Logo Przewdonik Katolicki

Idole na sprzedaż

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Są wszędzie. Spoglądają z okładek kolorowych magazynów, billboardów, telewizyjnych ekranów. Bohaterowie masowej świadomości elektryzujący wielomilionowe rzesze swoich "wyznawców". Nieledwie bogowie naszych czasów - współczesne ikony popkultury. Świat miał od zawsze swoich ulubionych bohaterów i zawsze pośród nich byli "równi i równiejsi". Szczególnymi względami darzono muzyków,...

Są wszędzie. Spoglądają z okładek kolorowych magazynów, billboardów, telewizyjnych ekranów. Bohaterowie masowej świadomości elektryzujący wielomilionowe rzesze swoich "wyznawców". Nieledwie bogowie naszych czasów - współczesne ikony popkultury.


Świat miał od zawsze swoich ulubionych bohaterów i zawsze pośród nich byli "równi i równiejsi". Szczególnymi względami darzono muzyków, aktorów, sportowców, rzadziej polityków. Ciekawe jest to, że światowymi idolami zostawali z reguły Brytyjczycy i Amerykanie. Hasło "Elvis żyje" najlepiej symbolizuje skalę popularności, jaka towarzyszy fenomenowi amerykańskiego piosenkarza Elvisa Presleya, nawet w ćwierć wieku od jego śmierci. Poczciwa angielska monarchia wykreowała kultowego agenta Jamesa Bonda. Do legendy przeszły histeryczne reakcje "grupisek" brytyjskich zespołów The Beatles i The Rolling Stones.
Symbolem popkultury stała się słynna zupa Campbella, a raczej projekt puszki z jej zawartością, którą zaprojektował pochodzący z Czech Amerykanin Andy Warhol. To kwintesencja pop-artu: genialny artysta o nieprzeciętnych umiejętnościach nadał oblicze trywialnemu przedmiotowi powszechnego użytku. Nie liczy się zatem treść i wartość przekazu, ważne jest jedynie opakowanie.

Beckham w lodówce z plastrem na czole


Do ludzi, którzy posiedli tajemną zdolność hipnotyzowania tłumów bez wątpienia należy angielski piłkarz David Beckham. Każdy jego gest czy słowo są uważnie śledzone przez miliony fanów. Sam Beckham do perfekcji opanował sztukę manipulacji tłumem. Małżeństwo ze słynną modelką i piosenkarką Victorią Adams, starannie dopracowany ubiór, częste zmiany fryzur (słynny pseudopunkowy irokez) - wszystko to przyczynia się do nieustannego wzrostu zainteresowania angielskim piłkarzem.
Co najciekawsze, Beckham jest "trendy" wobec wszystkich - uwielbiają go piękne kobiety, jak również rozhisteryzowane nastolatki, wytatuowani angielscy kibice, ale i homoseksualiści, dla których pręży się z okładek gejowskich pism. Magnetyzmowi Beckhama ulegli nawet powściągliwi zazwyczaj Japończycy, którzy po ubiegłorocznych mistrzostwach świata traktują go niemalże na równi z czempionami sumo.
Beckhamomania przybrała rozmiary bliskie religijnemu kultowi. Beckham jest obecny dosłownie na każdym kroku. Każda nawet najdrobniejsza zmiana w jego życiu jest skrzętnie odnotowywana - Beckham kichnie, Beckham westchnie lub - o zgrozo! - synek boskiego Davida się zakrztusi - wszystko to stanowi przedmiot wielotygodniowych enuncjacji prasowych. Rzecz jasna, podobizna angielskiego piłkarza zajmuje jedno z najważniejszych miejsc w słynnym londyńskim gabinecie figur woskowych Madame Tussaud. Ale jest to figura, która podlega nieustannej mutacji - plaster i szwy, które są efektem przypadkowego wycelowania butem przez klubowego trenera w cudowne beckhamowe czoło, nowa fryzura - te zmiany są natychmiast uwzględniane i korygowane.

