Serce mówi do serca

Papież pozwala nam lepiej zrozumieć siebie, swój sposób myślenia i działania, który ukształtowany został właśnie przez kontemplację Serca Jezusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka
Czyta się kilka minut
Fot. Zuzanna Szczerbińska/PK
Fot. Zuzanna Szczerbińska/PK

Serce Jezusa od dawna mnie inspiruje i mam wrażenie, że wciąż odkrywam przez nie coś nowego. Początki tej relacji, jeśli mogę tak to ująć, znajduję w decyzji o pójściu do seminarium. Byłem wtedy po lekturze książki o Janie Vianneyu i zapamiętałem jego stwierdzenie, że kapłaństwo jest miłością Serca Jezusowego. Wędrując po Poznaniu, trafiłem wówczas do kościoła jezuitów, tam modliłem się, zawierzając to, co przede mną. Myśl o kapłaństwie nie była czymś, co planowałem. Była raczej czymś, co przyszło nieoczekiwanie i wywoływało lęk. Okazało się później, że drugim wezwaniem kościoła jest Serce Jezusa. Nic dziwnego, jest to kult mocno związany z jezuitami, co ma swoje uzasadnienie w duchowości ignacjańskiej. Ale wtedy tego nie wiedziałem.
Właściwie zbieram trochę te różne wydarzenia jak puzzle, z których coś mi się układa. Do końca nie wiem, co właściwie, ale widzę już jakiś zarys. Na praktykę na czwartym roku seminarium trafiłem do kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Środzie Wielkopolskiej. Później, gdy przyszło mi kierować diecezjalną rozgłośnią, kaplica przy niej, która wcześniej należała do mieszkającym tam sióstr zakonnych, była pod tym samym wezwaniem. W końcu zostałem skierowany, by zamieszkać przy parafii Najświętszego Serca Jezusa na poznańskich Jeżycach.
W seminarium nie byłem fanem duchowości ignacjańskiej. To oczywiście eufemizm. Proponowane przez Ignacego rozeznawanie, przyglądanie się także sferze uczuć i emocji, nie trafiało na podatny grunt serca, które oczekiwało jasnych norm: tak, tak, nie, nie. I które skłonne było bardziej zaufać rozumowi niż emocjom. Dlatego rozumiem krytyków obecnego pontyfikatu. Rozumiem ich niepokoje, bo sam je miałem. Ale ich nie podzielam. Ignacy pomógł mi bez lęku zajrzeć we własne serce i bez lęku spoglądać w to Serce, które jest dobroci i miłości pełne, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, hojne dla wszystkich, którzy je wzywają.
Teresa z Àvila, z którą złączyły się w pewnym momencie moje drogi, żyła w czasach, gdy mistrzowie życia duchowego nakazywali pomijać w rozmyślaniu i kontemplacji człowieczeństwo Chrystusa i Jego tajemnice po to, by całkowicie poświęcić się kontemplowaniu Bóstwa. Dla przyszłej świętej było to niezrozumiałe podejście. Nazywano ją ignorantką, ona jednak z przekonaniem pisała: „Jasno to widzę, że nie inaczej służba nasza może podobać się Bogu, i nie inaczej Bóg postanowił użyczać nam łask, jak tylko przez to Najświętsze Człowieczeństwo”. To właśnie z tej kontemplacji, nie wyłączając uczuć, rodzi się w Teresie jej służebna postawa względem człowieka, brata Chrystusa.
W swej najnowszej encyklice o miłości ludzkiej i Bożej Serca Jezusa Chrystusa Dilexit nos Franciszek pisze: „Jego ludzkie uczucia stają się sakramentem nieskończonej i ostatecznej miłości. Jego Serce nie jest zatem fizycznym symbolem wyrażającym jedynie rzeczywistość duchową lub oderwaną od materii. Spojrzenie skierowane na Serce Pana kontempluje rzeczywistość fizyczną, Jego ludzkie ciało, które umożliwia Chrystusowi posiadanie ludzkich emocji i uczuć, takich jak nasze, ale w pełni przemienionych przez Jego boską miłość. Pobożność musi sięgać do nieskończonej miłości osoby Syna Bożego, ale musimy stwierdzić, że jest ona nierozłączna od Jego ludzkiej miłości, a wizerunek Jego cielesnego serca pomaga nam to osiągnąć”.
Zacząłem od tego osobistego doświadczenia, ponieważ w podobnym duchu napisana jest papieska encyklika. Jest ona nie tylko filozoficzno-teologiczną refleksją nad formą pobożności chrześcijańskiej, jaką jest kult Serca Jezusa, ale również wglądem w serce samego papieża. Tym samym papież pozwala nam lepiej zrozumieć siebie, swój sposób myślenia i działania, który ukształtowany został właśnie przez kontemplację Serca Jezusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka. A z tym poznaniem możemy rzucić nowe światło na dotychczasowe nauczanie Franciszka. Wydaje się, że staje się bardziej zrozumiałe, jakbyśmy pozbierali puzzle i w końcu ułożyli z nich całość.
Życie duchowe w pewnym sensie przypomina takie kompletowanie puzzli, które Pan pozwala nam odkrywać w różnych momentach naszego życia, tworząc z nich ostatecznie zachwycającą całość. To właśnie Serce Jezusa, które na różnych etapach mojego życia dawało o sobie znać, pozwalało mi w nowy sposób spojrzeć na siebie, tak że z czasem mogłem wejść na drogę, która otworzyła przede mną nowe perspektywy i zaczęła mnie zmieniać. I ciągle zmienia. Do niczego nie zmuszając, a jedynie zapraszając.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2024