Powstawanie dziecka w łonie matki to proces, który trwa niemal rok – są w niego zaangażowane prawie wszystkie siły witalne i całe ciało kobiety. Oczekująca potomka kobieta również powoli, tydzień po tygodniu „transformuje się” w matkę. Ta zmiana tożsamości jest na tyle znacząca, że celebrujemy ją na wiele różnych sposobów – między innymi poprzez okołoporodowe rytuały.
Chronić i nasycać
Stawanie się matką to jedna z największych zmian, jakie mogą zajść w tożsamości kobiety – po narodzinach dziecka, a nawet jeszcze wcześniej, będzie ona odpowiedzialna za nowe życie, jego ochronę i rozwój. W procesie tym bierze udział zarówno ciało, jak i psychika – podczas ciąży i tuż po narodzinach potomka młoda matka doświadcza nie tylko różnych ciążowych dolegliwości i zmian w swoim ciele, ale także całej gamy emocji – od euforii po lęk. W okres ciąży wpisana także jest niepewność: choć dysponujemy dzisiaj sprzętem do USG i KTG, to jednak rozwój dziecka w macicy i to, jak kobieta odnajdzie się w roli matki, nadal zawiera w sobie pierwiastek tajemnicy. Tak znacząca zmiana w życiu spodziewającej się dziecka (a także jej systemu rodzinnego), burza emocjonalna i niepewność wręcz domagają się tego, by „otulić” je rytuałami. Okołoporodowe zwyczaje mają więc z jednej strony zapewnić zdrowie i pomyślność matce i dziecku (co niekiedy wiąże się z myśleniem magicznym i życzeniowym), zaś z drugiej – wesprzeć młodą kobietę w intensywnym emocjonalnie okresie życia.
Rytuały ciążowe, porodowe i połogowe w czasach naszych prababek sprawowane były zwykle we wspólnotach rodzinnych i sąsiedzkich, a ich celem była ochrona młodej matki i jej dziecka przed urazami i chorobami – nie ma w tym niczego zaskakującego, jeśli weźmiemy pod uwagę wysoką niegdyś śmiertelność noworodków i położnic. W wiejskich społecznościach kobieta w ciąży znajdowała się w dość szczególnym położeniu: z jednej strony, podobnie jak kobieta w trakcie menstruacji, uchodziła za nieczystą, przez co nie mogła na przykład przygotowywać ciast czy przetworów (wyroby te miały się nie udać, jeśli do pracy zabrałaby się kobieta przy nadziei). Z drugiej zaś – spodziewająca się dziecka kobieta cieszyła się przywilejem polegającym na tym, że nie wolno jej było niczego odmawiać – „karą” za taki uczynek miało być zjedzenie zapasów bezdusznej osoby przez myszy, co w epoce niedoboru żywności musiało być rzeczywiście przerażająca wizją. Zarówno „zakaz” wykonywania niektórych prac, jak i gotowość do spełniania próśb ciężarnej pełniły funkcję ochronną: na ile było to możliwe, kobieta nosząca pod sercem dziecko miała być wypoczęta i otoczona opieką. Wiemy jednak, że nie każda spośród naszych przodkiń rzeczywiście mogła pozwolić sobie na odpoczynek w czasie poprzedzającym poród: uboższe chłopki były niekiedy zmuszane do wykonywania ciężkiej pracy niemal do samego rozwiązania. Kiedy ten czas nadchodził, należało – zbieżność języka nieprzypadkowa! – rozwiązać wszystkie supły i węzły znajdujące się w domostwie, aby uniknąć zaplątania dziecka w pępowinie. Jeśli jednak przy porodzie pojawiały się komplikacje, a sama rodząca lub akuszerka były wyznania prawosławnego, wskazane było wysłanie kogoś do cerkwi, aby otworzyć carskie wrota – dzięki temu sama Matka Boża miała być w stanie przyjść do rodzącej i pomóc w przyjmowaniu porodu. Po rozwiązaniu kobietę w połogu karmiono tłustymi pokarmami (np. rosołem), by wzmocnić jej ciało po ogromnym wysiłku. Na poły magiczne znaczenie przypisywano także łożysku: w niektórych regionach Polski praktykowano zakopywanie go w okolicach wejścia do domu, na przykład pod progiem, aby zapewnić pomyślność całej rodzinie. Innym rytuałem poporodowym była pierwsza kąpiel noworodka – w niektórych częściach kraju do wody, którą obmywano dziecko, wrzucano monety, aby zapewnić maluchowi bogactwo. Jednym z ostatnich tradycyjnych rytuałów okołoporodowych był ten zamykający połóg, czyli wywód. Obrzęd ten odbywał się po około 40 dniach od porodu i polegał na uroczystym błogosławieństwie młodej matki i dziecka przez uchownego w świątyni. Od momentu wywodu młoda kobieta oficjalnie „wracała” do swoich zwykłych obowiązków i uchodziła za „oczyszczoną” po porodzie.
Deszcz prezentów i porad
Jednym z największych osiągnięć ludzkiej cywilizacji jest znaczące zmniejszenie śmiertelności okołoporodowej – dzieci oraz ich matki na szczęście bardzo rzadko umierają dziś na skutek powikłań ciążowych lub tych pojawiających się podczas porodu. Nie oznacza to jednak, że zaniknęła w nas potrzeba rytualizowania szczególnego czasu, jakim jest ciąża, poród i połóg. Współczesne rytuały nie służą już raczej „odpędzeniu” widma zgonu – o bezpieczeństwo rodzących dbają dziś położnicy i położne monitorujące dobrostan płodu na KTG, a nie ciotki rozwiązujące supły znajdujące się w domach. Nadal jednak kobiety spodziewające się potomstwa potrzebują wsparcia, bliskości innych kobiet oraz błogosławieństwa (rozumianego symbolicznie lub dosłownie) na niełatwą drogę macierzyństwa. Jednym z pierwszych rytuałów ciążowych, które praktykuje znaczna część ciężarnych, jest samo poinformowanie świata o byciu w odmiennym stanie – niektóre przyszłe matki robią to za pomocą wręczenia bliskim niemowlęcego bucika, zdjęcia USG lub udekorowanego testu ciążowego. Rytuałem wielu par spodziewających się dziecka stają się także wspólne wizyty u ginekologa, często połączone z oglądaniem malucha na ekranie ultrasonografu. Jedna z par, które spotkałam podczas drogi zawodowej, miała w zwyczaju po każdej takiej wizycie udawać się do restauracji i wznosić bezalkoholowy toast za zdrowie rozwijającego się w brzuchu matki potomka – później, po narodzinach dziecka, było to zresztą jedno z najprzyjemniejszych wspomnień młodych rodziców. Jednak najbardziej popularnym w Polsce rytuałem ciążowym wydaje się obecnie obchodzenie baby shower, czyli przyjęcia, podczas którego – jak sugeruje nazwa – przyszła matka jest obsypywana „prysznicem” prezentów dla oczekiwanego dziecka. W wydarzeniu udział biorą zwykle same kobiety – krewne i przyjaciółki ciężarnej – a ich zadaniem jest zorganizować nie tylko jedzenie i napoje, ale również gry i zabawy nawiązujące do rodzicielstwa (jak np. quiz wiedzy o porodzie). Taka forma przyjęcia mocno eksponuje potrzeby malucha. Alternatywą dla niej jest zatem skoncentrowana na doświadczeniach kobiety impreza nazywana mother shower lub mother's blessing – przyjęcia te również z reguły organizują bliskie krewne i znajome przyszłej matki, jednak prezenty i proponowane aktywności (np. malowanie mandali na ciążowym brzuchu czy masaż dla ciężarnej) są skupione bardziej na jej potrzebach niż na obdarowywaniu małego człowieka. Pewną nowością w zakresie okołoporodowych rytuałów jest także przyjęcie o nazwie gender reveal, czyli takie, dla którego pretekstem i którego główną atrakcją jest ujawnienie płci dziecka rozwijającego się w macicy. Wszystkie te imprezy mają pewną cechę wspólną ze starymi, bardziej tradycyjnymi rytuałami: osoby uczestniczące w nich „wyposażają” ciężarną nie tylko w podarunki, ale i rady dotyczące opieki nad dzieckiem. Czasami są to sugestie oparte na własnych przeżyciach, kiedy indziej zaś – zalecenia spisane na kartach parentingowych poradników, które stanowią jeden z najczęściej wręczanych przyszłym matkom prezentów. W pewnym sensie taka „edukacja” ciężarnej również ma na celu zapewnienie pomyślności jej i dziecku – wiedza, choćby do pewnego stopnia, chroni nas przed błędami w macierzyństwie. Bogactwo okołoporodowych rytuałów nie kończy się jednak na przyjęciach: charakter rytuału może mieć również organizacja ciążowej i noworodkowej sesji zdjęciowej, uczęszczanie na zajęcia szkoły rodzenia czy zachowywanie szpitalnej opaski, którą zakłada się na rękę noworodka. Nie umarła także tradycja opieki nad kobietą w połogu: często zadanie to spoczywa na partnerze, a czasami także na specjalnie angażowanych do tego przedsięwzięcia doulach poporodowych, czyli osobach, które zawodowo wspierają położnice. Praca takiej douli polega na gotowaniu dla kobiety, która niedawno urodziła, pomocy w opiece nad noworodkiem i udzielaniu wsparcia emocjonalnego. Część wierzących kobiet decyduje się także na udział w rekolekcjach dla ciężarnych (jednymi z bardziej popularnych są te o nazwie „Poród może być piękny”, organizowane przez Fundację Filome), zaś niektóre katoliczki, którym bliska jest tradycyjna religijność, decydują się na uczestnictwo w nieco zapomnianej ceremonii wywodu. Zaangażowanie w tego typu rytuały bez wątpienia świadczy o potrzebie duchowego umocnienia na nowej drodze, a także o pragnieniu przeżywania kolejnego życiowego przełomu w sposób wspólnotowy. Wreszcie, nie można zapomnieć o męskim rytuale okołoporodowym, czyli przyjęciu określanym jako „pępkowe”. Spotkania te budzą jednak obecnie kontrowersje, gdyż nierzadko towarzyszą im spore ilości alkoholu.
Nowa tożsamość i duchowość
Znaczenie współczesnych rytuałów okołoporodowych doskonale rozumieją osoby, które zawodowo (lub hobbystycznie) zajmują się ich organizacją. Jedną z takich osób jest Jagoda Haberka, psycholożka i doula, która na co dzień przygotowuje spotkania dla kobiet w ciąży. Zapytana o potrzeby i pragnienia ciężarnych oraz ich otoczenia, tłumaczy: – Wejście w kolejny etap w życiu, jakim jest doświadczenie poczęcia dziecka oraz ciąża, zaprasza nas do uznania, że nasza tożsamość kolejny raz w życiu się zmienia. W życiu, psychice i organizmie kobiety zachodzą podobnie ogromne zmiany jak w okresie dojrzewania. Dlatego ten proces otrzymał swoją nazwę: matrescence. Aby zauważyć, zatrzymać się, nazwać, przeżyć i celebrować kobiety spotykają się na tzw. mothershowerach czy mother’sblessingach. To głębokie, pełne piękna i wsparcia spotkanie w gronie bliskich kobiet, często organizowane przy pomocy douli, daje możliwość uchwycenia momentu przejścia z ja-nie-matka do ja-matka i bycia widzianą, słyszaną (świadkinie rytuału).
Doula zwraca również uwagę na relacyjny oraz duchowy wymiar rytuałów okołoporodowych. – Człowiek niesięgający po różnego rodzaju rytuały może poczuć, że nic się nie wydarzyło, że do niczego wielkiego się nie przygotowuje, że ta zmiana nie ma większego sensu i nie potrzebuje omówienia lęków i radości charakterystycznych dla danego czasu. Podczas mother shower kobiety mogą zbudować swoją wioskę wsparcia. Te, które decydują się na mother's blessing, dodatkowo proszą bliskich o modlitwę, wsparcie duchowe, dostając je już na spotkaniu, a także podczas dalszego czasu okołoporodowego – zaznacza Haberka.
Płatna wersja wioski
Jedną z kluczowych różnic między rytuałami okołoporodowymi z przeszłości a tymi, które cieszą się popularnością obecnie, jest kwestia opłat za pomoc. O ile w tradycyjnych społecznościach opiekę nad kobietą spodziewającą się dziecka i będącą w połogu sprawowały osoby z jej najbliższego otoczenia, o tyle współcześnie są to często osoby obce, które opiekę nad młodą matką czy organizację rytuałów traktują jako swoją pracę. Nie ma niczego zaskakującego w tym, że potrzeba wsparcia młodych matek doskonale się monetyzuje – rodziny nuklearne, żyjące w oddaleniu od krewnych, często nie mają możliwości towarzyszenia córkom, siostrom czy krewnym w procesie emocjonalnego stawania się matką. Mother's blessing czy baby shower stanowią nie tylko empatyczne otulenie ciężarnej – można o nich myśleć również jak o jednej z usług, jakie oferuje nam branża eventowa. Szczególnie baby shower przywodzi na myśl święto nie tylko ciężarnej i rozwijającego się w jej macicy dziecka, ale także konsumpcji – w wydarzeniu tym wszak chodzi w znacznej mierze o to, by młoda kobieta została obdarowana jak najliczniejszymi prezentami. Taki kształt okołoporodowych rytuałów dobitnie wskazuje, jak bardzo kapitalizm wpływa na nasz styl życia, szczególnie w momentach zmian i przełomów, do których bez wątpienia należy oczekiwanie na narodziny dziecka. Nie oznacza to jednak, że to, co płatne lub związane z konsumpcją (często nadmiarową), jest z automatu bezwartościowe i pozbawione głębi. To prawda, że wiele gadżetów otrzymanych przez młode kobiety podczas baby showerów okazuje się zbędnych – jednak radość płynąca z tych spotkań i poczucie bycia dostrzeżoną są bezcenne.
Gesty przyjaźni – nawet jeśli wiążą się z „obsypywaniem” bliskiej osoby plastikowymi i – co tu kryć – często kiczowatymi prezentami, mogą być prawdziwie budujące i dawać nadzieję na miękkie lądowanie w nowej, poporodowej rzeczywistości.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