Keine Grenzen, czyli Polacy nie gęsi


Polscy piłkarze nawet nie mają co marzyć, by stać się przedmiotem uwielbienia milionów Polaków. To miejsce jest zarezerwowane dla Michała Wiśniewskiego - lidera grupy muzycznej Ich Troje. Czerwonowłosy piosenkarz zaskarbił sobie sympatię ludu głównie za sprawą olbrzymiego wsparcia medialnego, jakie otrzymał ze strony telewizji publicznej, a ściśle szefowej 2 TVP Niny Terentiew. Wdzięczność włodarzy naszej telewizji zapewniło mu wiernopoddańcze wykonanie utworu wielbiącego szefa SLD Leszka Millera.
Wygrany festiwal w Opolu w 2001 roku zapoczątkował falę popularności Michała Wiśniewskiego. Utwory grupy Ich Troje stały się popowymi hitami, pomimo że wartość artystycznych dokonań Wiśniewskiego i spółki jest, łagodnie mówiąc, mizerna. Sam lider zespołu przyznaje zresztą, że jest raczej biznesmenem niż piosenkarzem. Wiśniewski ma starannie wypracowany pomysł na swój medialny wizerunek. Skandale, łzawe historie z dzieciństwa, kontrowersyjny image - wszystko to przyciąga uwagę przeciętnego widza. Marketingowa siła Wiśniewskiego jest na tyle duża, że komercyjna TVN zdecydowała się na produkcję programu typu reallity show, w którym przez kilka miesięcy filmowano życie lidera Ich Troje w luksusowej, specjalnie na ten cel przeznaczonej willi. Tak więc "wyznawcy" Króla Kobiecych Pism mogli do woli nasycić się widokiem lodówki, bielizny oraz rodzinnych niesnasek Państwa Wiśniewskich. Finał programu został zgrabnie skorelowany z występem zespołu Ich Troje na konkursie Eurowizji w Rydze. Tym razem Wiśniewski uderzył w patriotyczną nutę i pozyskał sobie masową widownię gigantycznych rozmiarów polskim orłem, którego zgrabnie eksponował do kamer.

Innym polskim fenomenem jest Pierwsza Dama RP Jolanta Kwaśniewska. To ulubienica większości Polek. Intensywność, z jaką pojawia się w kolorowych czasopismach dorównuje niemal popularności Michała Wiśniewskiego. Co więcej, mimo niejasności finansowych, jakie narosły wokół prezydenckiej pary, popularność Pani Prezydentowej absolutnie na tym nie ucierpiała. Nic to, że mąż jest lewicowym, znanym z antykościelnych żartów politykiem. W powszechnej opinii jawi się ona jako dobrotliwa, zaangażowana w akcje charytatywne gorliwa katoliczka. Tak silna jest moc oddziaływania specjalistów od wizerunku publicznego.
Ikoną popkultury nie jest z pewnością Adam Małysz, choć to bez wątpienia bohater narodowy. Małysz nie tworzy wokół siebie otoczki medialnej, przeciwnie - przede wszystkim dba o własną prywatność, a jego skromność dorównuje niezwykłym umiejętnościom sportowym. Aby zostać ikoną popkultury, nie wystarczy bowiem jedynie talent, potrzeba także skrajnego, graniczącego z absurdem esktrawertyzmu w myśl zasady: im więcej o mnie, tym więcej mnie, a co za tym idzie - i dla mnie.

Kim jest Szekspir?


