Kim jest dziś młoda osoba konsekrowana?
o. Patryk: Trudno chyba dokonać tu jakiegoś ujednolicenia. Jesteśmy bardzo różni, zaczynając od tego, że osoby konsekrowane to przecież kobiety i mężczyźni, a to są dwa bardzo różne sposoby przeżywania świata, relacji (także tej z Bogiem), codzienności. Na pewno jesteśmy dziećmi swoich czasów. Dziś, ogólnie patrząc na „młodych dorosłych”, można stwierdzić, że przywiązują więcej wagi do tego, co dzieje się w ich wnętrzu, są świadomi siebie, angażują się w rozwój swoich umiejętności i talentów, starają się zachować w życiu równowagę. I to też opisuje młode osoby konsekrowane.
Myślę, że dzisiejsza młoda osoba konsekrowana świadomie wybrała to powołanie, a jeszcze bardziej świadomie w nim trwa. To osoba, która wie, że nie wystarczy „pozostać tam, gdzie się jest”, ale która chce się rozwijać: pogłębiać swoją bliskość z Jezusem, lepiej rozumieć konsekrację, rozeznawać swoją misję w świecie, angażować się w Kościół; rozwijać swoje umiejętności i wykorzystywać je w posłudze. Osoba, która nie boi się wchodzić w relacje z innymi ludźmi – nie tylko wierzącymi czy praktykującymi. To osoba odważna i radykalna. Mówiąc słowami papieża Leona, młoda osoba konsekrowana „otwiera ramiona na świat, głosi Słowo, pozwala, by go niepokoiła historia, i staje się zaczynem zgody dla ludzkości”.
Dziś młodzi ludzie są raczej indywidualistami. Czy model życia konsekrowanego może ich czymś przyciągnąć?
br. Pio: W jakimkolwiek stopniu człowiek nie byłby indywidualistą, to jednak wszyscy jesteśmy stworzeni do relacji. Człowiek nie jest stworzony do bycia w samotności. Przypomina nam o tym już Księga Rodzaju, kiedy Bóg stworzył mężczyznę, wypowiedział te słowa: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam” (Rdz 2, 18). Mówiąc krótko: potrzebuję drugiego człowieka.
Ja świadomie wybrałem ten zakon – zakon braci mniejszych – w którym szczególny akcent kładzie się na wspólnotę. Doświadczyłem tego na poprzednim Kongresie Młodych Konsekrowanych, który odbywał się w Licheniu. Tak się złożyło, że moje zakonne imieniny przypadły w czasie Kongresu i po raz pierwszy miałem spędzić je poza własną wspólnotą. U nas ten dzień jest szczególnie celebrowany wspólną Mszą i spotkaniem braterskim przy stole, ale z racji tego, że byłem poza klasztorem, nie nastawiałem się na żadne większe celebracje, nawet postanowiłem położyć się wcześniej spać. Zbudził mnie jednak szelest i szepty moich współlokatorów (również franciszkanów, ale z innej prowincji). Okazało się, że bracia wybrali się na zakupy i zorganizowali mi rekreację imieninową w stylu franciszkańskim. Włożyłem habit na piżamę i poszliśmy świętować na parterze domu pielgrzyma. Sporo osób z innych zakonów i zgromadzeń, którzy przechodzili obok, dołączyło się do naszej biesiady. To było bardzo spontaniczne i proste, czyli takie franciszkańskie. Zapamiętam te imieniny na długie lata.
Jakie są relacje międzypokoleniowe w zgromadzeniach? Są to raczej starcia czy wspieranie się nawzajem?
br. Pio: Różnie z tym bywa, ale nawet jeśli są starcia, to świadczy to o tym, że wspólnota żyje, że jest jakiś element wymiaru wspólnotowego i Bogu dzięki, jeśli jest się z kim posprzeczać.
Różnica pokoleń jest czymś naturalnym chyba w każdym środowisku. Jest obecna w domu, w szkole, w pracy, no i w zakonie. Dobrze wybrzmiało to na Kongresie Młodych Konsekrowanych, nie tylko w pracy w grupach, ale też w rozmowach między punktami, które są dla mnie bardzo cenne. Okazuje się wtedy, że pomimo różnic charyzmatów mamy podobne doświadczenia ze swoich wspólnot. Jednak podczas tych lat życia w zakonie udało mi się zauważyć, że zarówno my, jako młodzi konsekrowani, jak i ci nasi starsi bracia, mamy te same cele, pragnienia i dążenia, tylko różnimy się często sposobem patrzenia i realizacji życia konsekrowanego. Ja mam jednak też dobre doświadczenie starszych braci, którzy są dla mnie wzorem przez swoją gorliwość, dyspozycyjność i prostotę. A swoją drogą za jakiś czas to my będziemy tym starszym pokoleniem i to z nami będą ścierać się ci, którzy przyjdą po nas. Warto zapamiętać swoje ideały i wytrwać w gorliwości do końca.
Często postrzega się wybór życia konsekrowanego jako rezygnację z wolności. No właśnie, czujecie się wolni?
o. Patryk: Po pierwsze, każde powołanie wiąże się z decyzją o ograniczeniu swojej wolności. Młodzi ludzie, decydując się na małżeństwo, zgadzają się dostosować swoją wolność do wolności drugiego. Młodzi ludzie, stający się rodzicami, zgadzają się na ograniczenie swojej wolności przez wolność ich dziecka. W wielu miejscach i powołaniach zależymy od innych. I jasne – konsekrowane posłuszeństwo ogranicza w jakimś stopniu naszą wolność, ale dzieje się to nie tylko w życiu konsekrowanym.
Czy czuję się wolny? Tak, i w swojej wolności podejmuję decyzję, że w tym powołaniu i w tej wspólnocie chcę dalej trwać. Może to, co powiem, będzie trochę ryzykowne, ale obserwujemy ogólnie, że zmniejszyła się presja społeczna, by za wszelką cenę pozostawać w wybranym przez siebie powołaniu (małżeńskim czy zakonnym). I myślę, że w tych okolicznościach tę naszą wolność jeszcze bardziej widać. Ileś lat temu podjąłem decyzję, wybrałem tę drogę i dziś – korzystając z mojej wolności – nadal ją wybieram i chcę być tym, kim jestem.
Osoba konsekrowana kojarzy się z misjonarzem, siostrą zakonną pomagającą ubogim lub dzieciom. To często ktoś, kto w oczach innych jest „superbohaterem”. Czy to może sprawiać Wam, konsekrowanym, trudność?
Magdalena: Nie wszystkie formy życia konsekrowanego wiążą się z „uniformem”. W konsekracji świeckiej, którą przyjęłam, jedynym widocznym znakiem jest obrączka, nie różniącą się niczym od innych obrączek. Rzeczywiście często wizerunek osoby konsekrowanej w świadomości rozmówcy łączy się z całym zestawem stereotypów, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Formy konsekracji w świecie dają możliwość przyznania się do bycia „twarzą Kościoła” dopiero po bliższym zapoznaniu się, a to czasem ułatwia kontakt i działanie. Jednak są różne sytuacje i różne potrzeby, myślę więc, że ta różnorodność jest bardzo piękna i bardzo potrzebna.
Przez lata miałem takie przekonanie, że kto wstępuje do zakonu, ten wciela się w jakąś większą całość, jakby tracił swoją indywidualność. Da się zachować swoją tożsamość we wspólnocie?
s. Angelika: Zdrowe i autentyczne wspólnoty, czy to zakonne czy świeckie, nie mają gotowych foremek, do których trzeba się wcisnąć, aby stać się jej częścią. Wspólnotę tworzą osoby, czyli indywidualne jednostki, a nie roboty z produkcji taśmowej. Kiedy Jezus powoływał uczniów, każdy był totalnie z innej bajki, a jednak stworzyli wspólnotę, bo oprócz tych indywidualnych różnic było coś więcej. Coś – albo lepiej – Ktoś, kto ich jednoczył. W moim doświadczeniu życia wspólnego jest podobnie. Każda z moich sióstr jest zupełnie inna, ze swoją historią życia, swoim charakterem, talentami, upodobaniami, ale też słabościami. Wybierając życie zakonne, nie chciałam być żadną kopią, ale dostrzegłam, że w tej konkretnej wspólnocie jest miejsce dla mnie, z moją całą indywidualnością. Widzę, że ponad tym, co nas różni, jest przede wszystkim to, co nas jednoczy i tworzy wspólnotę: najpierw Osoba Jezusa, a dalej wspólna misja i zadanie w Kościele – troska o zbawienie Polaków poza granicami ojczyzny. Zatem, czy da się zachować swoją tożsamość we wspólnocie? To wręcz konieczne, aby ją zachować! Można to było zauważyć na ostatnim Kongresie Młodych Konsekrowanych, gdzie pośród różnorodności charyzmatów czuliśmy, że tworzymy wspólnotę, a obecność innej siostry i brata była wzajemnym ubogaceniem.
Jakie powołania są potrzebne dzisiaj? Czy powinno być ich wiele, czy jest inne kryterium?
Magdalena: Zdecydowanie współcześnie światu potrzebne jest każde powołanie, realizowane z wiernością i pasją! Dopiero wszyscy razem tworzymy całość i możemy się od siebie nawzajem uczyć różnych twarzy Boga, różnych odcieni Jego czułości. Wspaniale było to widoczne chociażby na ostatnim Kongresie Młodych Konsekrowanych, gdzie mogłam mocno doświadczać tego, jak piękny i różnorodny jest mój Kościół. A to przecież jego tylko jedna gałąź. Wśród osobiście bliskich mi ludzi są przedstawiciele różnych powołań: konsekrowani, małżonkowie, rodzice, samotni. Każdy z nich uczy się przezwyciężać własne kryzysy, a dzięki wymianie doświadczeń uczymy się czegoś więcej o Bogu, świecie i o samych sobie. Krótko mówiąc, uważam, że światu potrzebne są po prostu powołania – takie prawdziwe, świadome, z porywu serca. Każde z nich, bez względu na przyjęta formę, jest jakimś głosem Boga, Jego obietnicą, zaproszeniem do spełniania marzeń i przeżycia przygody.
Dlaczego spotykacie się w ramach Kongresu? Kto może do niego dołączyć i czego może się tam spodziewać?
s. Angelika: V Kongres Młodych Konsekrowanych ma być przede wszystkim czasem wspólnego zatrzymania się nad tym, co dla nas jest ważne. Każdy etap życia ma swoje blaski i cienie, również życie konsekrowane. My, jako młodzi, czyli będący w pierwszych latach po ślubach pierwszych, wieczystych czy święceniach kapłańskich, potrzebujemy spotkać się z tymi, którzy niosą to samo doświadczenie. Potrzebujemy usłyszeć od naszych starszych braci i sióstr, jak zadbać o to, by nasze powołanie i człowieczeństwo się rozwijało, a nie marniało.
Dlatego Kongresowi towarzyszy hasło: „Oto CZŁOWIEK”. Z jednej strony chcemy wpatrywać się w Tego, który jest „najpiękniejszym z synów ludzkich” (Ps 45, 3) i wzorem człowieczeństwa, a z drugiej patrzeć na nasze człowieczeństwo, aby właściwie je rozwijać na drodze rad ewangelicznych. Wierzymy, że zaproszeni przez nas prelegenci w tym nam pomogą. Nie zabraknie również warsztatów, które będą z zakresu czterech dziedzin: życie duchowe i liturgia, animacja grup i parafii, psychologia oraz media. Dlatego już dziś zapraszamy wszystkich naszych konsekrowanych braci i siostry, którzy chcą ten czas wspólnie przeżyć. Kiedy jako koordynatorka IV Kongresu w 2022 r., czytałam świadectwa uczestników, byłam wzruszona, jak cenne było to doświadczenie dla wielu z nich. Nie chodzi tylko o treści, które będą na pewno wartościowe i budujące, ale przede wszystkim o spotkanie.
Mocno rozbrzmiewają mi w sercu słowa Jezusa: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35). My dzisiaj dużo robimy, podejmujemy różne dzieła, akcje duszpasterskie – i dobrze, ale to nie po tym ludzie będą nas identyfikować jako uczniów Chrystusa. Może ten Kongres będzie takim świadectwem wzajemnej braterskiej i siostrzanej miłości, która jest ważniejsza i bardziej nas definiuje niż to, co robimy.
---
s. AngelikA MrówkA MChR
Należy do Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej. Jest koordynatorką V Kongresu Młodych Konsekrowanych, na co dzień pracuje z młodzieżą. Mieszka w Poznaniu w Domu Generalnym zgromadzenia na Morasku
MagdalenA Myjak
Dziewica konsekrowana, wokalistka zespołu Mocni w Duchu, absolwentka Akademii Muzycznej w Łodzi na kierunku edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej. Pracuje w szkole podstawowej jako nauczycielka muzyki
o. Patryk Osadnik OMI
Oblat Maryi Niepokalanej, duszpasterz młodzieży i ekonom domu zakonnego w Kokotku,
asystent duszpasterza powołań
br. Pio Siury OFM
Brat mniejszy – franciszkanin, duszpasterz Franciszkańskiego Centrum Młodzieżowo-Powołaniowego „Trzej Towarzysze”
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















