Logo Przewdonik Katolicki

Cisza jak ta

Szymon Bojdo
fot. KRZYSZTOF ZATYCKI REPORTER

Dziesiątki piosenek, które skomponował, od lat tworzą wyobraźnię muzyczną Polaków. Romuald Lipko wiedział, jaką pracę trzeba włożyć w stworzenie muzyki, i potrafił wydobyć z niej dodatkowe sensy.

W weekend po śmierci twórcy Budki Suflera co chwilę odkrywałem, które jeszcze piosenki zapisał on na partyturze. Nie tylko dla swojego zespołu. Setki ludzi przypominało sobie o tym, że jego melodie śpiewały takie artystki jak Irena Santor, Anna Jantar, Zdzisława Sośnicka, Irena Jarocka, Izabela Trojanowska i Urszula. „To także jest jego?” – pytaliśmy, słuchając z sentymentem hitów, w całej rozciągłości tego słowa – utworów, które śpiewane były na festiwalach, w telewizji, na koncertach, ale które też przeniknęły do naszej codzienności, stały się dla kolejnych pokoleń wspomnieniem czasów młodości, towarzyszem zabaw i miłosnych uniesień.
 
Sukces z Lublina
Urodził się w 1950 r. w Lublinie. Tam też rozpoczął edukację muzyczną, od dziecka rozwijając talent do gry na wielu instrumentach: klawiszowych, trąbce, gitarze basowej. Uczęszczał do liceum muzycznego, z którego został wyrzucony, za udział w programie telewizyjnym. I wtedy rozpoczął samodzielną karierę, by wreszcie na początku lat 70. założyć zespół, z którym będzie koncertował przez 45 lat i z którym będzie kojarzony.
Pamiętamy Budkę Suflera i Lipkę występującego w towarzystwie kilku klawiszy. A ze sceny płynęły jego wielkie przeboje: Cień wielkiej góry, Jest taki samotny dom, Czas ołowiu. Sama historia zespołu była bardzo burzliwa: wokaliści zmieniali się w nim aż trzy razy, ale jego kompozycje były przez cały czas motorem artystycznym Budki. Gdy rozpoczął współpracę z autorem tekstów, Markiem Dutkiewiczem, powstały tak wielkie hity jak Za ostatni grosz i oczywiście Jolka, Jolka pamiętasz.
Koledzy z zespołu i inni artyści wspominają go jako tytana pracy, który komponował z lekkością, ale zawsze bardzo precyzyjnie i profesjonalnie. W latach 80. znalazł czas, by wypromować też innych artystów. To dzięki jego muzyce do dziś nucimy Dmuchawce, latawce, wiatr i Malinowego Króla Urszuli czy Wszystko, czego dziś chcę Izabeli Trojanowskiej.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 7/2020, na stronie dostępna od 03.03.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki