Kochana AI

Czyta się kilka minut
Il. AI/PK
Il. AI/PK

Wielka drama po wypowiedzi Olgi Tokarczuk, która przyznała, że w swojej pracy korzysta z rozbudowanej wersji AI, trwa. Wypowiedzieli się już chyba wszyscy. Czas na mnie, chciałoby się powiedzieć. Mogłabym ominąć ten temat, w końcu czas minął, sprawa nie jest już gorąca, pisarka wydała krótkie i zwięzłe oświadczenie, że nie, nie pisze za nią powieści sztuczna inteligencja i że wykorzystuje ją tylko w trakcie wykonywania researchu, a jego wyniki zawsze potem sprawdza samodzielnie.

No dobrze, tyle że równocześnie opowiedziała, jaki to ChatGPT jest ułomny, jeśli chodzi o ten reaserch. Zadając mu pytanie o muzykę, przy jakiej się tańczyło na dansingach w latach 50. XX wieku, AI podała kilka przykładów, w tym jeden ewidentnie nietrafiony. Można się pośmiać, a można przestraszyć. Więc tak, zawsze należy potem sprawdzić samemu, ale w ogóle sprawdzać samemu. Też robię research, ale po tym, jak kilka razy AI odpowiedziała mi kompletną bzdurą, przestałam jej ufać i zamiast zadać jej pytanie, jaka była pogoda w Nowym Sączu 20 maja 1937 roku, wolę odkopać w cyfrowych bibliotekach gazety z tamtego okresu i przeczytać relację meteorologiczną.

Dlaczego nie jestem zadowolona z tego, co powiedziała noblistka? To, że żartobliwie zwraca się do swojej wersji najdroższego ChataGPT (i nawet on się pomylił?) per „kochana”? Nie, luz, fajny temat na miliony memów. A może raczej dlatego, co powiedziała dalej: „Kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?”, sugerując, że AI pomaga jej także w bardziej twórczej pracy, na przykład wtedy, gdy nie ma pomysłu. Bo nasza pisarka jest chyba zmęczona, co zresztą przyznała. Zmęczona pisaniem, po tylu latach czasochłonnej pracy przy kolejnych powieściach. Fabuły Tokarczuk są dość rzetelnie osadzone w historii, więc wymagają oczywiście ogromu pracy wśród archiwów i dokumentów. Smutne więc jest to, że pisarka czuje się tak zmęczona „ślęczeniem przy klawiaturze komputera”, że myśląc o przyszłości swojego zawodu nie wyklucza rozwiązania, którym może być „symbiotyczna przyszłość i współpraca ze sztuczną inteligencją”. Po czym od razu zastrzega, że tak jej szkoda wspaniałej literatury, jaką tworzył na przykład Nabokow, bo jej już nie będzie.

Nie będzie? Ale przecież nie ma przymusu pisania z pomocą AI. Naprawdę nikt nikogo do tego nie zmusza. Literatura wciąż może być tworzona przez żywego pisarza, który ma potrzebę w sposób kreatywny podzielenia się ze światem swoim życiem wewnętrznym, którego sztuczna inteligencja nie posiada. To po pierwsze. Po drugie, smuci mnie jeszcze to, że Olga Tokarczuk tak chętnie korzysta z AI, która z kolei buduje swoje modele na bezprawnym korzystaniu z twórczości pisarek i pisarzy. Bo AI trenuje, uczy się, „mieląc” to, co już zostało napisane, nie pytając o zgodę i nie płacąc za to ani złotówki. Po to, żeby poszerzać horyzonty i wymyślać nowe „piękne rozwinięcia”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 22/2026