Pierwsi czy ostatni?

W jaki sposób myślę o ludzkiej wielkości?
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

P aradoksalna wydaje się Ewangelia. Z jednej strony słyszymy bowiem – tak jak tym razem – że „kto się poniża, będzie wywyższony”, z drugiej strony zaś niemalże na każdej stronie Nowego Testamentu dowiadujemy się, że jesteśmy synami czy dziećmi Bożymi, a czasami, że powinniśmy o sobie myśleć wręcz jako o dziedzicach (por. Ga 4, 7). 
Czy te dwa przesłania nie wykluczają się, a razem wzięte nie muszą prowadzić do jakiegoś rodzaju schizofrenii, która przeradzać się będzie w praktyce w rozmaite formy hipokryzji? Jak pogodzić w jedną całość te dwa elementy Ewangelii Jezusa?
Temat pokory oraz opcja na rzecz odrzuconych – bo to w gruncie rzeczy o te dwa tematy chodzi – są zrozumiałe wyłącznie wtedy, jeśli mamy w pamięci, czym jest wcielenie Syna Bożego. To zachwyt dziełem Boga dokonanym w Chrystusie – w którym Bóg staje się „ostatnim”, skazańcem, by wyciągnąć rękę do tych wszystkich, którzy stali się wykluczeni – ma rodzić w nas pragnienie, by razem z Nim, odpowiadając na Jego zaproszenie, i dzięki Jego mocy uczyć się w taki właśnie – Chrystusowy – sposób „być jak Bóg”. Jeśli taką perspektywę przyjmiemy, elementy ewangelicznego przesłania, które wydawały się w napięciu, okazują się nie tylko spójne, ale jedynie możliwe. 
Po pierwsze, zaczynamy bowiem zdawać sobie sprawę z tego, że nasza wielkość – prawdziwa ludzka wielkość – nie jest nigdy tak naprawdę nasza. Jest zawsze darem. Świecimy tylko światłem odbitym. Tylko jeśli Bóg znajduje się na właściwym miejscu w naszym życiu i podążając za Nim, stajemy się zdolni do osiągania doskonałości. Po drugie, istota ludzkiej wielkości została nam przedstawiona w Wielki Czwartek w geście umywania nóg – zwięzłym streszczeniu przesłania boskiego uniżenia, dokonanego w Chrystusie. Tym, co najbardziej doskonałe, nie jest i nigdy nie będzie panowanie nad drugim, lecz jest to zdolność do tego, by z miłości służyć. Po trzecie, na naszej drodze duchowej potrzebujemy cierpliwości. Problemem pierwszych rodziców nie było przecież to, że dali się uwieść nieprawdzie (Rdz 3, 5: „będziecie jako bogowie” wg LXX), ale że dali sobie wmówić, iż boska zapowiedź może zrealizować się od razu i bez Bożej pomocy.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2025