Polski plakat. Od reklamy po dzieło sztuki

„Trudno w to uwierzyć, ale w Polsce plakaty filmowe bywają prawdziwymi dziełami sztuki” – miał powiedzieć islandzki aktor, który odwiedził Warszawę w 1955 roku. Na ulicznych murach rozwieszono artystyczne dzieła.
Czyta się kilka minut
Narodziny plakatu: Stanisław Wyspiański, praca anonsująca sztukę Wnętrze Maurice'a Maeterlincka, 1899 r. | fot. Wikipedia
Narodziny plakatu: Stanisław Wyspiański, praca anonsująca sztukę Wnętrze Maurice'a Maeterlincka, 1899 r. | fot. Wikipedia

Wystarczy powiedzieć: „Każdy pocisk jeden Niemiec”, „Ojcze, strzeż się wypadku”, „Radion sam pierze”, „Wozzeck”, „Nóż w wodzie”, żeby oczami wyobraźni natychmiast zobaczyć odpowiedni plakat. Po kilku latach na nowo otworzyło swoje podwoje Muzeum Plakatu w Wilanowie, najstarsza taka placówka na świecie. W swoich zbiorach ma ponad 60 tys. plakatów, w tym ponad połowa to plakaty polskich artystów. Nowa wystawa ułożona jest chronologicznie i podzielona na sześć części: od najwcześniejszych plakatów z lat 90. XIX wieku aż do tych powstałych sto lat później, w czasie przeobrażeń politycznych i społecznych. Dzieje Polski można odczytać z tego układu, bo plakat nie tylko służył reklamie i kulturze, ale przecież i propagandzie.

„Wnętrze”

Trochę historii: pierwsza wystawa plakatów na ziemiach polskich miała miejsce w Krakowie w 1898 roku. Pokazano wtedy plakaty należące do kolekcji Muzeum Techniczno-Przemysłowego. Plakatu wówczas nie traktowano jako dzieła sztuki, lecz jako dźwignię handlu, jednym słowem – miał reklamować. Na szczęście ówczesny kustosz potrafił docenić także walory artystyczne plakatu, a kolekcji, którą uzbierał, znalazły się plakaty Alfonsa Muchy, Henriego de Toulouse-Lautreca, Julesa Chereta czy Thomasa Heinego. Organizator wystawy Jan Wdowiszewski kolekcjonował plakaty i zachęcał polskich artystów do tego, by swój talent angażowali w kierunku, który miał według niego świetlaną przyszłość. Muzeum Narodowe w Krakowie dzisiaj posiada największą kolekcję polskich plakatów powstałych do 1914 roku. W Muzeum Plakatu w Wilanowie te najstarsze plakaty pokazano w pierwszej części wystawy. Wśród nich plakat Wnętrze Stanisława Wyspiańskiego, anonsujący krakowską inscenizację dramatu Maurice'a Maeterlincka, poprzedzoną odczytem Stanisława Przybyszewskiego. To nietypowy plakat. Pozioma litografia z dość długim tekstem pisanym odręcznie przez Wyspiańskiego, obramowana zdublowaną grafiką przedstawiającą twarz młodej kobiety z uniesionymi rękami. Czy to jeszcze afisz, czy już plakat? Zdecydowanie jest świadectwem tego, co pomiędzy, pokazując, jak artyści zaczęli angażować się w coś, co w ogóle nie było dotąd ich domeną. Praca Wyspiańskiego pokazuje proces powstawania czegoś zupełnie nowego, plakatu, który może stać się dziełem sztuki, a nie zwykłą informacją zachęcającą do udziału w wydarzeniu.

