William Henry Gates ze swoim majątkiem, którym byłby w stanie pokryć kilkuletni budżet niejednego państwa (dla porównania budżet Polski oscylował w 2003 roku na poziomie 185 miliardów złotych), jest nie tylko najbogatszym mieszkańcem Ziemi, ale chyba i najbardziej kontrowersyjnym. Dla jednych genialny biznesmen i wizjoner, uosabiający amerykański mit o sukcesie, dla innych cyniczny krwiopijca, bezwzględnie wykorzystujący swoją dominację w informatycznym światku. Co bardziej fanatyczni internauci gotowi są nawet świadczyć opierając się m.in. na pseudointerpretacjach Apokalipsy wg św. Jana że Bill Gates jest Antychrystem, który ma poprowadzić świat ku zagładzie. Ta cokolwiek naciągana i groteskowa teoria doskonale obrazuje skalę emocji, jakie wywołuje osoba twórcy Microsoftu.
Genialny wizjoner
Przyszły multimiliarder urodził się w 1955 roku w Seattle. Od początku szkolnej edukacji wykazywał się dużymi uzdolnieniami matematycznymi. Już jako trzynastolatek marzył o założeniu własnej firmy. Wtedy też wspólnie ze swoim przyjacielem i przyszłym współtwórcą Microsoftu Paulem Allenem zaczął interesować się oprogramowaniem komputerowym. W 1973 roku Gates został studentem Harvardu. Dwa lata później razem z Allenem stworzyli język komputerowy BASIC dla pierwszego mikrokomputera firmy MITS. W tym samym roku założyli firmę Microsoft, która początkowo mieściła się w domowym garażu. Wkrótce jednak uczynili z niej najszybciej rozwijającą się firmę programistyczną świata. W 1977 roku Gates rzucił studia i poświęcił się wyłącznie działalności biznesowej. Przez kilka lat współpracował z potentatem na rynku komputerowym firmą IBM, dla której Microsoft dostarczał języki programowania i systemy operacyjne. Rok 1981 okazał się przełomowy dla firmy Gatesa. Microsoft podpisał wtedy umowę z Seattle Computer Products na licencję programu Q-DOS, a następnie wykupił prawa do tego produktu i zmienił jego nazwę na MS DOS. Wobec opieszałości IBM-u Gates stał się właścicielem rewolucyjnego systemu operacyjnego. Na jego bazie stworzył wkrótce słynnego Windowsa. To zapoczątkowało nieprzerwany zwycięski marsz Microsoftu na sam szczyt światowych potęg gospodarczych.
Determinacja, z jaką wcielał w życie swoją z pozoru nierealną wizję powszechnego dostępu do komputerów, tak, by mogły się one znaleźć w każdym domu, została uwieńczona sukcesem. Dziś jest właścicielem przedsiębiorstwa o największej giełdowej wartości na świecie, którego obroty przekraczają 25 bln dolarów rocznie.
Filantrop...
Bill Gates należy do najbardziej nietuzinkowych postaci współczesnego świata. Już w dzieciństwie zaczytywał się w książkach o biznesie. Sam jest autorem kilku bestsellerów z tej dziedziny. Swoją firmą rządzi w sposób nieszablonowy, m.in. jako pierwszy uznał akcje za jeden z podstawowych składników wynagrodzenia dla wszystkich zatrudnianych przez siebie pracowników. Dzięki temu tysiące z nich są dzisiaj milionerami. Ale potrafi być także bezwzględny i ciąć zatrudnienie w Microsofcie przy pierwszych oznakach recesji.
Gates inwestuje pieniądze również w wiele innych przedsięwzięć, interesuje go zwłaszcza biotechnologia sam zasiada w radach nadzorczych największych amerykańskich przedsiębiorstw zajmujących się właśnie tą dziedziną.
Jest jednym z największych na świecie kolekcjonerów dzieł sztuki. Niedawno kupił ilustrowany manuskrypt Leonarda da Vinci za bagatela ponad trzydzieści milionów dolarów. To mu jednak nie wystarcza. Już dziś chciałby zdobyć kontrolę nad prawami do elektronicznych wersji najsłynniejszych rzeźb i obrazów z całego świata. W tej chwili Gates jest dysponentem wartych setki milionów dolarów praw do cyfrowych wersji z Archiwum Bettmana, kolekcji Dawida Muencha, Biblioteki Kongresu USA, filadelfijskiego Muzeum Sztuki, londyńskiej National Gallery oraz wielu innych. Efekt? Każdy, kto w przyszłości zechce obejrzeć konkretne dzieło, np. za pośrednictwem Internetu, ten będzie musiał za to zapłacić. Takie działanie można uznać za dalece niemoralne, gdyż dzieła sztuki należą przecież do ogólnoludzkiego dorobku artystycznego i jako takie powinny być raczej dostępne powszechnie i bez żadnych ograniczeń.