Co powoduje, że tak łatwo stać się idolem w dzisiejszych czasach? Programy telewizyjne przestały realizować szczytne, edukacyjne cele, a zaczęły szukać przede wszystkim łatwych zysków. Ogromne pieniądze z reklam powodują, że w cenie są osoby medialne, łatwo rozpoznawalne, takie, z którymi przeciętny "oglądacz" identyfikuje się najszybciej. To między innymi jest powodem nieustającej kreacji nowych idoli.
Współczesny świat to także pogoń za informacjami, które są dzisiaj jednym z najcenniejszych towarów. To dzięki nim można wpływać na politykę, gospodarkę, czas wolny obywateli. Wzrostowi potęgi informacji sprzyja zanik abstrakcyjnego myślenia, a niezależność poglądów i opinii jest coraz częściej zastępowana przez gotowe schematy. Przeciętny obywatel nie widzi, że wybiera imitację i puste slogany. Jego wrażliwość stępia materializm. Ci zatem, którzy mają szybszy dostęp do informacji, mogą w dowolny sposób kreować masowe gusta.
Rzecz tylko w odpowiednim ich przetworzeniu i spreparowaniu.
Nie ulega wątpliwości, że tradycyjne autorytety są zastępowane przez ikony popkultury.
Dzięki temu dochodzi do sytuacji ekstremalnych - telewizyjna popularność prowadzi na szczyty władzy osoby, które nie posiadają choćby minimalnych ku temu kwalifikacji. Tak się stało w przypadku Sebastiana Florka, uczestnika polskiej edycji programu Big Brother. Wykorzystując swoje "pięć minut", został posłem z ramienia SLD.
Socjologowie biją na alarm. Badania opinii publicznej ujawniają, że zdecydowana większość współczesnej młodzieży czerpie normy, wartości oraz wzorce zachowań przede wszystkim z telewizji i Internetu. Nie bez znaczenia są tu także kontakty z rówieśnikami. Nurtem wiodącym stała się kultura młodzieżowa charakteryzująca się tym samym systemem wartości, wspólnym językiem (angielski) oraz wspólnym medium komunikacji o zasięgu globalnym (Internet). Tradycyjne ośrodki socjalizacji: rodzina, szkoła, Kościół są spychane na coraz dalszy plan. Dlaczego? Ponieważ oferują - nieatrakcyjną dla młodych ludzi - wizję świata "niekolorowego", pozbawionego ładnych opakowań, a jednocześnie odwołującego się do wartości niekoniecznie zgodnych z wszechobecnym konsumpcjonizmem.
Młodzież jest najbardziej podatna na informacje przetwarzane przez speców od reklamy i wizerunku publicznego. W bogatych, zachodnich krajach dzieci chowa się tak, aby wpompować w nie jak najwięcej pewności siebie. Bo im bogatsze społeczeństwo, tym mniejsze znaczenie ma to, co się robi i kim się jest, a większe - posiadany wizerunek.
Dlatego współczesne media bez żenady promują osoby takie jak Zlatko - uczestnik niemieckiej edycji wspominanego już programu Big Brother - który publicznie przyznał się, że nie wie, kim był Szekspir (według niego to gatunek piwa - Shakesbier). Prymitywizm i brak wyrazistej osobowości zupełnie nie przeszkodził, by Zlatko rozpoczął karierę piosenkarską. Co najdziwniejsze, znalazło się całkiem spore grono osób, które kupiło płytę exmechanika (w ciągu trzech pierwszych dni sprzedano pół miliona egzemplarzy).
Programy typu reality show, w których telewidzowie decydują o dalszych losach bohaterów, są tylko wstępem do powstania telewizji w pełni interaktywnej, gdzie będzie można wybierać spośród kilku wersji zakończenia filmu czy audycji. Tworzeni są nowi, tym razem wirtualni idole. Cyfrowi aktorzy skutecznie konkurują z tymi rzeczywistymi, funkcjonującymi w "realu". Tak się stało w przypadku bohaterek gier komputerowych: Lary Croft z "Tomb Raider" i Aki Ross z japońskiej "Final Fantasy". Ta ostatnia została nawet wirtualną modelką podczas sesji zdjęciowej dla męskiego magazynu "Maxim".
Jaka zatem jest przyszłość popkultury? Nieustannie zmieniające się trendy i upodobania, a także błyskawiczny rozwój techniki powodują, że na to pytanie nie potrafią odpowiedzieć nawet specjaliści z dziedziny kształtowania wizerunku publicznego. Ale co się wtedy stanie z nami, skoro dziś dajemy się tak łatwo nabierać?

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki