Czego uczy nas ChwałaMU

To modlitewne spotkanie precyzyjnie odpowiada na potrzeby sporej grupy wierzących. Jakie? I czego możemy się w Kościele nauczyć, patrząc na ChwałaMU?
Czyta się kilka minut
Tegoroczne spotkanie ChwałaMU zgromadziło aż 10 tys. osób, Łódź, 23–24 sierpnia 2025 r. | fot. Fundacja Rozpal Wiarę/ Mateusz Karski
Tegoroczne spotkanie ChwałaMU zgromadziło aż 10 tys. osób, Łódź, 23–24 sierpnia 2025 r. | fot. Fundacja Rozpal Wiarę/ Mateusz Karski

Dziesięć tysięcy osób szczelnie wypełnia łódzką Atlas Arenę. Przez sześć godzin w sobotę i tyle samo dzień później naprzemiennie modli się w skupieniu, śpiewa pieśni uwielbienia, siedzi, klęczy, tańczy, podnosi ręce, rozmawia ze znajomymi z różnych miejsc Polski i świata. Jedni się śmieją, inni płaczą ze wzruszenia. Wśród zgromadzonych widać zarówno nastolatków, jak i osoby bardziej zaawansowane w latach. Są też całe rodziny, siostry zakonne, biskupi, zakonnicy i księża. Jeśli dobrze się rozejrzeć, wśród modlących się osób można zobaczyć różnych influencerów oraz sporo twarzy znanych ze świata show-biznesu i mediów. Bynajmniej nie tylko tych katolickich. Nie potrzeba wielkich analiz, żeby zobaczyć, że wydarzenie organizowane przez Fundację Rozpal Wiarę, na czele której stoi Marcin Zieliński, wraz z Irminą i Marcinem Śliwińskimi, działającymi w sieci jako CUDO.twórcy, odpowiada na potrzeby sporej grupy wierzących. Czego zatem możemy się w Kościele nauczyć, patrząc na ChwałaMU?

Chrystocentryzm
Jednym z naczelnych postulatów papieża Leona XIV powtarzanych dobitnie od początku pontyfikatu jest „powrót do prymatu Chrystusa w głoszeniu” (wyrażany notabene słowami jego poprzednika Franciszka). Na pierwszy rzut oka problem może wydawać się cokolwiek wydumany. Przecież w homiliach i nauczaniach mówi się o Panu Jezusie. Nawet sporo. Problem w tym, że często występuje On jako retoryczny deus ex machina: po zaprezentowaniu wizji zepsutego świata, upadającej kultury i rozmaitej proweniencji wrogów oraz szeregu pouczeń moralnych pojawia się przysłowiowe „ale pamiętaj, że Bóg cię kocha” (wyrażone w takich czy innych słowach). Niby dużo w tym odwołań do Boga, ale co najmniej za otwarte uważam pytanie, czy Bóg jest tu autentycznym centrum, czy pobożnym dodatkiem do z góry założonej wizji świata.
Tymczasem uczestnicy ChwałaMU mogli autentycznie doświadczyć, że Chrystus jest Alfą i Omegą. Tam po prostu wszystko podporządkowane było uwielbieniu Boga. Śpiewane pieśni, prowadzone modlitwy, krótkie konferencje. Cały, łącznie 12-godzinny program wydarzenia, był nakierowany na jak najbardziej bezpośrednie i bezinteresowne oddawanie chwały Bogu. Bez polityki, bez moralizowania, bez ideologii. Dla wielu wiernych ten rodzaj radykalnego ukierunkowania na samego Boga ciągle pozostaje czymś szokująco świeżym.

Muzyka
Od zarania dziejów najbardziej pierwotnym językiem kontaktu z Bogiem była muzyka. Włoski teolog i kompozytor Sergio Militello w swojej książce Teologia della musica dowodzi, iż człowiek prehistoryczny posiadał już intuicję boskości, odczytywaną ze zjawisk natury, których pochodzenia nie rozumiał. Słysząc grzmot czy szum wiatru, był przekonany, że jest to język, w którym bóstwo próbuje się z nim komunikować. Starał się zatem wejść z tą rzeczywistością w kontakt, naśladując owe dźwięki przy pomocy prymitywnych instrumentów. Z tego samego źródła, którym jest najbardziej pierwotna intuicja religijna, wywodzi się zatem zarówno modlitwa, jak i muzyka.
Dla chrześcijan śpiew od początku był najbardziej podstawowym i naturalnym językiem modlitwy wspólnotowej. Muzyka bowiem nie tylko ma zdolność, żeby zachwycać, wzruszać i przypominać o chwale Niebieskiego Jeruzalem, ale też budować poczucie jedności (w każdej liturgii prosimy przecież Boga, żebyśmy stali się „jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie”).
Nie jest jednak tajemnicą, że miejsca na kościelnej mapie, w których muzyka liturgiczna jednocześnie zachwyca pięknem i porywa do czynnego uczestnictwa, nie należą do większości. Dzięki Bogu liczba takich miejsc powoli wzrasta, w dużej mierze za sprawą różnego rodzaju warsztatów muzyki liturgicznej, które od wielu lat zyskują na popularności.
Czego uczy nas tu dziesięć tysięcy osób śpiewających wspólnie na ChwałaMU? Przede wszystkim tego, że ludzie ciągle chętnie śpiewają i traktują śpiew jako formę modlitwy. Może wbrew wrażeniu, jakie można odnieść, wchodząc do wielu kościołów. Trzeba jednak inwestować w ludzi, którzy łączą artystyczny kunszt z duchową głębią, świadomością zdrowej tradycji oraz poczuciem misji. Dobra, poprawnie dobrana i solidnie przygotowana muzyka naturalnie pociąga ludzi do modlitwy śpiewem.

Zachwyt
Kiedy król Dawid podjął decyzję o przygotowaniu zaplecza pod budowę świątyni jerozolimskiej, którą miał pokierować jego syn Salomon, zebrał najbardziej drogocenne materiały, jakie znał ówczesny świat, oraz zgromadził najwybitniejszych rzemieślników i artystów. Król chciał oddać chwałę Bogu i robił to zgodnie z królewskimi standardami. Efekt zachwycał i tym sposobem objawiał wielkość Boga. W chrześcijaństwie przez wieki działało to według podobnego wzorca. Bóg dotykał serc ludzi, którzy swoimi zasobami i talentami tworzyli spektakularne kościoły i całą sztukę sakralną, łącząc miłość do Boga i wysokie standardy estetyczne, do jakich byli przyzwyczajeni.
ChwałaMU wydaje się zakorzenione dokładnie w tej samej logice. Irmina i Marcin Śliwińscy są postaciami dobrze znanymi zarówno w świecie show-biznesu, jak i w polskim Kościele. Irmina jest rozchwytywaną reżyserką (odpowiedzialną m.in. za spektakularne koncerty Sanah czy Roxie Węgiel), Marcin cenionym producentem oraz specjalistą od montażu i efektów specjalnych. Jeżeli chodzi o ich działania w Kościele – są częstymi gośćmi spotkań dla młodych, prowadzą rekolekcje, inspirują, opowiadając o doświadczeniu Boga w ich życiu. Z kolei Marcin Zieliński, dzięki swojej działalności ewangelizacyjnej i charyzmatycznej, na przestrzeni lat stał się cenioną postacią w polskim Kościele, popularnością wykraczając nawet poza jego ramy. Wydarzenie tworzone przez ten tercet (przy udziale kilkusetosobowej ekipy) charakteryzuje się poziomem właściwym dla najbardziej prestiżowych festiwali muzycznych i konferencji. Wszystko, od świateł i wizualizacji, przez dobór artystów, aranżacje utworów i realizację dźwięku, aż po otoczkę medialną, jest tu po prostu zachwycające.
Co mówi nam to o potrzebach chrześcijan? Absolutnie nie chodzi o to, żeby parafialne liturgie zastąpić spektakularnymi koncertami uwielbienia. Ale może nie byłoby źle, gdybyśmy w naszych kościołach popatrzyli na boskie piękno prześwitujące nawet przez drobne detale ChwałaMU i tym pięknem się zainspirowali, zanim przyjdzie nam do głowy, żeby kupić kolejny brzydki, plastikowy ornat czy byle jakie kwiatki.

Różnorodność
W czasie ostatniej wieczerzy Pan Jezus modlił się: „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno” (J 17, 11b). W perspektywie teologii trynitarnej Ojciec i Syn z jednej strony mają tę samą boską naturę, z drugiej jednak są odrębnymi, radykalnie odmiennymi Osobami. Na tym powinna polegać też owa wymarzona przez Jezusa jedność Kościoła. Nie chodzi o to, żebyśmy byli tacy sami, tak samo myśleli na wszystkie tematy i tak samo się modlili, ale żebyśmy przy uwzględnieniu naszej odrębności zachowali „jedność natury”, którą dla wierzących w Chrystusa jest miłość. Wspomniana na początku różnorodność osób widoczna na ChwałaMU, odmienność ich ról i doświadczeń, statusu społecznego, w końcu denominacji nie gubiła się, ale schodziła na dalszy plan. Na pierwszym było ukierunkowanie na Boga, zachwyt nad Jego pięknem i dobrocią oraz życzliwość wobec spotykanych osób.
Trudno o bardziej prorocki znak jedności, jaka nastąpi na końcu czasów, kiedy Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15, 28b), za którą wszyscy chyba już tęsknią, zmęczeni podziałami, konfliktami i polaryzacją.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2025