M arszałek Szymon Hołownia spotkał się z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. Doszło do tego w prywatnym mieszkaniu europosła Adama Bielana. Rzecz wyszła na jaw, prawdopodobnie za sprawą funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, towarzyszących marszałkowi. Świadczy o tym godzina, od której spotkanie zaczęli monitorować dziennikarze „Newsweeka”. Czy zadaniem SOP jest chronienie głównych polityków, czy ich inwigilowanie? To osobne pytanie.
Na głowę Hołowni wylała się potężna fala hejtu. Obelg miotanych przez Silnych Razem czy przez sfrustrowanego Tomasza Lisa nawet nie warto powtarzać. Marszałek tłumaczy, że ma prawo rozmawiać z każdym. Oczywiście polityka powinna polegać także na kontaktach ludzi obozu rządzącego z ludźmi opozycji. Niestety w Polsce od dawna nie polega. Stąd gwałtowne reakcje, opowieści o zdradzie.
Rzecz ma dwa wymiary. Bez wątpienia to spotkanie może być krokiem w kierunku rozładowania nadmiernego napięcia. Ku bardziej cywilizowanym relacjom na politycznych szczytach. Tak naprawdę ono konsumowało coś, co zdarzyło się wcześniej. Hołownia zapowiedział, że 6 sierpnia zwoła Zgromadzenie Narodowe dla zaprzysiężenia nowego prezydenta Karola Nawrockiego. Z zaskakującą stanowczością marszałek odrzucił myśl o blokowaniu tego aktu.
Roman Giertych opowiadał bajki o sfałszowanych wyborach, w pewnym momencie, co groźniejsze, melodię podchwycił premier Donald Tusk. Rozliczne postaci, także ze sfer prawniczych, podsuwały Hołowni scenariusz przerwania tego Zgromadzenia i chwilowego przejęcia władzy prezydenckiej, dla podpisania ustaw ważnych dla obecnej koalicji. Takich, które umożliwiałyby przejęcie kontroli nad różnymi instytucjami, zwłaszcza sądownictwem.
Byłoby to oczywiste ciężkie złamanie przepisów konstytucji i kodeksu wyborczego. Kadencja prezydenta Andrzeja Dudy kończy się z zaprzysiężeniem jego następcy. Hołownia tymczasowo przechwytujący prezydenckie uprawnienia dokonałby czegoś na kształt zamachu stanu. Lider Polski 2050 miał tego świadomość. I od początku odmawiał udziału w takiej awanturze.
Mamy więc wymiar przywrócenia przynajmniej w tej jednej sprawie praworządnych procedur. Ale pytanie, po co jeszcze Hołownia spotkał się z liderem opozycji. Odnotował słaby wynik w wyborach prezydenckich, teraz próbuje bronić swojej opozycji w przepychance zwanej rekonstrukcją rządu. Jeśli to miał być sygnał dla Donalda Tuska, że mniejszy koalicjant nie pozwoli na dalsze lekceważenie swoich interesów, można to zrozumieć.
Nie wierzę jednak w dalej idące konsekwencje, w perspektywę przebudowy układu sojuszów w tym Sejmie. Może byłoby to możliwe, gdyby Szymon Hołownia od początku prowadził inną politykę. Gdyby traktował serio tytuł „Trzecia Droga”. Ale przecież we wszystkich istotnych sprawach podsycał polaryzację, wspierał bezkrytycznie Tuska. Przyzwyczaił do tego i swój elektorat, ten, który jeszcze mu pozostał, i swoich parlamentarzystów. Dziś chyba za późno na zmianę politycznych obyczajów. Jeszcze przy okazji drugiej tury wyborów prezydenckich nie zadbał o choćby pozór targowania się z Koalicją Obywatelską. Ciężko teraz uwierzyć w nagłą skuteczność odwracania sojuszów.
Jeśli marszałek pozostanie młodszym bratem Donalda Tuska, w kolejnych wyborach czeka go upokarzająca marginalizacja. Ale jeśli spróbuje grać z Tuskiem na ostro, też mocno ryzykuje. I w jednym, i w drugim przypadku może go opuścić część parlamentarzystów. I w jednym, i w drugim przypadku nie ma gwarancji lojalności wyborców. Tusk to wie, więc może się manewrów drugiej osoby w państwie nie przestraszyć.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!










