Uczmy się od Marii

Czy w plany mojego tygodnia, miesiąca i roku jest wpisany czas na to, by trwać u stóp Jezusa?
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

O powieść o Marii i Marcie, które w rozmaity sposób podejmują przybyłego do nich Chrystusa, następuje bezpośrednio po przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Nie można więc tej opowieści interpretować jako próby podania w wątpliwość istotnej roli czynnej troski o drugiego – niesienia miłosierdzia. Z drugiej jednak strony, intryguje, że zaraz po wezwaniu do miłosiernego czynu pojawia się opowieść, która ilustruje, jak ideał ten jest narażony na ryzyko porażki. Jeśli zaczniemy budować nasze życie wyłącznie na krzątaniu się wokół drugiego, to możemy łatwo minąć się z tym, co najistotniejsze.
Żyjemy dzisiaj w świecie, który popycha nas do wchodzenia w krzątaninę w imię „szybciej”, „więcej”, „sprawniej”. Ideał ten, wyciskając z nas siódme poty, pomaga nam odkrywać siebie – nasze możliwości, których w sobie wcześniej nie przeczuwaliśmy, i ograniczenia, z którymi w innej sytuacji nigdy byśmy się nie skonfrontowali. Świat „szybciej, więcej, sprawniej” będzie jednak dla nas szansą, a nie śmiertelnym zagrożeniem, wyłącznie wtedy, jeśli w planach naszego tygodnia, miesiąca i roku będziemy potrafili rezerwować czas na sprawy najistotniejsze. Te sprawy najistotniejsze to oczywiście miłość i Bóg, które zresztą się wzajemnie warunkują.
Przywołana Ewangelia, dana nam w środku lata, może nam podpowiedzieć, że czas wakacji może być dla wielu z nas szansą na to, by spróbować wyjść z „szybciej, więcej, sprawniej” i dać sobie więcej czasu na sprawy najistotniejsze. Niech wakacje będą też oczywiście czasem na pływanie, wędrowanie i co tam kto lubi i na co ma ochotę. Ale niech będą też szansą na jakieś duchowe „więcej”. 
Zwykle przed wakacyjnymi wyjazdami i w ich trakcie troszczymy się i niepokoimy o wiele: by dobrze wybrać miejsce, trafić na pogodę, zgrabnie zapakować walizkę, wrócić ze stosowną opalenizną, itd., itp. A potrzeba tylko jednego. Ucieszyć się sobą, zachwycić się perspektywą kilku dni do stracenia na pogłębianie rzeczy najistotniejszych. Niech będą one dla nas „do stracenia”, bo rzeczy najistotniejsze nie znoszą „szybciej”, „więcej”, „sprawniej”. Miłość, która ma swoje źródło w Bogu, może być przez nas odkrywana tylko w rytmie, który sama ustala. 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2025