Dlaczego nie mówimy otwarcie?

Czuję, że cierpimy na deficyt takiej otwartości
i to w różnych wymiarach, dziedzinach, środowiskach, Kościoła jako wspólnoty wiernych nie wyłączając
Czyta się kilka minut
Tomasz Królak, kierownik działu krajowego KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz
Tomasz Królak, kierownik działu krajowego KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz

Na miły Bóg, życie nie tylko po to jest, by brać – ileż razy wsłuchiwaliśmy się w słynny refren Tolerancji. Wielu z nas, jestem pewien, od czasu do czasu spontanicznie nuciło sobie te słowa w ciągu dnia. Być może teraz, po niespodziewanej śmierci Stanisława Sojki, będziemy wracać do jego piosenek jeszcze częściej. Odejście artysty zainicjowało prawdziwy, nieformalny festiwal jego twórczości. I bardzo dobrze, bo piękno i mądrość wielu tych utworów zasługuje na naszą pamięć.
Wspominam tę wspaniałą postać nie tylko po to, by wyrazić żal, czy też złożyć hołd twórcy, który dostarczył mi wielu przeżyć i wzruszeń. Piszę dziś o nim, bo mocno zainspirowały mnie słowa, jakie kilka tygodni temu wypowiedział w jednym z wywiadów na YouTube, a teraz, gdy nabrały one charakteru poniekąd testamentalnego, ich przytoczenie wydaje mi się tym bardziej uzasadnione.
Otóż Stanisław Sojka opowiadał, że któregoś razu, biesiadując w gronie znajomych, zapytał ich o to, które słowa Tolerancji uważają za najważniejsze. Niemal wszyscy wskazali na refren, rozpoczynający się od cytowanej wyżej frazy. Tymczasem, jak wskazał artysta, dla niego najważniejsze jest pytanie rozpoczynające ten utwór: „Dlaczego nie mówimy o tym, co nas boli, otwarcie?”. Bardzo mnie to poruszyło, bo uważam, że to jest kwestia wciąż fundamentalna dla naszych relacji: domowych, sąsiedzkich, zawodowych, ale także kościelnych. Dlatego powinniśmy odnosić to pytanie do rzeczywistości parafialnej (i relacji pomiędzy świeckimi i księżmi, wśród świeckich, a także samych duchownych) oraz do tego, co dzieje się pod tym względem we wspólnotach kapłańskich i zakonnych, a zapewne także w polskim episkopacie. 
Mój Boże – myślę sobie – jak wiele mogłoby się odmienić, uzdrowić, ulepszyć, gdyby każdy z nas, polskich chrześcijan, wziął sobie to pytanie do serca, spróbował je przemyśleć, szczerze sobie na nie odpowiedzieć, a następnie starał się odtąd „mówić o tym, co nas boli, otwarcie”. A przynajmniej, choć trochę bardziej otwarcie. Czuję, że cierpimy na deficyt takiej otwartości i to w różnych wymiarach, dziedzinach, środowiskach, Kościoła jako wspólnoty wiernych nie wyłączając. Wręcz przeciwnie, dla Kościoła powinno to być swoiste memento, bo brak szczerości i otwartości, także w odniesieniu do tego, co trudne czy bolesne, jest dla wspólnoty destrukcyjne – wzbudza wzajemną nieufność i niszczy ewangelizacyjny zapał. Czyż w Sojkowym pytaniu nie pobrzmiewa echo przestrogi Chrystusa: „Niech mowa wasza będzie tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”? Powiedziałbym też, że początkowa fraza Tolerancji jest po prostu bardzo synodalna, co potwierdziły dyskusje wszędzie tam, gdzie wezwanie do synodalności zostało potraktowane poważnie. Pokazały one bowiem między innymi to, jak bardzo spętani jesteśmy brakiem szczerości i jak bardzo wielu środowiskom Kościoła potrzebna jest w tej dziedzinie gruntowna przemiana, dzięki której można byłoby na nowo ożywić wszelkie siły apostolskie, wzmóc radość i nadzieję.
A tak na marginesie: twórczość Sojki dowodzi, że także popkultura może być nośnikiem treści ważkich, inspirujących i wzbogacających duchowo. Dziś pisałem akurat o otwartości, która jest Kościołowi potrzebna jak tlen, więc z tego zakresu przywołam jeszcze piękne, pokrewne Sojkowemu, wskazanie zespołu Raz, Dwa, Trzy: „Nazywaj rzeczy po imieniu, a zmienią się w okamgnieniu”. Dezyderata, rozsławiona przez Piwnicę pod Baranami, poucza, jak to robić: „Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie…”
Co tu kryć: dużo roboty przed nami.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2025