Kimże jest Ona?

Dykasteria Nauki Wiary opublikowała Notę doktrynalną dotyczącą niektórych tytułów maryjnych Mater Populi fidelis. Negatywnie opiniuje używanie wobec Maryi tytułów współodkupicielki i pośredniczki łask wszelkich. Nie jest to jednak nowe stanowisko i nie powinno zaskakiwać.
Czyta się kilka minut
Figura Niepokalanego Serca Maryi z XV w., kościół św. Katarzyny, Hoogstraten, Belgia, 26 lipca 2025 r. FOT. KS. WOJCIECH NOWICKI
Figura Niepokalanego Serca Maryi z XV w., kościół św. Katarzyny, Hoogstraten, Belgia, 26 lipca 2025 r. FOT. KS. WOJCIECH NOWICKI

To, co najpiękniejsze, jest niewyrażalne, a jednak, zachwycając się, próbujemy to piękno jakoś określać i nazwać. Nawet jeśli słowa są niedoskonałe, pomagają choć trochę uchwycić nasze doświadczenie i w jakiejś mierze przekazać je innym. Tak od wieków bywa także w duchowości, tak właśnie powstawały imiona nadawane Bogu w księgach biblijnych. Jedne z nich wydają się zrozumiałe, inne wymykają się dzisiejszej mentalności. Często obrazy i porównania wymagały uściśleń, prorok, przyrównując miłość Boga do miłości matki zaznaczał, że jeśliby matka zapomniała o niemowlęciu, Bóg nigdy nie zapomni. Niektóre z tytułów, nawet biblijnych, z czasem traciły na znaczeniu; inne stawały się kluczowe i nabierały jeszcze głębszego znaczenia.

Matka mojego Pana

Ta potrzeba wzywania po imieniu, akcentowania poprzez przydomki konkretnych cech, jest widoczna także w pobożności maryjnej. Tradycja pierwotnego Kościoła nieomylnie wskazywała na tytuł najważniejszy – Matka mojego Pana; po długiej dyskusji doprecyzowany poprzez dogmatyczny tytuł Bożej Rodzicielki, dziewiczej Matki Syna Bożego. Z czasem hymny i obrazy wyrażały nowe tytuły maryjne, odzwierciedlające głęboki namysł, niekiedy przede wszystkim osobiste doświadczenia.

Kościół starał się wyraźnie odróżniać nauczanie pewne i niezmienne od nawet bardzo cennych refleksji teologów, kaznodziejów, pisarzy, mistyków. O poprawności tytułu nie decyduje autorytet nawet świętych, lecz nauczanie Kościoła, wyrażane po refleksji i dyskusji, z wyraźnym zaangażowaniem autorytetu papieża. Ta zasada zaowocowała formułą wiary np. w niepokalane poczęcie Maryi, mimo że odmienne zdanie wyrażali św. Bernard z Clairvaux, św. Tomasz z Akwinu, św. Katarzyna ze Sieny i inni. Niektóre tytuły maryjne to owoc pobożności prywatnej lub doświadczeń wspólnoty; pobudzały one duchowość, inspirowały nowe formy pobożności. Niektóre wezwania nie przetrwały próby czasu i zastępowano je innymi, przybliżającymi to doświadczenie wiary w nieco inny, głębszy sposób. Tak na przykład zalecono rezygnację z promowania wizerunków i tytułu Maryi Kapłanki, także związanych z nim daleko idących rozważań. Takiej korekty form pobożności dokonywano już przed Soborem Trydenckim, aktualna nota nie jest więc wyjątkowym wydarzeniem.

Nota doktrynalna dotycząca niektórych tytułów maryjnych odnoszących się do współpracy Maryi w dziele zbawienia (4 listopada 2025) odwołuje się do prowadzonych już wcześniej refleksji na temat tytułów maryjnych, prowadzonych głównie w Europie Zachodniej.

Współodkupicielka

Na ziemiach polskich rozwijała się bogata tradycja maryjna, już pierwsze kościoły dedykowano Wniebowziętej i Niepokalanej, znane było bogactwo tytułów maryjnych. Widoczna była popularność Lamentu Matki Bolesnej i gorzkich żali, można mówić o wielkiej tradycji godzinek oraz duchowości związanej z kultem Niepokalanej. Tytuł współodkupicielki wspominany był w polskiej tradycji maryjnej rzadko, także w maryjnym wieku XIX pojawiał się sporadycznie i nie budził większego zainteresowania. Jednocześnie powstawało bardzo wiele nowych maryjnych stowarzyszeń, wspólnot, zgromadzeń, które opierały swą formację maryjną, duchowość i pobożność na rozważaniach różańcowych, litaniach, drodze krzyżowej, czci Niepokalanej, wzywającej do nawrócenia i pracy nad sobą.

