Chyba pierwszy raz w życiu przemówiło do mnie coś, co powiedział Janusz Korwin-Mikke, mistrz absurdu, autor wielu wystąpień obrażających inteligencję albo dobry smak. Zobaczyłem na Facebooku wklejoną przez kogoś dłuższą przemowę wyglądającego sędziwie dawnego lidera UPR.
Korwin-Mikke zwracał się do kogoś dziwnie wstrzemięźliwie, właściwie z melancholią. Szybko pojąłem, że adresatem był dawny prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll. Korwin wyrażał żal, że przedstawiciel szacownej dynastii krakowskich prawników kończy jako orędownik łamania prawa, i to takiego na pełną skalę, mającego wymiar zamachu stanu.
Prof. Zoll przez ostatnie tygodnie eskalował pomysły, co począć z czymś tak strasznym jak wybór Karola Nawrockiego na prezydenta. Początkowo proponował przerwanie Zgromadzenia Narodowego i powierzenie funkcji tymczasowej głowy państwa marszałkowi Sejmu Szymonowi Hołowni. Co miałoby się stać dalej, tego nie doprecyzowywał. Dodawali to za niego inni: poseł Roman Giertych czy była prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf. Albo miano by policzyć raz jeszcze głosy w całym kraju, albo przynajmniej przed dopuszczeniem w przyszłości Nawrockiego do urzędu umożliwić temuż Hołowni podpisanie ustrojowych ustaw postulowanych przez rządzącą, ale w wyborach prezydenckich przegraną, koalicję.
Oczywiście takiej procedury nie ma ani w konstytucji, ani w kodeksie wyborczym. Nowy prezydent obejmuje urząd i ślubuje z końcem kadencji poprzedniego. Nie przewiduje się przerw. Niedawno prof. Zoll poszedł jeszcze dalej. Skoro nie uznajemy izby Sądu Najwyższego, która orzekała o ważności wyborów, scedujmy to uprawnienie na… samo Zgromadzenie Narodowe. Czyli na obie izby parlamentu, w których większość ma koalicja 15 października. Oznaczałoby, że czysto polityczne ciało dostałoby prawo do zablokowania wyboru polityka z przeciwnego obozu.
Spytany o podstawę prawną, dawny prezes Trybunału Konstytucyjnego zaproponował, aby to potraktować jako… precedens. Tyle że polski ustrój nie przewiduje zmieniania w takim trybie konstytucji. Dodatkowo Zoll obwieścił to w momencie, kiedy upadły ostatnie, wątłe już próby dowodzenia, że te wybory zostały zniekształcone. Próbował bronić takiej tezy minister sprawiedliwości Adam Bodnar, więc kazał swoim prokuratorom tytułem przykładu przeliczyć głosy w pewnej liczbie komisji. I właśnie teraz bąknął, że „teorie socjologów”, próbujących dowodzić tak zwanych anomalii na podstawie statystyki, się nie sprawdziły.
Wiemy, że marszałek Hołownia kategorycznie odmówił wywracania procedury Zgromadzenia Narodowego. Odmówił nie Zollowi czy pani Gersdorf, ale samemu premierowi Donaldowi Tuskowi. Co skądinąd oznacza, że ten swoisty zamach stanu był przedmiotem nie tylko akademickich rozważań. Hołownia w jednym z emocjonalnych wystąpień do dziennikarzy tak nawet tę propozycję nazwał. Tyle że wtedy nie kojarzyła się ona jeszcze z Tuskiem, a z takim politycznym watażką jak Giertych.
Pokusy Tuska nie dziwią. Coraz bardziej ujawnia on oblicze polityka zdolnego do najskrajniejszych rozwiązań. Czy jednak nie jest czymś niezwykłym gotowość do firmowania takich awantur przez polską prawniczą elitę? Piszę to z tym większą przykrością, że za kilka rzeczy profesora Zolla szanowałem, m.in. za orzeczenie TK delegalizujące aborcję „z przyczyn społecznych”. Wydawał mi się człowiekiem idącym własną drogą, a nie narzędziem polityków.
Ale ta gotowość to zarazem przyczynek do dyskusji o co najmniej deficytach demokracji – już nie tylko w Polsce, ale w Unii Europejskiej. Trzeba ją wcześniej czy później podjąć.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













