Wciągu trzech ostatnich dni wydarzyło się tak dużo, że odnoszę wrażenie upływu co najmniej tygodnia. Moje wakacje w ciepłej Grecji zaczęły się od wypadku na plaży: bosa stopa plus drewniany schodek równa się złamanie dwóch palców. Do końca dnia w to nie mogłam uwierzyć mimo deformacji i postępującego zsinienia, nie mówiąc o bólu. A cały czas miałam nadzieję, że to tylko stłuczenie i wszystko będzie dobrze… Wieczorem już jechaliśmy krętymi, wąskimi drogami do najbliższego szpitala, gdzie SOR, RTG i wyrok. Unieruchomienie, orteza, kule i wszystkie nasze plany wycieczkowe uleciały gdzieś hen, poza wyobraźnię. Ostatecznie przyszło mi się cieszyć z drobiazgów, które przecież nie są takie znowu zwyczajne. Leżenie pod parasolem, słuchanie delikatnego szumu morza, sączenie frappe i czytanie książek – kto by nie chciał? Dzień zaczynam od informacji: najpierw drony nad Polską, potem kolejna ewakuacja Gazy, a potem informacja o nowym „męczenniku za wiarę” i za „godność człowieka”. Zaraz, zaraz. Kto umarł?
Został zabity człowiek z powodu poglądów, jakie głosił publicznie – to się nigdy nie powinno stać. Ale ogłaszanie go od razu „męczennikiem za wiarę” to przesada. A w ten właśnie ton uderzyły niektóre polskie portale katolickie i niektórzy aktywni w mediach społecznościowych duchowni. Owszem, Charlie Kirk mówił wiele o wierze w Chrystusa i stał po stronie życia nienarodzonych, ale jednocześnie nie wypowiadał się z szacunkiem o czarnych mieszkańcach Ameryki, imigrantach zza południowej granicy USA, muzułmanach, negował cierpienia Palestyńczyków, a przede wszystkim Charlie Kirk bronił prawa do posiadania broni. Działacz pro-life? Jak to się niby zgadza z jego przekonaniem o tym, że powszechne prawo do posiadania broni w Ameryce jest tak ważne, że ewentualne zabójstwa z jej użyciem są ceną, którą powinno się ponieść? To przykre, że sam znalazł się w tej puli.
Poranna prasówka dostarcza mi wstydu: wstydzę się za moje problemy, za to, że się nad sobą użalam, bo nie mogę robić tego, co chcę. Z zazdrością obserwuję ludzi, którym chodzenie nie sprawia żadnych problemów. Podziwiam złożoność ludzkiego organizmu, istotność każdej najmniejszej kosteczki. Walczę z buntem, który się w takich momentach we mnie wzbiera falą coraz bardziej ogromniejącą, ale zanim do tego dojdzie staram się przestawiać na afirmację tego, co mam. Ale też myślę o ludziach, którzy inaczej poruszać się nie mogą, i o tym, jak bardzo uciechy tego świata są im niedostępne. Nie przejdą się po peloponeskiej wiosce, nie wejdą na żadną górę, nie wsiądą do łódki, nie zwiedzą pałacu Nestora, nie zobaczą słynnych wodospadów, a przede wszystkim nie dowiedzą się, dokąd w ogóle mogą dotrzeć, bo takich wiadomości w informacjach turystycznych po prostu nie ma.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