Afisze pojawiły się na murach miast europejskich w XVI wieku. Najpierw był to tylko tekst, potem dołączano do niego niewielkie elementy dekoracyjne, a liternictwo coraz częściej bywało ozdobne i zróżnicowane. Wkrótce słowna warstwa afiszu stawała się coraz bardziej oszczędna na korzyść tej dekoracyjnej, aż wreszcie elementem najważniejszym stała się ilustracja, której słowo jest tylko dopełnieniem. I tak w drugiej połowie XIX wieku narodził się plakat. Cel natomiast był ten sam, a więc: informacja i reklama oraz perswazja. Wśród pierwszych polskich plakatów wymienia się prace: Feliksa Wygrzywalskiego Powszechną Wystawa Sztuki Polskiej we Lwowie z 1894 roku, Teodora Axentowicza Sztukę z 1898 roku i Raut artystyczny Wojciecha Weissa z tego samego roku. Dlaczego praca Wyspiańskiego nie jest afiszem, a plakatem? Tekstu jest w niej sporo, ale sednem jest grafika okalająca tekst. Czy stanowi jedynie element dekoracyjny, czy o czymś mówi, coś interpretuje? Otóż tak, ilustracja Wyspiańskiego ma ten sam ciężar znaczeń co umieszczony tekst. Okazuje się, że ten eksponat można nazwać pierwszym plakatem artystycznym. Odtąd coraz częściej wydarzenia teatralne będzie się reklamować w ten sposób. W 1901 roku zawiązało się Towarzystwo Polska Sztuka Stosowana, zgromadzeni w nim artyści (m.in. Karol Frycz, Kazimierz Sichulski, Henryk Uziembło i Stanisław Wyspiański) mieli na swoim koncie także plakaty, które wyróżniały się secesyjnym wiedeńskim ornamentem i kobiecymi postaciami w stylu Alfonsa Muchy. Z folkloru czerpali natomiast Józef Mehoffer i Włodzimierz Tetmajer.

„Radion sam pierze”

Po odzyskaniu niepodległości ranga plakatu wzrosła, a to dlatego, że młode państwo polskie w plakacie widziało wielką siłę propagandową. I słusznie. A poza tym było coraz więcej możliwości: powstawały nowe firmy, rozwijały się technologie, wzrastał przemysł, rynek potrzebował reklamy. Do tego trwała wielka impreza: bale, rauty, kawiarniane spotkania, kulturalne fety. Za mistrza plakatu przedwojennego uważano Tadeusza Gronowskiego, który wraz z przyjaciółmi założył pracownię reklamową „Plakat”. Był świetnym ilustratorem, którego drukowano we wszystkich czasopismach międzywojennej Polski. Co zaproponował? Żart. Przymrużenie oka w reklamie było czymś świeżym. O jego popularności i płodności niech świadczy komentarz Antoniego Słonimskiego w  „Wiadomościach Literackich” w 1924 roku: „Rano człowiek się budzi, patrzy na kalendarz (rysowany przez Tadeusza Gronowskiego) i zapala papierosa (pudełko rysowane przez Tadeusza Gronowskiego), na ulicy na każdym słupie parę plakatów (rysowane przez Tadeusza Gronowskiego) zachęca człowieka do nabywania różnych przedmiotów. Gdy bierze się do ręki książkę (okładka Tadeusza Gronowskiego) i przegląda <<Panią>> (rysunki Tadeusza Gronowskiego), gdy czyta się jakiekolwiek pismo (winieta Tadeusza Gronowskiego), gdy wreszcie idzie się do kina (afisz i reklamy świetlne – Tadeusz Gronowski) albo do teatru (dekoracje projektował Tadeusz Gronowski) – wszędzie napotyka się to nazwisko”. Rok później za plakat reklamujący Targi Wschodnie we Lwowie otrzymał Grand Prix na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu. Gronowski stworzył reklamy komercyjne dla Fuchsa, Wedla, fabryki cykorii Bohma, koncernu chemicznego Schicht, proszku do prania Radion („Sam pierze”). Odniósł sukces na Międzynarodowej Wystawie Plakatu w Monachium w 1929 roku zorganizowanej w ramach Światowego Kongresu Reklamy. Przed wojną Gronowski stworzył niemal pięćset plakatów, w swoim rozpoznawalnym stylu. Choć o kobietach rzadko się wspomina w kontekście projektowania plakatu, to właśnie w okresie międzywojennym tworzyły Zofia Stryjeńska, Anna Gramatyka-Ostrowska, Janina Petry-Przybylska, Anna Harland-Zajączkowska. Odmienny od tych wspomnianych nurt prezentowali formiści, plastyczni anarchiści nawiązujący do futurystów. Ich plakaty zmieniły zasady kompozycji, podniosły znaczenie typografii. W 1930 roku powstało pismo „Grafika”, w którym między innymi pojawiły się artykuły dotyczące sztuki plakatu, analizujące go pod względem formalnym, co oznaczało znaczną jego nobilitację jako dzieła sztuki. Artyści brali udział w licznych konkursach na plakat organizowanych przez Instytut Propagandy Sztuki. Plakatem zajmują się ilustratorzy i graficy.

