczymy się ze swej wolności korzystać, albo damy się ubezwłasnowolnić przez urzędasów!
„Było, nie było – w to głupie ryło, w ten dziób spragniony”. Zamiast ograniczać ludziom wolność wyboru, może należałoby coś uczynić, aby ów „dziób” nie bywał każdego dnia aż tak spragniony? I to pomimo rosnącego poczucia beznadziejności oraz braku perspektyw, które wzmacniają postawę „było, nie było”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













