Logo Przewdonik Katolicki

Ikona w dźwiękach

Natalia Budzyńska
Fot.

Maj to miesiąc należący na Podlasiu do muzyki cerkiewnej. Od kilku lat odbywają się w Hajnówce i Białymstoku dwa niezależne od siebie festiwale, na które przybywają chóry z całego świata. Prawosławni wierzą, że śpiew cerkiewny to coś w rodzaju ikony namalowanej dźwiękiem, która przenosi wiernych do niebiańskiej rzeczywistości. Oba festiwale mają wspólne korzenie w Hajnówce....

Maj to miesiąc należący na Podlasiu do muzyki cerkiewnej. Od kilku lat odbywają się w Hajnówce i Białymstoku dwa niezależne od siebie festiwale, na które przybywają chóry z całego świata. Prawosławni wierzą, że śpiew cerkiewny to coś w rodzaju ikony namalowanej dźwiękiem, która przenosi wiernych do niebiańskiej rzeczywistości.

Oba festiwale mają wspólne korzenie w Hajnówce. To w tym miasteczku na skraju Puszczy Białowieskiej ponad dwadzieścia lat temu miał swój początek Festiwal Muzyki Cerkiewnej, który dopiero pięć lat temu podzielił się na dwa niezależne festiwale. W ten sposób przez dwa tygodnie wierni i miłośnicy sztuki mogą w skupieniu oddawać się obcowaniu ze sztuką i sławieniu Boga. Prawosławni mówią, że śpiew chóru pomaga w lepszym dotarciu do niego z modlitwą, jest przekaźnikiem myśli i uczuć, których czasami nie potrafimy wyrazić słowami podczas modlitwy. Dlatego muzyka cerkiewna jest tak ważna w prawosławiu, a jej tradycję tworzyli przez setki lat kompozytorzy, teoretycy, dyrygenci i sami chórzyści. Do dziś kultywuje się ją, czego dowodem jest Hajnówka.

Śpiew parafii
Św. Jan Damasceński powiedział: „Podstawę śpiewu cerkiewnego Kościoła prawosławnego stanowi pieśń liturgiczna, która zawiera w sobie koloryt wieczoru i treść teologiczną”. Dla prawosławnych wieczór jest kierunkowskazem życia duchowego i życia liturgicznego Cerkwi. Dzień zmierza ku wieczorowi, a dusza – ku Bogu. Słońce chyli się ku zachodowi, pachną trawy – przyroda składa hołd Stwórcy. Wierzący widzi piękno stworzenia i błogosławi Dawcę Życia. Liturgiczna melodia jest teologią uwielbienia, a nie tylko sztuką. Ortodoksi nie uznają traktowania muzyki liturgicznej jako sztuki samej w sobie. Śpiew cerkiewny to sposób kontaktowania się z Bogiem i nie wolno wykonywać go bez takiej intencji i bez pragnienia modlitwy. Nie do pomyślenia jest sytuacja, że mógłby znaleźć się w repertuarze chóru obok innych świeckich pieśni. Muzyka cerkiewna rodzi się przy konkretnej cerkwi i jakby nosi w sobie naukę tej właśnie cerkwi. Trudno by ją nawet odtwarzać, bo nikt nie jest w stanie tak samo szczerze oddać ducha i życia wewnętrznego danej wspólnoty wiernych – parafii. Śpiew cerkiewny jest więc związany z parafią, bardzo konkretną wspólnotą wiernych, jest jej zwierciadłem, ukazującym jej życie wewnętrzne.

Korzenie śpiewu liturgicznego prawosławnych sięgają śpiewu Kościoła starotestamentowego. Muzykolodzy znajdują w starożytnej hebrajskiej strukturze trybów pierwsze przebłyski prawosławnych ośmiu tonów. W VIII wieku św. Jan Damasceński zredagował księgę liturgiczną zwaną Oktoich, czyli księgą ośmiu tonów. W Kościele prawosławnym śpiew wykonuje się właśnie według ośmiu podstawowych schematów zwanych „tonami”. Nawiązuje to do symboliki dnia ósmego, dnia zmartwychwstania Chrystusa, dnia poza kalendarzem. Ma on kierować naszą myśl ku wieczności. W Bizancjum i na całym Bliskim Wschodzie był to śpiew unisonowy.

Przez piękno do Boga
Śpiew liturgiczny ma dążyć do „podobieństwa i obrazu” śpiewu aniołów, to jest jego niebiański archetyp. W tym sensie rolę śpiewu można porównać do roli ikony. Ta muzyka ma oddać charakter tamtego świata, niebiańskiego Jeruzalem, to jeden ze sposobów przezwyciężenia stanu upadku i przywracania utraconej jedności z Bogiem.

