Logo Przewdonik Katolicki

Bł. Sadok - 2 czerwca

Michał Gryczyński
Fot.

Pół wieku temu archeolodzy odnaleźli w sandomierskim kościele Św. Jakuba zbiorową mogiłę, kryjącą trzysta szkieletów. A obok nich - klamry, które były pozostałością po mnisich paskach, przepasujących habity. Ustalono wówczas, że jest to grób bł. Sadoka i męczenników sandomierskich. Kim był Sadok? Człowiekiem wielkiej świętości, piastującym godność przeora klasztoru dominikanów...

Pół wieku temu archeolodzy odnaleźli w sandomierskim kościele Św. Jakuba zbiorową mogiłę, kryjącą trzysta szkieletów. A obok nich - klamry, które były pozostałością po mnisich paskach, przepasujących habity. Ustalono wówczas, że jest to grób bł. Sadoka i męczenników sandomierskich.
Kim był Sadok? Człowiekiem wielkiej świętości, piastującym godność przeora klasztoru dominikanów w Sandomierzu. Wcześniej przebywał, prawdopodobnie, w Lorch i Zagrzebiu, gdzie - być może - prowadził działalność apostolską pośród koczowniczego ludu tureckiego Kurmanów (Połowców). Kiedy Mongołowie, po najeździe na Ruś w 1241 r., wyruszyli w kierunku Polski, odnieśli pamiętne zwycięstwo pod Legnicą. Zimą 1259 r. dokonali powtórnego najazdu, grabiąc i mordując miejscową ludność. Podczas oblężenia Sandomierza podstępni Tatarzy obiecali komendantowi miasta, iż mieszkańcom - o ile tylko zechcą się poddać - nie stanie się nic złego. Azjatyckim najeźdźcom obce było rozumienie honoru, toteż po zajęciu miasta rozpoczęli rzeź ludności. Czterdziestu dziewięciu dominikanów, na czele z Sadokiem, oddało życie albo na przedmieściach Sandomierza, albo w murach kościoła Św. Jakuba.
Abraham Bzowski, który opisał ów dramat, wymienił nawet imiona męczenników. Podczas szturmu na miasto mnisi mięli trwać w świątyni na modlitwie. Podczas jutrzni, w noc poprzedzającą mord, nowicjuszowi odczytującemu listę męczenników na dzień następny, miała się ukazać zapowiedź ich śmierci. Nazajutrz, kiedy hordy Tatarów przeprawiły się przez Wisłę i wtargnęły do kościoła Św. Jakuba, dominikanie - Sadok, wraz ze swymi konfratrami - śpiewali właśnie pieśń "Salve Regina" (Witaj, Królowo). Zginęli więc z pieśnią na ustach.
Proces kanoniczny wszczynano kilkukrotnie, aż wreszcie w 1807 r. Pius VII wyraził aprobatę dla publicznego kultu męczenników sandomierskich.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki