Zgubiony przedszkolak

Polskie przedszkola mierzą się z wieloma systemowymi trudnościami. Proponowane zmiany mają charakter kosmetyczny.
Czyta się kilka minut
fot. Louise LeGresley/Getty Images
fot. Louise LeGresley/Getty Images

Swoje korzenie mają w XIX-wiecznych ochronkach. Choć nie w linii prostej, to miejsca dla ubogich i porzuconych dzieci są „przodkami” współczesnych przedszkoli. W drugiej połowie XIX wieku ówcześni pedagodzy nadali im kształt i określili cele, które mają spełniać. Pierwszy teoretyk wychowania przedszkolnego Friedrich Fröbel za główny cel funkcjonowania tzw. ogródków dziecięcych, które wyewoluowały bezpośrednio w przedszkola, stawiał działalność wychowawczą i kształcącą: miały pielęgnować (rozwijać, kształcić) dziecko tak, jak ogrodnik pielęgnuje rośliny, stosując odpowiednie metody. Choć pierwsze polskie przedszkole powstało w Warszawie już w 1836 roku, to dopiero Ustawa o ustroju szkolnictwa z 1932 roku wprowadziła formalne ramy prawne i samą nazwę „przedszkole”. Głównym celem, dla którego powstały, było pomaganie dzieciom z rodzin chłopskich i robotniczych, by mogły rozpocząć edukację szkolną na podobnym poziomie.

Wszechstronnie
To PRL i zmieniająca się po II wojnie światowej struktura społeczeństwa zadecydowały o ich większej powszechności, mimo że pierwszeństwo w przyjmowaniu miały dzieci robotników i chłopów, o co dbały komisje, w których skład wchodzili członkowie terenowych komisji oświatowych, kierowniczki przedszkoli oraz przedstawiciele komitetu rodzicielskiego. Zrównywanie szans edukacyjnych sensu stricto odeszło na dalszy plan, a celem nadrzędnym stała się opieka nad dziećmi w czasie pracy rodziców, jednocześnie będąc pierwszym etapem wychowania socjalistycznego.
Marta z przedszkola pamięta klapsy wymierzane przez panią Basię, Ola koszmarnie niesmaczne śniadania, a Rafał leżakowanie, które ciągnęło się w nieskończoność. Pokolenia lat 70., 80.i 90. uczęszczały do przedszkoli w zupełnie innej sytuacji społeczno-kulturowej niż dziś ich dzieci. W roku szkolnym 2022/2023 w Polsce funkcjonowało 22,5 tys. placówek wychowania przedszkolnego. Współczesne polskie przedszkola w założeniach dotyczących pracy z dziećmi odbiegają od tych z minionych epok. Podstawa programowa wychowania przedszkolnego jasno określa cele, zadania oraz oczekiwane efekty pracy przedszkoli, oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych, a także innych form opieki nad najmłodszymi dziećmi. Dokument ten wskazuje, jak powinien wyglądać proces wychowania i edukacji na tym etapie. Najważniejszym celem wychowania przedszkolnego według obowiązującej podstawy programowej jest wsparcie wszechstronnego rozwoju dziecka. Realizuje się to poprzez odpowiednio zaplanowaną opiekę, wychowanie i nauczanie. Dzięki temu najmłodsi mają możliwość odkrywania własnych zdolności, rozwijania ciekawości świata i gromadzenia doświadczeń, które kształtują ich wrażliwość na prawdę, dobro i piękno. Efektem tak prowadzonego procesu jest osiągnięcie przez dziecko gotowości do podjęcia nauki w szkole podstawowej.

Tęsknoty
6.30 w jednym z poznańskich państwowych przedszkoli. Przekręcany klucz w zamku drzwi wejściowych jest sygnałem rozpoczęcia dnia. Inicjuje go Kamila, wychowawczyni jednej z grup, która dziś w ramach cotygodniowego dyżuru otwiera placówkę. Pod drzwiami przedszkola powitała ją pięcioletnia Helenka wraz z mamą. Niezależnie od pory roku dziewczynka wchodzi do przedszkola jako pierwsze dziecko i wychodzi jako ostatnie. Jedynie silna choroba sprawia, że Helenka zostaje w domu, ale takich sytuacji w ciągu dwóch lat pobytu dziecka w przedszkolu było zaledwie kilka. W ciągu dnia, mimo uczęszczania do placówki od dwóch lat, dziewczynka wspomina mamę i mówi, że za nią tęskni. Pracownicy przedszkola są przekonani, że gdyby placówka była otwarta dłużej, mama odbierałaby córkę jeszcze później…
Helenka przychodzi najwcześniej i wychodzi prawie zawsze jako ostatnia, ale nie jest jedynym dzieckiem, które spędza w przedszkolu niemalże całe dnie. Od 1 września trzy sosnowieckie przedszkola będą otwarte do godziny 20.00. Według zapewnień pomysłodawców program pilotażowy ma wyjść naprzeciw rodzicom pracującym zmianowo, samotnie wychowującym dzieci lub pozbawionym wsparcia bliskich. Damian Żurawski, przewodniczący Komisji Oświaty w Urzędzie Miejskim w Sosnowcu, ogłaszając wdrażaną inicjatywę, zaznaczył, że ma nadzieję na podjęcie podobnych rozwiązań w innych miastach. W środowisku zawrzało. Polacy spędzają w pracy średnio 40,4 godziny tygodniowo. To aż o trzy godziny więcej niż przeciętny Europejczyk i o ponad sześć godzin więcej niż światowa średnia. Tym samym zajmujemy drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby przepracowanych godzin, co oznacza, że jesteśmy jednym z najbardziej zapracowanych narodów. Czas spędzany w pracy nie jest społecznie obojętny, a jego konsekwencje odbijają się na funkcjonowaniu całego systemu rodzinnego. Choć badania naukowe nie wskazują jednoznacznie, ile minimalnie czasu dziecko powinno spędzać z rodzicami, intuicja i doświadczenie podpowiadają, że im więcej, tym lepiej. Przedszkole często jest papierkiem lakmusowym systemu pracy rodziców. Wahania warunków zatrudnienia mamy czy taty odbijają się na liczbie spędzanych przez dziecko godzin w placówce. Może zamiast wydłużać czas pracy przedszkoli, zawężając tym samym okazje do spędzania wspólnego czasu dzieci z rodzicami, warto byłoby systemowo zmodyfikować warunki zatrudnienia?

Pomnożone wyzwania
Trudno przykładać miarę do trudności poszczególnych rodzajów pracy pedagogicznej, ale niewątpliwie bycie wychowawcą grupy przedszkolnej należy do najbardziej wymagających. Osoby pracujące w przedszkolu nie tylko odpowiedzialne są za realizację z dziećmi podstawy programowej, ale również pełnią funkcję opiekuńczą, co przy dzieciach z tej grupy wiekowej wymaga dużego nakładu energetycznego i emocjonalnego. Obecnie do grupy może przynależeć 25 dzieci plus troje z obywatelstwem ukraińskim. Przepisy nie regulują liczby dzieci posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, co w praktyce oznacza, że dzieci z trudnościami może być w grupie więcej niż tych nieposiadających dodatkowych wyzwań. Edukacja włączająca, zakładająca uczęszczanie dzieci z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego do placówek masowych, znacznie wpłynęła nie tylko na funkcjonowanie placówki, grup przedszkolnych, ale przede wszystkim dzieci, zarówno tych bez specjalnych potrzeb, jak i tych wymagających wsparcia. Trudności w pracy nauczyciela wychowania przedszkolnego to także m.in. liczba dokumentów do wypełniania, postawa roszczeniowa części rodziców, problemy wychowawcze i emocjonalne maluchów.
Mimo mnogości wyzwań i odpowiedzialności spoczywającej na nauczycielach wychowania przedszkolnego w dużej części naszego pokolenia panuje przekonanie, że główną rolą „przedszkolanek” jest zabawa z dziećmi. Kiepskie wynagrodzenie, niełatwe warunki pracy i niski prestiż społeczny sprawiają, że absolwenci wychowania przedszkolnego coraz mniej chętnie szukają pracy w przedszkolach. Portale internetowe z ofertami pracy dla nauczycieli wychowania przedszkolnego niemalże pękają w szwach. Na pełen etat, na zastępstwo, na czas nieokreślony, w przedszkolu masowym, w przedszkolu integracyjnym, prywatnym jako nauczyciel współorganizujący kształcenie, psycholog, pedagog specjalny, jako wychowawca grupy – nauczyciele i kadra pomocy psychologiczno-pedagogicznej poszukiwani są w każdego rodzaju placówce przedszkolnej i na każde możliwe stanowisko. W polskich przedszkolach, zarówno publicznych, jak i niepublicznych, pracuje obecnie około 138 tys. nauczycieli. Zdecydowaną większość, ponad 92 tys., stanowią nauczyciele wychowania przedszkolnego. Pozostałe osoby to specjaliści, którzy wspierają dzieci w zakresie pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz prowadzą zajęcia językowe. Według danych z 13 czerwca br. w przedszkolach w całym kraju brakowało 6157 nauczycieli wychowania przedszkolnego. Oznacza to 1564 nieobsadzone etaty.

Bez wykształcenia
Obecnie, zgodnie z art. 15 ust. 1 i ust. 3 ustawy Prawo oświatowe, w przedszkolu publicznym, za zgodą kuratora oświaty, może być zatrudniona osoba niebędąca nauczycielem. Pracownik taki może prowadzić zajęcia rozwijające zainteresowania dzieci pod warunkiem, że posiada przygotowanie uznane przez dyrektora placówki za odpowiednie. Od 1 września, zgodnie z proponowanym przez ministerstwo edukacji projektem ustawy o zmianie ustawy Prawo oświatowe, zasady zatrudniania w przedszkolach miały ulec zmianie. Celem przekształcenia dotychczasowych warunków pracy w przedszkolu było zatrudnienie osoby, która nie ma statusu nauczyciela, ale posiada kompetencje do prowadzenia zajęć z dziećmi w wieku przedszkolnym – nie tylko takich rozwijających zainteresowania – pod warunkiem braku nauczyciela z wymaganymi kwalifikacjami oraz uzyskania zgody kuratora oświaty. W praktyce oznaczałoby to, że wychowawcami przedszkolaków mogłyby być osoby nieposiadające wykształcenia pedagogicznego. Rozwiązanie takie, proponowane już przez poprzedni rząd, zupełnie inaczej rozkłada akcenty celowości funkcjonowania przedszkoli: głównym celem będzie opieka nad dziećmi, a nie rozwój potencjału pod okiem wykwalifikowanej kadry. Na razie zmiana została zatrzymana dzięki protestom środowisk pedagogicznych, jednak problem zatrudnienia nie zniknął.
Tuż po rozpoczęciu tegorocznej rekrutacji władze Warszawy, odpowiedzialne za edukację, zlikwidowały 3,3 tys. miejsc w przedszkolach, przewidując, że nie znajdzie się na nie wystarczająco dużo chętnych. Mimo to po pierwszym etapie naboru w miejskich placówkach pozostało blisko 2,8 tys. wolnych miejsc, a w niesamorządowych kolejne 1,6 tys. Oznacza to, że w porównaniu z ubiegłym rokiem liczba dzieci uczęszczających do przedszkoli spadła łącznie o niemal 8 tys. Nie jest to tylko sytuacja warszawska, podobne spadki liczby dzieci obserwowane są w całej Polsce. Wielu decydentów pokłada nadzieje w tym, że niż demograficzny będzie rozwiązaniem problemu braków kadrowych w polskich przedszkolach. Tymczasem brak chętnych do pracy w przedszkolu jest rzeczywistością dużo bardziej złożoną – rosnąca liczba wakatów jest odbiciem wszystkich bolączek współczesnego przedszkola.

---

Wiele z polskich przedszkoli to placówki na wysokim poziomie – zarówno pod względem wspierania dziecka, jak i organizacyjnym. Nie zmienia to faktu, że sam system przedszkolny domaga się zmian na wielu poziomach. Wraz z wrześniem tego roku wprowadzono kilka zmian w przedszkolach, w tym: podwyższenie kwoty bazowej na ucznia do 9477 zł i zwiększenie nakładów finansowych na pomoc psychologiczną w placówce, co zapewne i tak nie rozwiąże problemu wakatów. Nowe zasady dotyczą także żywienia dzieci (zwiększenie ilości warzyw i owoców, promowanie produktów pełnoziarnistych, ograniczenie cukrów). Proponowane modyfikacje, skądinąd potrzebne, mają charakter kosmetyczny i zazwyczaj dotyczą łatania aktualnych dziur i gaszenia bieżących pożarów. Przypatrując się różnym trudnym aspektom funkcjonowania przedszkoli, można odnieść wrażenie, że otwiera się puszkę Pandory. A w różnych sporach, dylematach i próbach uzdrowienia systemu ginie przedszkolak, który, skądinąd jest – a przynajmniej powinien być – głównym beneficjentem istnienia instytucji przedszkola.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł
Weronika Frąckiewicz
frackiewicz@swietywojciech.pl

Artykuł pochodzi z numeru 37/2025