Jednocześnie trzeba przyznać, że ogromny majątek nie przewrócił w głowie Gatesowi i jego żonie. Wspólnie stworzyli Bill & Melinda Gates Fundation, która stała się największą charytatywną instytucją wszechczasów.
Oczywiście są i tacy, którzy twierdzą, że za szlachetną działalnością Gatesa kryje się urodzony biznesmen, wykorzystujący amerykański system odpisów podatkowych. W Stanach Zjednoczonych każdą kwotę przeznaczoną na cele charytatywne można bowiem w całości odpisać od podatku, o ile suma ta nie przekroczy 50 procent ogółu dochodów.
Nie zmienia to faktu, że Gates i jego żona tylko na finansowanie walki z chorobami dzieci w krajach Trzeciego Świata wyłożyli do tej pory zawrotną sumę 24 mld dolarów. W ciągu najbliższych kilkunastu lat przewidują stworzenie leku mikrobójczego przeciwdziałającego przenoszeniu chorób drogą płciową oraz szczepionki przeciw AIDS. Już w tej chwili fundacja Gatesów realizuje program szczepień ochronnych w 74 najuboższych krajach świata.
... czy bezwzględny Bill-ioner?
Charytatywna działalność Gatesa jest prawie tak samo znana jak... jego bezwzględność na rynku komputerowym. Firma Gatesa proponuje konsumentom produkt, który co prawda jest najpopularniejszy na całym świecie, ale i wielce zawodny. Co gorsza, większość użytkowników nie ma właściwie żadnego wyboru. Czy tego chcą, czy nie, muszą korzystać z programów Microsoftu. Systemy operacyjne firmy Gatesa są dziś światowym standardem, co powoduje, że przytłaczająca większość programów jest pisana pod nie i tylko pod nie. Uniemożliwia to rozwój innych firm z branży komputerowej, które oferują często produkty o wiele wyższej jakości niż Microsoft, tyle, że nie są w stanie przełamać monopolu Gatesa.
Najbogatszy człowiek świata jest zresztą ulubionym obiektem drwin niemal całej ogólnoświatowej społeczności "komputerowej" liczba ośmieszających go stron internetowych nie ma chyba sobie równych, podobnie jak częstotliwość tortowych i nabiałowych ataków wymierzonych w Gatesa.
Kiepski publiczny wizerunek właściciela Microsoftu oraz jego niskie umiejętności komunikacyjno-dyplomatyczne spowodowały, że na stanowisku prezesa firmy zastąpił go niedawno Stew Ballmer, obdarzony większym talentem medialnym. Oczywiście Gates nadal pozostaje głównym właścicielem Microsoftu.
Monopolistyczne praktyki Microsoftu są od kilku lat przedmiotem jego sporu prawnego z władzami kilku amerykańskich stanów. Zarzucają one Gatesowi, że kontroluje 90 procent rynku komputerowego i blokuje działania konkurencji np. system operacyjny Windows jest tak skonstruowany, że uniemożliwia korzystanie z innych niż Internet Explorer przeglądarek komputerowych. Takich przykładów jest więcej.
W 1995 roku sąd polecił Microsoftowi usunięcie klauzuli, która nakładała na producentów komputerów współpracujących z firmą Gatesa obowiązek automatycznego instalowania przeglądarki Internet Explorer.
W 2000 roku Microsoft został uznany winnym łamania zasad wolnej konkurencji, w konsekwencji czego sąd nakazał podzielenie firmy na części. Gates odwołał się od tego postanowienia i orzeczenie o podziale zostało zawieszone. Nie wiadomo więc, jak będzie wyglądała przyszłość Microsoftu w najbliższych latach. Prawdopodobnie Bill Gates zostanie w końcu zmuszony do udostępnienia konkurencji informacji o swoim systemie, po to, by inne firmy miały szansę go udoskonalać.
Już teraz natomiast planuje wprowadzenie strategii NET, której celem ma się stać zapewnienie dostępu do informacji z dowolnego miejsca, za pomocą dowolnego urządzenia i w dowolnym czasie.
Wydaje się to o tyle prawdopodobne, że Bill Gates już nie raz udowodnił, że jest prawdziwym mistrzem w kreowaniu urzeczywistniających się technologicznych wizji. To on przecież udostępnił całemu światu technikę, z której wcześniej korzystali jedynie nieliczni wybrańcy, czym przyczynił się w znacznej mierze do nadejścia Ery Informacyjnej.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