„Wszyscy wielcy kompozytorzy liturgii prawosławnej: Maksym Wyznawca, German z Konstantynopola i inni, traktowali liturgię celebrowaną przez Kościół jako odbicie liturgii niebieskiej. Tekst Apokalipsy mówi także o śpiewaniu w niebie hymnu „Święty, Święty, Święty…” Liturgia jest więc wzorowana na opisie Apokalipsy, a poza tym jest ikoną królestwa Bożego. Dlatego liturgia eucharystyczna zaczyna się od wezwania – Błogosławione Królestwo…

Zrozumiały jest więc stosunek prawosławia do liturgii jako czynności świętej, będącej początkiem Królestwa Bożego. Liturgia musi w sposób konieczny ukazać piękno eschatologiczne przemienionego świata. Jednym z elementów tego piękna jest śpiew. Teksty liturgiczne wielokrotnie mówią o tym, że wierni śpiewają wraz z aniołami. Jest to zarazem wskazówka, że prawosławie traktuje człowieka jako istotę stworzoną przez Boga na jego obraz i podobieństwo, łączącą się z aniołami w śpiewaniu chwały Bożej i będącą dziedzicem raju. Liturgia, a wraz z nią śpiew, dają nam przedsmak sytuacji raju i tej rzeczywistości, w której Bóg będzie wszystkim we wszystkich” – mówi o. Henryk Paprocki, rzecznik prasowy Kościoła prawosławnego (za: www.cerkiew.pl).

Praca hymnografa była ceniona tak samo wysoko jak architekta i ikonografa. Wielu hymnografów zostało zaliczonych do grona świętych. Ich zadaniem było dążyć do tego, by wierni „jednymi ustami i jednym sercem sławili i opiewali najczcigodniejsze imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha”. W muzyce mieli przekazać ów anielski wzorzec. Tradycja mówi, że jeden ze świętych hymnografów bizantyjskich, Roman Melodos, dar układania kontakionów i śpiewania otrzymał w wizji sennej. W świątyni objawiła mu się Bogurodzica, wręczyła zwój i poleciła go spożyć. Po przebudzeniu Roman Melodos zaśpiewał „Dziewica dziś rodzi”. Ta opowieść łączy się z bizantyjską koncepcją podarowania ludziom sztuk pięknych przez niebo. „Nasze melodie tworzone są według innych praw, aniżeli przez tych, którym obca jest nasza mądrość… Śpiew splata się ze słowem Bożym w tym celu, żeby sam dźwięk głosu wyjawił ukryty sens, kryjący się za słowami” – pisał św. Grzegorz z Nyssy, a św. Bazyli Wielki dodał: „Niech język twój śpiewa, a rozum gorliwie rozmyśla nad sensem śpiewanego tekstu”.



Dwa festiwale
Śpiew liturgiczny powinien brzmieć podniośle, niebiańsko, powinien być jakby zdematerializowany. Takie wrażenie można odnieść, słuchając śpiewu w cerkwi. Jej architektura sprawia, że słuchając chóru, ma się wrażenie, że dźwięki szybują pod kopułę, gdzie zlewają się w jedno i powracają stamtąd jak nieziemski, niebiański śpiew. Aby wszyscy wierni w Hajnówce mogli doświadczyć takiego misterium, nieżyjący już ks. dziekan Antoni Dziewiatowski udostępnił wnętrza nowo otwartej cerkwi – soboru pw. Świętej Trójcy – chórom przybyłym na „Dni Muzyki Cerkiewnej”. Był to 1983 rok, i od tego czasu do dziś w maju sobór gości chóry z różnych miejsc świata. Bardzo szybko bowiem festiwal uzyskał renomę i poza chórami parafialnymi z wiosek i miasteczek zaczęły przyjeżdżać do Hajnówki chóry z dużych – nie tylko polskich – miast. W ten sposób impreza przekształciła się w Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej, spotkanie na najwyższym poziomie artystycznym. W ciągu tych lat można było usłyszeć w Hajnówce ponad 500 chórów pochodzących z krajów Europy, Ameryki Płn., Azji i Afryki. Brzmiała muzyka cerkiewna sprzed półtora tysiąca lat, pieśni prawosławne śpiewane w języku starocerkiewno-słowiańskim, ukraińskim, a nawet fińskim czy szwedzkim. W 2002 roku Cerkiew Prawosławna cofnęła poparcie dla Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej i powołała nową imprezę o nazwie Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej. Od tego czasu koncerty w ramach MFMC odbywają się w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku. W tym roku Festiwal wpisze się w obchody Roku Szymanowskiego. Mało kto wie, że ten kompozytor stworzył również muzykę cerkiewną.

Międzynarodowy Festiwal Muzyki
Cerkiewnej: 6-13 maja
Międzynarodowy Festiwal „Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej”: 13-19 maja.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki