Kiedy odbywałem nowicjat w Starej Wsi, krążyła wśród nas przekazywana z pokolenia na pokolenie anegdota. Do magistra nowicjatu przyszedł kiedyś pewien nowicjusz, mówiąc: – Ojcze, ja nie rozumiem tego całego kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa. – Hmm – zafrasował się mistrz – może ty po prostu nie masz powołania do Towarzystwa Jezusowego? Kult Serca Jezusowego jest nierozłącznie związany z naszą jezuicką duchowością…Następnego dnia ten sam nowicjusz przychodzi do magistra i mówi: – Ojcze! Już rozumiem ten kult!
Nie wiadomo, ile jest w tej, opowiadanej zawsze z lekko ironicznym uśmiechem, anegdocie prawdy. Z pewnością prawdziwe są w niej dwa elementy. Pierwszy: duchowość jezuity jest duchowością Serca Jezusa. Drugi: droga do zrozumienia kultu Bożego Serca zwykle jest burzliwa i wiedzie często od odrzucenia tego nabożeństwa jako dewocyjnego reliktu minionych czasów, przez próbę przymuszenia się do jego praktykowania, czasem powtórne zanegowanie lub zaniechanie, aż po odkrycie go na nowo. Już na swój własny, pogłębiony sposób.
Brakujący puzzel
Będąc jezuitą, papież Franciszek doświadczył obu tych elementów na własnej skórze. Teraz, jako biskup Rzymu, daje całemu Kościołowi zakorzeniony w tym doświadczeniu dokument, który jest w pewnym sensie kluczowy dla jego pontyfikatu. Encyklika Dilexit nos jest jak brakujący element układanki, bez którego wszystkie inne części oglądamy i doceniamy z osobna, ale nie do końca rozumiemy, dlaczego znalazły się one w jednym zestawie. Tak jest z tym dokumentem. Po jego lekturze zaczynamy widzieć w nowym świetle wątki przewijające się przez cały jego pontyfikat w różnych dokumentach, listach, przemówieniach, homiliach i wywiadach. Troska o ubogich i wykluczonych. Ostra krytyka klerykalizmu. Piętnowanie religijnego rygoryzmu i duchowej surowości. Ekologia. Troska o pojednanie i pokój. Docenianie znaczenia bliskości i czułości. Wszystkie te tematy mają swoje źródło w duchowości, którą żyje i kieruje się Franciszek. Swoją najnowszą encykliką papież niejako otwiera przed nami swoje serce i zaprasza do zanurzenia się w tej fascynującej rzeczywistości, która je uformowała i wypełnia.
Dilexit nos to kompendium zdrowej duchowości dla katolika żyjącego w XXI wieku. Z jednej strony jest to encyklika bardzo mocno zakorzeniona w Tradycji. Jest wręcz utkana z biblijnych cytatów oraz odniesień zarówno do ojców Kościoła, jak i późniejszych mistrzów duchowości. Wśród autorytetów przywoływanych przez Franciszka znajdziemy choćby św. Teresę od dzieciątka Jezus i św. Karola de Foucauld, św. Małgorzatę Marię Alacoque i św. Klaudiusza de La Colombière, św. Ignacego Loyolę i św. Franciszka Salezego, w końcu św. Faustynę Kowalską i św. Jana Pawła II. Nie jest to jednak abstrakcyjny przegląd wypowiedzi świętych na przestrzeni dziejów, bo – z drugiej strony – Franciszek uprawia teologię zgodnie ze słynnym bon motem jednego z największych teologów XX wieku Karla Bartha, który mawiał, że dobry teolog w jednej ręce powinien trzymać Pismo Święte, a w drugiej gazetę codzienną. Franciszek zauważa więc problemy nurtujące współczesnego człowieka: od roli sztucznej inteligencji, przez konsumpcjonizm, aż po wojny, szuka ich najgłębszych korzeni i proponuje rozwiązania odwołując się do całości Objawienia Bożego.
Duchowość, jaka wyłania się z tekstu encykliki, nazwałbym duchowością Serca. Składają się na nią trzy główne elementy: kontakt z własnym sercem jako centrum integrującym całe nasze jestestwo, więź z Bogiem polegająca na egzystencjalnym przylgnięciu do Jego Serca oraz wrażliwość serca na bliźnich jako odnowiona praktyka wynagradzania Bożemu Sercu.
Centrum
Punktem wyjścia dla refleksji Franciszka jest przywrócenie sercu człowieka znaczenia, jakie miało ono w dawniejszych czasach. Odwołując się do Homera, Platona i autorów Starego Testamentu, papież zauważa, że „od starożytności zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak ważne jest postrzeganie istoty ludzkiej nie jako sumy różnych zdolności, ale jako świata duszy i ciała, z jednoczącym centrum, które nadaje znaczenie i ukierunkowanie wszystkiemu, czego dana osoba doświadcza” (DN 3). Serce jest zatem wewnętrznym ośrodkiem człowieka syntezującym i integrującym wszystkie nasze doświadczenia. To rzeczywistość niezwykle bogata i wielowymiarowa. Nie można jej redukować wyłącznie do emocji, jakkolwiek są istotnym czynnikiem składającym się na nią. Serce jest głębszym sposobem poznawania rzeczywistości niż tylko rozum, choć i nasz intelekt składa się na tę rzeczywistość, którą w ujęciu papieża Franciszka nazywamy sercem.
Na przestrzeni wieków termin ten był jednak dewaluowany. „Preferowano inne pojęcia, takie jak rozum, wola czy wolność. Jego znaczenie jest nieprecyzyjne i nie przyznano mu konkretnego miejsca w życiu ludzkim (…) Wielu czuło się bezpiecznie w bardziej kontrolowalnym obszarze inteligencji i woli, budując swoje systemy myślowe. A nie znajdując miejsca dla serca, odmiennego od ludzkich zdolności i namiętności rozpatrywanych oddzielnie, nie rozwinęła się również szeroko idea osobistego centrum, w którym jedyną rzeczywistością, mogącą zjednoczyć wszystko, jest ostatecznie miłość” (DN 10). Choć papież nie pisze o tym wprost, to w tym właśnie miejscu ma swoje źródło również jeden z tematów dla pontyfikatu Franciszka równie kluczowych, co dla wielu kontrowersyjnych, a mianowicie rozeznawanie. Jest to bowiem proces, który dokonuje się w tak właśnie rozumianym sercu. To umiejętność zakładająca syntezę intelektu i uczuć (choć niedający się do nich zredukować) oraz nie do końca możliwych do precyzyjnego opisania „poruszeń duchowych”, jak nazywa je św. Ignacy Loyola. Argentyński papież wielokrotnie mówił, że życie nie jest czarno-białe, więc skomplikowane ludzkie sytuacje wymagają spokojnego i głębokiego rozeznawania. Jedną z zasadniczych linii krytyki papieża Franciszka jest „brak precyzji”. Wolno udzielać komunii osobom rozwiedzionym, które żyją w nowym partnerem, czy nie wolno? Istnieje „możliwość błogosławieństwa par w sytuacjach nieregularnych i par tej samej płci” (Fiducia supplicans 31) czy nie istnieje? Niech papież powie w końcu tak albo nie – domagają się krytycy. W Dilexit nos Franciszek zdaje się odpowiadać: posłuchajcie serca. Tam jest odpowiedź.
Kontakt z sercem prowadzi nas do przeżywania życia na głębszym poziomie. „Zamiast szukać powierzchownej satysfakcji i odgrywać rolę przed innymi, najlepiej jest pozwolić, aby pojawiły się pytania, które mają znaczenie: kim naprawdę jestem, czego szukam, jaki sens chcę nadać swojemu życiu, moim wyborom czy działaniom, dlaczego i w jakim celu jestem na tym świecie, jak będę oceniać moje życie, gdy dobiegnie ono końca, jakie znaczenie chciałbym, aby miało wszystko, co przeżywam, kim chcę być wobec innych, kim jestem przed Bogiem” (DN 8). Podczas gdy zmienna, płynna rzeczywistość może budzić niepokój i lęk, kontakt z głębią daje oparcie, punkt odniesienia i prawdziwe, nieopierające się na powierzchownym kontrolowaniu, poczucie bezpieczeństwa. Poezja, miłość, dobre wspomnienia z dzieciństwa, bezinteresowna radość, zachwyt. Wszystkie te doświadczenia, jeśli pozwalamy sobie na pełne, głębokie ich przeżycie, rozwijają nasze serce i pozwalają mu spełniać jego rolę syntezującego i integrującego centrum. W ten sposób stajemy się bardziej spójni, a przez to coraz bardziej zdolni do pogłębiania naszej więzi z Bogiem.
Przylgnąć do Serca
Fundamentem duchowości Serca jest wejście w realną relację miłości z żywym Bogiem. Duchowe i egzystencjalne przylgnięcie do Jego Serca. To coś znacznie więcej niż przestrzeganie przykazań i wypełnianie rytuałów. To prawdziwa fascynacja Nim samym, Jego stylem działania, Jego miłością, dobrocią i wolnością, której możemy doświadczyć dzięki zbawieniu. To relacja oparta na zaufaniu i nadziei, wolna od lęku i chęci zasłużenia na zbawienie o własnych siłach. Być może dlatego jedną z najważniejszych przewodniczek w proponowanej przez Franciszka duchowości jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Cytując fragment jednego z jej listów, w którym opowiada o swoim zaufaniu w bezgraniczną miłość i miłosierdzie Boga, wykraczające daleko poza jej zdolność do nawrócenia, papież dopowiada: „Moralistyczne umysły, które domagają się kontrolowania miłosierdzia i łaski, powiedziałyby, że mogła to powiedzieć, ponieważ była święta, ale że grzesznik nie mógłby tego powiedzieć. Czyniąc tak, pomijają w duchowości Teresy jej piękną nowość, która odzwierciedla serce Ewangelii. Niestety w niektórych kręgach chrześcijańskich częste stały się próby zamknięcia Ducha Świętego w schemacie, pozwalającym mieć wszystko pod swoją kontrolą” (DN 137).
Obraz Boga misternie tkany przez Franciszka w kolejnych punktach i rozdziałach encykliki jest fascynujący, przyciągający, inspirujący do nawrócenia. Nie z powodu lęku przed karą, ale z powodu serca, które zapala się miłością i tęsknotą za bliskością z tym Źródłem i Miłośnikiem życia. Wizja chrześcijaństwa wyłaniająca się z Franciszkowej duchowości Serca zaprasza do ciągłego pamiętania „o czułości wiary, radości z oddania się służbie, gorliwości misji prowadzonej pomiędzy ludźmi, o urzeczeniu pięknem Chrystusa, o poruszającej wdzięczności za przyjaźń, którą On daje, i za ostateczny sens, jaki nadaje osobistemu życiu” (DN 8). Jest to logika zakorzeniona w Ćwiczeniach duchowych św. Ignacego Loyoli, który zaprasza, by „prosić o dogłębne poznanie Pana, który dla mnie stał się człowiekiem, abym go więcej kochał i więcej szedł w jego ślady” (ĆD 104). Nie możemy zmusić się do miłości. Boga możemy pokochać jedynie, poznając Jego prawdziwe oblicze. Dopiero wtedy, zakochani w Nim i zafascynowani Ewangelią, jesteśmy w stanie „iść w jego ślady”, czyli rzeczywiście głosić Dobrą Nowinę. Nie narzucać i indoktrynować, a podprowadzać pod spotkanie z Bogiem, który wyzwala.
Serce otwarte na świat
„Cóż to byłby za kult dla Chrystusa, gdybyśmy zadowalali się wyłącznie osobistą relacją, bez potrzeby pomagania innym, by mniej cierpieli i lepiej żyli? Czy będzie się podobało Sercu, które tak bardzo umiłowało, jeśli zatrzymamy się na osobistym doświadczeniu religijnym, bez żadnego skutku w relacjach braterskich i społecznych?” (DN 205) – pyta Franciszek, podkreślając konieczność uwzględnienia społecznego wymiaru kultu Bożego Serca. Każda prawdziwa duchowość chrześcijańska jest ze swojej natury misyjna. W miarę jak poznajemy Boga i jesteśmy Nim coraz bardziej zafascynowani, zaczynamy się do Niego upodabniać, przyjmujemy Jego styl myślenia i działania. Zaczynają nas zajmować te sprawy, które leżą na sercu Jemu. A jak wiemy z Objawienia, Bóg jest zatroskany o całe swoje stworzenie. W Biblii czytamy, że Bóg pielęgnował naturę niczym troskliwy ogrodnik, a człowieka traktował jak – na miarę możliwości – równego sobie partnera, jak swoje dziecko, jak oblubienicę. Możemy z tego wnioskować, jak boli Go Serce, kiedy patrzy na bezmyślne niszczenie natury oraz na nienawiść i przemoc między ludźmi.
Stąd jednym z istotnych elementów tradycyjnego nabożeństwa do Serca Pana Jezusa było pocieszanie Go i wynagradzanie Mu za wyrządzane zło. Franciszek nadaje tym pozornie sentymentalnym albo wręcz dewocyjnym sformułowaniom świeżą i inspirującą interpretację: „Skoro prawdą jest, że zadośćuczynienie wymaga pragnienia wynagrodzenia za zniewagi, w jakikolwiek sposób wyrządzone odwiecznej Miłości (…), najwłaściwszym sposobem jest, aby nasza miłość ofiarowała Panu jakąś możliwość rozszerzenia się, w zamian za te chwile, w których została Ona odtrącona lub zanegowana (…); wynagrodzenie przejawia się wówczas w aktach braterskiej miłości, którymi leczymy rany Kościoła i świata” (DN 200). Prawdziwe nabożeństwo do Serca Jezusa nie neguje zatem tradycyjnych modlitw, w których intelektualnie i emocjonalnie wczuwamy się w Boskie Serce. Kluczowe jest jednak nasze zaangażowanie w tych wszystkich miejscach, w których Boża dobroć, czułość i sprawiedliwość są wypierane przez ludzki lęk i egoizm.
Duchowość Serca proponowana przez Franciszka jest więc bardzo praktyczna, czy mówiąc językiem duchowości ignacjańskiej, kontemplacyjna w działaniu. Jest bowiem zakorzeniona w Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła, docenia tradycyjne formy pobożności skupionej na Sercu Jezusa, a jednocześnie zaprasza do spójnego przeżywania siebie, a w swoim – nomen omen – sercu ma troskę o tych, którzy przez swoje zranienia najbardziej potrzebują doświadczenia wsparcia, bliskości i wrażliwości.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













