Odwaga pokoju

Marzenie o pokoju nie jest naiwne. Ale tylko wtedy, jeśli stanie się moim osobistym wyborem
Czyta się kilka minut
Ks. Wojciech Nowicki, redaktor naczelny | fot. Zuzanna Szczerbińska/PK
Ks. Wojciech Nowicki, redaktor naczelny | fot. Zuzanna Szczerbińska/PK

E konomia wspólnego domu, zobowiązania ekologiczne, kultura integrującej komunikacji, rozmowy o obecności w Kościele osób nieheteronormatywnych, sytuacja osób skrzywdzonych, problem migracji. To tylko niektóre „drażliwe” tematy, czasem sprowadzane do zielonej, liberalnej lub lewicowej agendy, jakbyśmy chcieli się usprawiedliwić, że to nie „nasze”. Gdy rejestrowałem się jako uczestnik XII Zjazdu Gnieźnieńskiego, zaskoczyła mnie duża różnorodność tematów, pozornie niezwiązana z hasłem: „Odwaga pokoju. Chrześcijanie razem dla przyszłości Europy”.
Celowo użyłem słowa „pozornie”, pisząc, że te tematy wydają się nie mieć nic wspólnego z pokojem. Jeśli mielibyśmy zarysować punkt wyjścia, użyłbym jednego słowa klucza: lęk. Boimy się. Przeraża nas widmo wojny. Ale czujemy też lęk w obliczu cyberbezpieczeństwa. Wydaje się, że instytucje – międzynarodowe, państwowe, samorządowe i kościelne – w których dotychczas czuliśmy się bezpiecznie, dziś nie dają nam tego poczucia. Lęk pcha nas w bipolarne rozumienie świata, w którym miejsce jest już tylko na podział „my” i „oni”. Półcienie przestają istnieć. Inni stanowią dla nas zagrożenie. Tu można sobie wpisać dowolną grupę społeczną, na którą w ostatnich latach spadł hejt i oskarżenie, jak bardzo jest dla nas niebezpieczna. Jak może naruszyć naszą tożsamość. À propos tożsamości: Mario Marazziti słusznie zauważył, że sami odbieramy sobie tożsamość, a boimy się, że odbiorą nam ją inni.
Jeśli miałbym określić moment, który na tę – wydawałoby się smutną – rzeczywistość rzuca promień nadziei, było nim świadectwo bp. Mounira Khairallaha z Libanu. Gdy miał kilka lat, zamordowano mu rodziców. Wówczas ciocia wzięła małego Mounira i w kościele wspólnie modlili się za oprawcę, którego nigdy później nie widział. Podczas jednego ze spotkań z młodzieżą ktoś zadał mu pytanie, czy umiałby przebaczyć, gdyby zabójca jego rodziców przyszedł dzisiaj do niego do spowiedzi. Biskup Mounir zrozumiał wówczas, że jego przebaczenie dotychczas dotyczyło abstrakcyjnej osoby. Teraz musiał zmierzyć się z jego twarzą. Przebaczyłbym kolejny raz – odpowiedział wówczas po chwili namysłu, dodając, że przebaczenie przynosi zawsze uwolnienie przebaczającemu. Ale jest też procesem. To właśnie to świadectwo zebrało spontaniczne owacje uczestników, którzy stojąc, długo klaskali.
Znów, pozornie, wydaje się, że na przeciwległym biegunie jest wypowiedź Sami Awda, Palestyńczyka, zaangażowanego od lat w dialog palestyńsko-izraelski. Jak powiedział, po 7 października 2023 roku stanął wobec pytania, czy wszystkie jego dotychczasowe pokojowe wysiłki miały jakikolwiek sens. Dziś Sami mówi, że trudno byłoby mu podjąć dialog z Izraelem. Teraz jest moment ogromnego cierpienia, w którym dialog chwilowo nie jest możliwy, co nie znaczy, że nie będzie niemożliwy później. Dialog jednak nie jest celem, ale środkiem do celu. Celem jest pokój, który można realizować na różne sposoby. Dla Samiego nie ulega wątpliwości, że przesłanie Chrystusa zawiera się w jego wezwaniu do metanoi, a więc zmiany świadomości. Tego, co my nazywamy nawróceniem.
Uczestnicząc w zjeździe, zrozumiałem, że odwaga pokoju to coś więcej niż dążenie do zaprzestania konfliktów zbrojnych. Tu chodzi o budowanie struktur pokoju. Tu chodzi o osobisty wybór tej drogi. Zaczyna się to od przyjęcia drugiego takim, jakim on jest. Od słuchania i uważności. Od akceptacji także samego siebie. Pokój zaczyna się od drobnych gestów życzliwości. Ale także od naszych codziennych postaw i wyborów.
Jeśli niepokoje pojawiają się w wyniku migracji, a te spowodowane są brakiem dostępu do podstawowych źródeł naturalnych, jak woda czy żyzna gleba, to droga do pokoju będzie wiodła przez działania na rzecz klimatu. Jeśli niepokoje wynikają z nierównomiernej dystrybucji dóbr na świecie, to droga do pokoju będzie wiodła przez troskę o wspólne dobro. Jeśli niepokoje generuje agresywna narracja, której uczestnikami stajemy się przez media, zwłaszcza społecznościowe, to droga do pokoju wiedzie przez edukację – uczenie się rozwiązywania konfliktów, rozmowę, zmianę języka.
Chrystus uczy nas podejmowania ryzyka spotkania z drugim, z innym. On, który jest źródłem pokoju. Droga do pokoju wymaga cierpliwości i uważności, zakotwiczona jest w kontemplatywnym spojrzeniu – spojrzeniu na świat, na siebie z perspektywy samego Boga. Marzenie o pokoju nie jest naiwne. Ale tylko wtedy, jeśli stanie się moim osobistym wyborem.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2025