Został Ojciec poproszony o utworzenie w Polsce fraterni dominikańskiej dla księży. Co to jest?
– Fraternia to w ogóle rodzaj religijnego stowarzyszenia, prowadzonego przez Zakon Kaznodziejski, do którego może należeć każdy wierny, czy to świecki, czy duchowny, aby opierając się na dominikańskim charyzmacie, pogłębiać swoje życie wiary. Kiedyś mówiło się na to „trzeci zakon”, po Soborze Watykańskim II używamy określenia „fraternia”. Osobne fraternie są dla świeckich, osobne dla kapłanów, bo przecież grupy te mają inne potrzeby. Całość ma zorganizowaną strukturę, która czerpie trochę z życia braci: jest postulat, nowicjat, są „przyrzeczenia” – na wzór ślubów, choć oczywiście w żaden sposób nie zmienia to tego, że ktoś pozostaje świeckim albo księdzem diecezjalnym. Chodzi po prostu o zorganizowanie tej formy. Jest kadencyjność, są konkretne odpowiedzialności. Inspiracją jest dominikańskie życie braterskie według reguły św. Augustyna i ustaw braci Kaznodziejów. Wszystko jest strukturą demokratyczną. Jako dominikanie asystujemy tylko przy powstawaniu, a potem dana fraternia wybiera już swoich przełożonych spośród samych siebie.
I jak rozumiem, teraz rodzi się pierwszy nowicjat tej fraterni dla księży?
– Pierwsza grupa zaczęła się formować około dwóch lat temu spośród kapłanów, którzy wcześniej już kontaktowali się z Zakonem, pytając o konkretną propozycję dla księży. Obecnie jesteśmy po dwóch seriach rekolekcji, po których pierwsi z księży zdecydowali się na formalne rozpoczęcie „nowicjatu”, chcąc związać się z Rodziną Dominikańską. Na co dzień, w ciągu roku, pracujemy dwutorowo. Spotykamy się raz w miesiącu: z księżmi z południa spotykamy się na żywo, a z pozostałymi najczęściej online. Mamy też już zgłoszenia od kolejnych zainteresowanych, mam więc nadzieję, że w niedługim czasie będzie więcej miejsc przy naszych klasztorach, gdzie będą spotykać się księża. Dzielenie się sobą jest możliwe przy wzajemnym zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa, trudno tego doświadczyć, korzystając jedynie z mediów społecznościowych. Priorytetem jest zawsze spotkanie na żywo.
Jak to wygląda w praktyce?
– Przyznam, że bałem się naszej kapłańskiej tendencji do moralizowania, udzielania rad, stawiania się na pozycji tego, który wie lepiej. Dlatego zaproponowałem konkretną formę prowadzenia spotkań, aby skupić się na dzieleniu, bez oceniania, udzielania rad czy nawracania. I zaskoczyło mnie, jak szybko to „kliknęło”, jak szybko pojawiło się poczucie bezpieczeństwa między nami.
Natychmiast mam skojarzenie z grupą wsparcia – znaną metodą psychoterapeutyczną.
– Jak najbardziej uprawnione skojarzenie, bo jesteśmy dla siebie grupą wsparcia. Dzielimy się trudami, wyzwaniami, jakie spotykamy, sukcesami, radościami – ot, zwykłą codziennością księdza parafialnego. Wśród nas jest jeden ksiądz z archidiecezji gnieźnieńskiej, który miał u siebie długo spory remont plebanii. I gdy ciągle w naszych spotkaniach uczestniczył, jadąc gdzieś samochodem i coś załatwiając, żartowaliśmy z niego, że chyba wcale nie jest księdzem, skoro widzimy go tylko za kierownicą. Jak w końcu połączył się z nami z kancelarii parafialnej, to rozległy się gromkie oklaski (śmiech). Z kolei gdy widzieliśmy, że inny z nas jest sam na parafii i ma taką sytuację, że wielkanocne śniadanie będzie jadł sam – inny z księży z naszej grupy pojechał specjalnie do niego na święta, aby nie spędzał ich w samotności.
Jako osoba świeżo po lekturze książki Moniki Białkowskiej Połamany celibat, która pokazuje ogrom zjawiska samotności wśród księży, widzę, że trafiliście z tą fraternią w aktualne potrzeby Kościoła diecezjalnego w Polsce.
– Również to widzę, choć sam jako zakonnik jestem z pewnością w innej sytuacji niż księża diecezjalni. My jako dominikanie jesteśmy w czasie całej formacji przygotowywani do braterstwa, które jest podstawą kaznodziejstwa. Jak mówi nasz generał: braterstwo nie jest przygotowaniem do głoszenia, ale już samo życie we wspólnocie jest pierwszorzędnym kaznodziejstwem. Zupełnie inaczej jest w systemie diecezjalnym, gdzie model seminarium duchownego został oparty na życiu klasztorów, czyli kleryków formuje się we wspólnocie, ale potem bardzo często po święceniach mierzą się z samotnością. Kiedy nie ma się praktyki psychologicznej superwizji, konsultacji z fachowcem, a dodatkowo z różnych powodów brak grupy, w której można podzielić się trudnościami życia kapłańskiego i spotkać się ze zrozumieniem, to bardzo łatwo można się zagubić. W każdym powołaniu co jakiś czas pojawiają się przeróżne kryzysy i niełatwe pytania. Z kim ma porozmawiać ksiądz, gdy zostanie przez kogoś źle potraktowany, kiedy przeżywa kryzys wiary albo gdy zakocha się w kobiecie? Jeśli do tego dojdzie „wysoki mur” kurii, brak empatii przełożonych, to propozycja zintensyfikowania modlitwy wydaje się niewystarczająca…
I Wasza fraternia taką możliwość zrozumienia i wsparcia daje.
