Jako użytkownik Facebooka widzę wyjątkowy zalew internetowych relacji ze studniówek. Czy to złudzenie? Chyba nie.
Zawsze było ich sporo w styczniu. Teraz jednak to co trzeci, czwarty post przelewający się po tzw. wallu. Mamy występy liceów warszawskich czy krakowskich, i zaraz potem szkół średnich z miejscowości, o których istnieniu nie słyszałem. Przeważają oczywiście polonezy. Ten dawny – Ogińskiego – od lat został zastąpiony motywem Wojciecha Kilara z filmu Pan Tadeusz. Ale są i obrazki mniej typowe. Oto liceum w Białymstoku zafundowało sobie i nam walca z Nocy i dni, na dokładkę ze śpiewającym solistą. Oto na studniówce liceum z Polkowic młodzież zatańczyła do piosenki z filmu Dirty Dancing. Czy było to po polonezie czy zamiast niego?
Jestem pełen podziwu dla pomysłowości i wysiłku niektórych licealnych ekip. Te skomplikowane choreograficzne wygibasy, czasem łączone z przebierankami: a to stroje historyczne, a to stylizacje filmowe! Dowiedzieliśmy się, że są miejscowości, gdzie młodzi wychodzą z polonezem na ulicę. Ich korowody posuwały się w tym roku Piotrkowską w Łodzi, zadziwiały też mieszkańców Wodzisława Śląskiego. Sprzyjała łagodna zima. Pojawiły się nawet symptomy kopiowania amerykańskich balów maturalnych. W pewnej toruńskiej szkole i w pewnym krakowskim liceum wybierano króla i królową imprezy.
Starsi naturalnie narzekają. Od lat nikt nie urządza studniówek w szkołach, gdzie młodzież sama dekorowała sale gimnastyczne. Ja jeszcze to pamiętam. Sam studniówki nie miałem (rok matury 1982), ale bywałem na nich jako nauczyciel – w latach 1987–1991. Dziś bale studniówkowe odbywają się w wynajętych restauracjach, w hotelowych pomieszczeniach, są więc trochę targowiskami próżności. Jest to faktycznie drogie, dochodzą jeszcze ceny strojów. Choć w przypadku panów garnitury nie są jednorazowymi inwestycjami. A i dziewczynom kreacje mogą się przydać później.
Widać wciąż obyczajowe różnice. Przykładowo w liceum z Wysokiego Mazowieckiego czy z Garwolina chłopcy tańczyli w klasycznych garniturach. Za to dziewczyny w czarnych spódnicach i białych bluzkach zamiast w sukniach ze śmiałymi dekoltami. To pewnie ostatnie podrygi egalitarnego konserwatyzmu dawnego świata, bo tak było kiedyś.
Zarazem uderza mnie ich przejęcie, powaga, czasem trema, także szacunek dla formy. Te najbardziej skomplikowane popisy tańców to pewnie dzieło mniejszości, większość stała pod ścianami. Ale widać było, że to dla nich coś ważnego. Czasem można było zauważyć przejawy bliskości z nauczycielami. Na jednej ze studniówek chłopcy podnosili ulubioną panią profesor w górę, na innej śpiewała dyrektorka.
Nie wiem, skąd ten przypływ studniówkowej pasji. Akurat w roku, w którym liberalno-lewicowa władza zabrała się, także z przejęciem, za rozmontowywanie szkoły tradycyjnej. Na razie znosząc, jeszcze nie w szkołach średnich, prace domowe czy oferując łatwiejsze lektury i cięcia w programach.
Patrząc na sympatyczną młodzież, myślę już o dalszej przyszłości. Odzywają się głosy, na razie nie polityków, a radykalnych „reformatorów”, że matura jest w ogóle niepotrzebna. Po co stres? Po co jakiekolwiek progi, po których zaczyna się dorosłość?
Ja wciąż wierzę, że to się przyda, nawet w świecie gotowców i sztucznej inteligencji. Potrzebne to nam także w kontekście wychowania. Studniówka jest, a przynajmniej powinna być, częścią tego samego rytuału wchodzenia w świat dorosłych, co same egzaminy, łatwiejsze, trudniejsze, ale przygotowujące do trudów życia. Choć nie wykluczam bliskiego momentu, kiedy z rytuału zrezygnujemy. Wylewając kolejne dziecko z kąpielą.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