Współcześnie w Europie Zachodniej widoczne stały się starania o promocję wezwania współodkupicielki, łączone często z wydarzeniami w Medjugorje. Jan Paweł II w ciągu 27 lat pontyfikatu publicznie wspomniał tytuł współodkupicielki siedem razy, za każdym razem jednym zdaniem. Mimo wielu spontanicznych wypowiedzi nie nawiązywał w swych kazaniach do tego tytułu; nie wskazał na niego w żadnej z 14 encyklik ani 14 adhortacji. Łatwo wskazać na kilkadziesiąt znacznie częściej używanych przez niego innych tytułów maryjnych, które chciał przybliżać i wyjaśniać słuchaczom, widocznie były dla niego ważniejsze i bardziej inspirujące. Ostatni raz polski papież przypomniał tytuł współodkupicielki przy okazji wspomnienia św. Brygidy w 1991 roku.

Rozważenie zasadności promowania tego tytułu polecił Jan Paweł II teologom na Międzynarodowym Kongresie Mariologicznym (Częstochowa, 12–24 sierpnia 1996). Komisja Teologiczna po dyskusji i namyśle uznała za niecelowe promowanie tego tytułu. Tę samą decyzję przekazali teolodzy Papieskiej Międzynarodowej Akademii Maryjnej. Benedykt XVI, znany ze swego szacunku dla Tradycji, wydał opinię negative ws. promowania tego tytułu. Papież Franciszek wypowiedział się na ten temat zdecydowanie negatywnie. Nota doktrynalna dotycząca niektórych tytułów maryjnych nie wnosi więc nowego stanowiska, raczej porządkuje i wyraża je ponownie.

Pośredniczka

O wiele bardziej znany stał się w Kościele powszechnym tytuł pośredniczki, rozmaicie interpretowany. Za najważniejsze uznawano pośrednictwo maryjne we Wcieleniu. Panna wierna przyjęła zaproszenie Boże, w pełnym zaufaniu do Boga Ojca, przez wiarę i miłość przyjęła duchem, sercem i ciałem dar Bożego Macierzyństwa. Stała się Bożą Rodzicielką, jednocześnie Matką i Uczennicą Syna Bożego. Dla bardzo wielu świętych stała się pośredniczką ukazującą przez swe życie, słowa, czyny duchowe jednoczenie się z Synem Bożym. To Ona, jak mówił Jan Paweł II, przeszła z Nim najdłuższą drogę. Należy Ona do pośredników przekazujących nam słowa i czyny Jezusa – On nie spisywał swych nauk, zachęcając do bycia Jego uczniem i świadkiem. To za pośrednictwem uczniów, apostołów, ewangelistów otrzymaliśmy słowa Jezusa, wśród tych przekazów niewątpliwie znajdują się także słowa przekazane za pośrednictwem samej Maryi.

Dostrzegano także w Niej pośredniczkę zbliżającą nas do woli Jezusa – tak jak w Kanie, gdzie wystarczy krótko powiedzieć Synowi o problemie. Jednak ludziom trzeba było umiejętnej pośredniczki, która wyjaśnia, że do tego cudu trzeba współpracy i wysiłku ludzi, z zaufaniem, „cokolwiek wam powie”. Tak widziało ją wielu świętych i mistyków – jako przewodniczkę, Matkę wychowującą ludzi, kierującą ku Bogu.

Tytuł pośredniczki kojarzono także ze zwyczajem modlitwy wstawienniczej, znanej dobrze z Biblii, doświadczenia pierwszych chrześcijan, wzajemnie proszących i zapewniających o pamięci w modlitwie. Naprawdę warto pamiętać, że poza słowami samego Jezusa najdłuższa wypowiedź innej osoby, jaką przekazuje Ewangelia, to hymn Maryi wielbiącej Boga. Dzięki Niej poznajemy lepiej Boga Ojca.

Tytuł pośredniczki można uznać za tradycyjny i zrozumiały, jednocześnie niektórzy pragnęli jego poszerzenia. Jeszcze przed Soborem Watykańskim II widoczne były starania o przygotowanie do ogłoszenia dogmatu o powszechnym pośrednictwie Maryi, Jej wszechpośrednictwa łask. Opierano się tu na autorytecie niektórych teologów i pisarzy. W wysiłki zaangażowany był autorytet biskupów, duchowieństwa, a także świeckich katolików belgijskich. Poszerzenie i wzmocnienie tytułu pośredniczki uznano jednak za przejaw pobożności, trudny do uzgodnienia z chrystologią, sakramentologią, z niezmienną Tradycją. Papież Benedykt XV odpowiedział odmownie, wyraził zgodę jedynie na święto i przygotowanie tekstów liturgicznych ku czci Maryi Pośredniczki, podobnie jak mamy np. ku czci Królowej Polski.

Rozważanie tytułów maryjnych, ich interpretacja, wyjaśnianie i pogłębianie znaczenia trwają od wieków. Inspirują pobożność i, co ważniejsze, duchowość maryjną, która może wpływać na nasze życie tak, jak kształtowała życie wielu świętych. Widzieli oni Maryję właśnie jako Matkę ludu wiernego, wychowującą tych, którzy traktują Ją jako Poprzedniczkę prowadzącą na pielgrzymce trudnej drogi wiary; Mistrzynię, która uczy nas samą sobą; oświetla drogę, jak Gwiazda morza, która wskazywała przez tysiące lat kierunek na wzburzonym morzu, gdy nie widać jeszcze portu.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2025