„Powiększenie”

Nie było w polskim plakacie bardziej oryginalnego zjawiska niż plakat filmowy. Zaczęło się od tego, że w 1952 roku w warszawskiej ASP utworzona została katedra plakatu, a właściwie dwie. Jedną kierował Józef Mroszcza, a drugą Henryk Tomaszewski. Na tle sztuki propagandowej Polski Ludowej młodzi studenci swój bunt artystyczny wyrazili w sztuce plakatu właśnie i stali się głosem całego pokolenia. Debiutowali wtedy: Jan Lenica, Jan Młodożeniec, Roman Cieślewicz, Wojciech Fangor, Franciszek Starowieyski, Waldemar Świerzy, Wojciech Zamecznik. Złamali schematy, dali się ponieść własnej wyobraźni, co sprawiło, że ich plakaty stały się niczym dzieło sztuki – stylowo rozpoznawalne, zindywidualizowane, charakterystyczne dla każdego z osobna, dające się rozpoznać na pierwszy rzut oka, wolne i nieskrępowane zasadami. W tym oderwane od zasad komercji, którymi reklama się przecież rządzi. Plakaciści nie byli już na usługach firm, zaspokajając ich życzenia. Pozwalali sobie na własne zdanie, własny styl i własną interpretację.

Ciekawa była opinia Tadeusza Gronowskiego na temat polskiego plakatu powojennego: „Dzisiejszy plakat polski nie ma atmosfery –  mówił w latach 70. – Napis jest sponiewierany, bo ludzie nie potrafią robić liternictwa, kolor i kompozycja w pogardzie. Wszystkie elementy potraktowane są oddzielnie. Pytam się, komu i czemu ma takie coś służyć”. Tymczasem publiczność zagraniczna plakatu polskiego pożąda. Władysław Hasior wyjeżdżając zaraz po studiach na stypendium do Francji, bierze ze sobą rulony plakatów – świetnie się sprzedają. Najlepiej „idą” te filmowe. Centralny dystrybutor filmów Film Polski zawarł z grafikami umowę, dzięki której rozwinął się plakat filmowy tak, jak nigdzie indziej na świecie. Artyści mogli się teraz wypowiedzieć w całkowicie nieskrępowany sposób, nieskrępowany zwłaszcza wymogami sponsora – bo po prostu go nie było. „Polska szkoła plakatu była festiwalem niepraktyczności – pisał Janusz Górski. – Plakat w socjalistycznej Polsce nie musiał niczego sprzedawać – był placem zabaw artystów”. Pokazywany na międzynarodowych biennale i wystawach zyskiwał zachwyconych wolnością twórczą odbiorów. Do dziś na aukcjach polują na niego kolekcjonerzy z całego świata. Cenione są m.in. Lenicy Nóż w wodzie,  Klimowskiego Taksówkarz czy Powiększenie Świerzego.

 

"Plakat polski. Kolekcja"

Muzeum Plakatu w Wilanowie

wystawa czynna do 7 czerwca 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 22/2026