– Już na Zachodzie widać, że rośnie popularność klasztorów nie tylko wśród szukających wyciszenia ludzi świeckich, ale i wśród księży, szukających tam wsparcia dla swojego kapłańskiego życia. Widzę to również u tych księży, którzy już we fraterni są i na przykład byli obecni na naszej ostatniej dominikańskiej kapitule generalnej. Okrywają, że wchodzą w środowisko, które ma długą tradycję i długą historię, przeszło różne burze, ale mimo wszystko się nie podzieliło. Zdumiewają się również panującymi wśród nas relacjami – że na tej kapitule, gdzie byli bracia z różnych krajów, wszyscy ze wszystkimi normalnie rozmawiali, bez podziałów, bez osobnych krzeseł dla dominikańskich VIP-ów. Widziałem, że to robiło na nich duże, pozytywne wrażenie w porównaniu z takim nieco feudalnym systemem ciągle panującym w strukturach diecezjalnych.
Jak to się stało, że dopiero teraz powołujecie pierwszą fraternię dla księży w Polsce?
– Jest to raczej wznowa pomysłu, ponieważ pierwsza fraternia w ogóle po Soborze została założona w Lublinie w latach 80. Należeli do niej początkowo seminarzyści, potem księża. Wiemy, że do fraterni należał też kard. Franciszek Macharski, biskup krakowski, i wiemy, że ostatni z księży należących do niej zmarł w 2015 roku. Może potem my, dominikanie, trochę się broniliśmy za bardzo przed tym, może baliśmy się? Na pewno jednak obserwacja tego, jak w Kościele w innych miejscach Europy ten pomysł się sprawdza, zainspirowała, by fraternię dominikańską dla księży w Polsce odtworzyć, odrodzić.
Ale czego dominikanie się bali?
– Mogę mówić tylko za siebie, a ja, gdy pomysł był dyskutowany, miałem obawy, jak na naszą propozycję zareagują biskupi. Bałem się, że pomyślą, że oto dominikanie usilnie próbują do siebie diecezjalnych księży podkradać. Uspokoiła mnie jednak i do pomysłu przekonała ostatecznie rozmowa z bp. Damianem Brylem – członkiem Komisji KEP ds. duchowieństwa.
Co takiego powiedział?
– Przede wszystkim zobaczyłem u niego autentyczną radość z tego, że taka propozycja od nas wychodzi. Że jest to pomysł zakonu, który ma już długą tradycję, i że jest to pomysł sprawdzony. Uświadomił mi też, że przecież fraternie dominikańskie mają prawo powstawać na mocy samego prawa kanonicznego. Nie musieliśmy więc wcale ubiegać się o zgodę Konferencji Episkopatu Polski, bp Damian Bryl przedstawił to innym biskupom jako naszą propozycję dla kapłanów diecezjalnych, którzy potrzebują wsparcia. Skoro nas, dominikanów ta nasza formacja jakoś prowadzi i uczy, jak się wzajemnie nie pozabijać, to z pewnością jest to coś, z czego warto skorzystać.
Zwłaszcza że nie ma chyba wielu innych podobnych propozycji dla księży diecezjalnych…
– To prawda. Jest oczywiście sporo inicjatyw wspierających, ale wszystkie są oddolne, sami księża widzą, że potrzebują takich grup kapłańskich, choćby po to, by wymieniać się doświadczeniami w jakichś swoich specjalizacjach. Wiem na przykład o grupie duszpasterzy akademickich z Trójmiasta, którzy mają regularne spotkania, by wymieniać się doświadczeniami i pomysłami. To zresztą grupa naprawdę „ekumeniczna”, bo są w niej i dominikanin, i jezuita, i księża diecezjalni, która posługuje się spopularyzowaną na Synodzie o synodalności przez papieża Franciszka jezuicką metodą kręgów Magis.
„Magis”?
– Z łaciny magis oznacza „więcej, bardziej” i chodzi tu o cztery stopnie pogłębionego dzielenia się swoim doświadczeniem w grupie. Pierwszy „krąg” to odpowiedź na pytanie: „Z czym przychodzisz, co u ciebie?”, drugi – każdy odpowiada na pytanie, jak wygląda dziś jego relacja z Bogiem. Bez komentowania, bez zadawania pytań. Trzeci krąg pyta: „Co cię poruszyło w wypowiedziach innych” – również bez oceny, samo mówienie o sobie. Czwarty: z czym po tym spotkaniu zostaję? Lubię tę metodę, bo ona daje przestrzeń do wypowiadania wprost również pewnych trudnych rzeczy, ale z szacunkiem do siebie i drugiego człowieka. A takie nazywanie po imieniu, mówienie o wszystkim wprost pomaga w porę zareagować na kryzysy i jednoczenie wspiera życie we wdzięczności za to, co mam, za innych ludzi.
---
Zgłoszenia do fraterni można przesyłać drogą mailową na adres kaplani@swieccy.dominikanie.pl
---
PAWEŁ KONIAREK OP
Dominikanin od 2006 r. Śluby wieczyste złożył w 2012 r., sakrament święceń przyjął rok później. Na 12 lat życia jako ksiądz 10 wypełnia towarzyszenie młodym. Obecnie mieszka w Katowicach, gdzie jest duszpasterzem akademickim. Od dwóch lat na polecenie prowincjała odpowiada za odtworzenie fraterni św. Dominika dla księży
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













