Jeśli nie wierzysz w Zmartwychwstanie...

Zarówno słynna rock opera z przełomu lat 1969 i 1970, zatytułowana Jesus Christ Superstar, jak i słynny film Mela Gibsona Pasja z roku 2004 nie zawierają sceny Zmartwychwstania. Tak jakby można było opowiadać o Jezusie, zupełnie nie uwzględniając faktu, że powstał z martwych.
Czyta się kilka minut
Zmartwychwstanie Jezusa, Kostko Markovych | fot. Iconart Gallery
Zmartwychwstanie Jezusa, Kostko Markovych | fot. Iconart Gallery

Podobno pewien znany kaznodzieja przed laty w Niedzielę Wielkanocną wdrapał się na ambonę i bez zbędnych wstępów oświadczył: „Chrystus zmartwychwstał!”. Według jednej wersji tej anegdoty zebrani w świątyni odpowiedzieli zgodnie ze starodawnym zwyczajem „Prawdziwie zmartwychwstał!”. Według innej odpowiedziało mu głuche milczenie. Tak czy owak, zakończenie tej opowiastki jest w obydwu przypadkach takie samo. Kaznodzieja pełnym zgorzknienia głosem dodał: „Ale wy i tak w to nie wierzycie”, i zszedł z ambony.
Trudno uznać takie kaznodziejskie wystąpienie za szczególnie budujące (chociaż jest przypisywane różnym popularnym polskim duchownym). Zapewne specjaliści z dziedziny homiletyki mieliby w tej materii coś do powiedzenia. Poza tym nie wiadomo, czy takie zdarzenie w ogóle miało miejsce.
Na szczęście, od tego, czy ktoś wierzy w przytoczoną anegdotę, niewiele zależy. Zupełnie inaczej jest z wiarą w zmartwychwstanie Jezusa. To, czy ktoś w nie wierzy, czy nie, ma daleko idące konsekwencje.

Drastyczny przypadek niewiary
W Ewangelii wg św. Jana znalazł się krótki, ale drastyczny opis przypadku niewiary w zmartwychwstanie Jezusa (J 20, 24–29). Nie wiadomo, czym się zajmował Tomasz, zwany Didymos, w chwili, gdy zmartwychwstały Jezus po raz pierwszy spotkał się z apostołami, mimo drzwi zamkniętych z obawy przez Żydami. Wiadomo, że go wtedy z resztą uczniów nie było. Wiadomo też, że bardzo stanowczo odmówił uwierzenia w to, że po śmierci Jezusa na krzyżu inni apostołowie widzieli Go żywego. Nie bez powodu postawił bardzo konkretne warunki: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. Jak zapisał Jan, podczas pierwszego ukazania się swym najbliższym uczniom Chrystus „pokazał im ręce i bok”. Tomasz swoją wiarę uzależnił od powtórki tej sytuacji specjalnie dla niego.
Taka powtórka rzeczywiście nastąpiła, jednak nie od razu, lecz dopiero po ośmiu dniach. Można powiedzieć, że Jezus poszedł wtedy o krok dalej. Nie tylko pokazał Tomaszowi swoje ręce i bok, noszące ślady śmierci na krzyżu, ale pozwolił mu na dalej idące doświadczenie Jego realności, zachęcając: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku”. Możliwość tak bardzo empirycznego rozpoznania Jezusa miała z jednej strony pomóc Tomaszowi uwierzyć, że widzi faktycznie Zmartwychwstałego, a nie jakąś zjawę, a z drugiej stanowiła punkt odniesienia do niesłychanie istotnego stwierdzenia dotyczącego wiary w zmartwychwstanie Chrystusa: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Przypis w Biblii Tysiąclecia zaznacza, że zdanie to ma sens zawsze aktualny. W ten sposób Jezus nie tylko docenił wszystkich, którzy będą wierzyć w Jego powstanie z martwych, choć im się nie ukazał. Można powiedzieć, że ich wiarę w pewnym sensie umieścił wyżej niż wiarę tych, którzy mieli okazję Go po Zmartwychwstaniu zobaczyć. Nie bez powodu.

Gdyby wszyscy tak jak Tomasz
Nie bez powodu też podczas ostatniej wieczerzy w modlitwie arcykapłańskiej padły z ust Jezusa słowa: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie” (J  7, 20). Tomasz nie uwierzył słowu innych apostołów, choć sam do grona Dwunastu należał. Chrystusowy Kościół niemal w stu procentach składa się z tych, którzy Zmartwychwstałego nie mieli okazji zobaczyć, a jednak w Niego uwierzyli. Co nie znaczy, że chrystofanie, czyli wielokrotne ukazywanie się Jezusa różnym ludziom po Zmartwychwstaniu, były niepotrzebne. Wręcz przeciwnie. Ci, którzy mieli okazję Go zobaczyć, otrzymali specjalną misję – dawania świadectwa, że On żyje. Dając świadectwo, stwarzali innym okazję do uwierzenia.
A co by było, gdyby wszyscy zachowali się jak Tomasz i bez osobistego doświadczenia chrystofanii nie uwierzyli? W czasach, gdy popularne jest wyobrażanie sobie i opowiadanie innych wersji historii, można spróbować wyobrazić sobie sytuację, w której świadectwo apostołów i innych osób, które widziały zmartwychwstałego Jezusa, nie zostało przyjęte z wiarą. Czy mimo to uczniowie Chrystusa zdołaliby stworzyć religię obejmującą cały ziemski glob i – po ponad dwudziestu stuleciach – mającą miliardy wyznawców? Nie da się tego wykluczyć. Czy jednak ta pozbawiona wiary w zmartwychwstanie Jezusa religia byłaby chrześcijaństwem?

Tego wszystkiego by nie było
Dość łatwo można pokusić się o dywagacje na temat tego, co by było, gdyby Jezus nie powstał z martwych. Nawet niezbyt dobrze orientujący się w teologii mogą dojść do wniosku, że oczywistą konsekwencją braku zmartwychwstania byłby brak chrystofanii. Jezus nie ukazałby się tylu ludziom, o których wspomniał św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian (por. 1 Kor 15, 5–8). Nie byłoby wniebowstąpienia. Nie byłoby zesłania Ducha Świętego. Nie byłoby rozmowy ze św. Piotrem z trzykrotnym pytaniem o miłość. Nie byłoby też spotkania Szawła z Jezusem pod Damaszkiem, ze wszystkimi jego następstwami. Co więcej, praktycznie niemożliwa byłaby wiara w zmartwychwstanie każdego człowieka. Dobrą konkluzją rozważań o ewentualności chrześcijaństwa bez faktu zmartwychwstania Jezusa są słowa św. Pawła „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach.  Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie” (1 Kor 15, 17–18).
Warto zwrócić uwagę, że św. Paweł te kluczowe dla istoty chrześcijaństwa słowa umieścił w szerszym kontekście braku wiary nie tylko w zmartwychwstanie Jezusa, ale dziwił się, dlaczego są tacy, którzy w ogóle odrzucają wiarę w zmartwychwstanie. „Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał” (1 Kor 15, 13). Być może to jest perspektywa, z której należałoby dzisiaj patrzeć na możliwość „chrześcijaństwa bez zmartwychwstania”.

Są chrześcijanami czy nie?
Właśnie pod takim tytułem: „Chrześcijaństwo bez Zmartwychwstania”, ukazał się w roku 2021 w polskiej wersji językowej czasopisma „Communio” artykuł ks. Jarosława M. Lipniaka z Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Tekst zaczyna się od przytoczenia wyników sondażu TNS OBOP na temat wiary Polaków w konkretne prawdy i dogmaty. Według cytowanych badań w zmartwychwstanie Chrystusa wierzy tylko 47 proc. naszych rodaków. Przeszukując globalną sieć, można znaleźć też inne, bardziej optymistyczne dane, według których 62 proc. Polaków wierzy, że Jezus zmartwychwstał. Według opublikowanych niedawno badań dotyczących archidiecezji wrocławskiej, w zmartwychwstanie wierzy nawet 77,2 proc. ankietowanych. Wciąż jednak zaskakuje ten wynik w zestawieniu z wciąż wysokim, sięgającym ponad 70 proc., odsetkiem mieszkańców naszej ojczyzny, deklarujących się jako katolicy. Trudno uniknąć pytania o możliwość bycia katolikiem, chrześcijaninem, bez wiary w zmartwychwstanie Jezusa.
Kilka dekad temu pewien młody ksiądz opublikował w jednym z katolickich czasopism artykuł, w którym sugerował, że ci, którzy nie przyjmują bez zastrzeżeń wszystkich głoszonych przez Kościół prawd wiary i nie wcielają ich w życie, nie są chrześcijanami. Niedługo na tych samych łamach wydrukowano odpowiedź na tekst młodego księdza, której autorem okazał się jeden z jego seminaryjnych wykładowców. Ów naukowiec nie tylko mocno skrytykował stanowisko swego byłego ucznia (nie informując jednak o ich wcześniejszej relacji), ale w dość ostrych słowach stwierdził, że żaden jego student nie powinien wygłaszać i upowszechniać takich poglądów, ponieważ chrześcijaninem jest każdy człowiek, który ważnie przyjął chrzest.

Nie religia, lecz ideologia
Wspomniany ks. Lipniak napisał, że bez wiary w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa chrześcijaństwo nie ma żadnego sensu. Przypomniał, że Misterium Paschalne nierozłącznie wiąże ze sobą śmierć krzyżową i zmartwychwstanie. Stwierdził nawet, że bez wiary w zmartwychwstanie chrześcijaństwo przestałoby być religią, a zostałoby sprowadzone do zwykłej ideologii. „Dlatego tak ważne jest osobiste spotkanie ze Zmartwychwstałym Chrystusem i osobiste przeżycie czegoś, co teologia nazywa «zanurzeniem». Jeśli chrześcijanie nie będą gotowi zanurzyć się w Misterium Paschalnym Chrystusa, czyli nie pozwolą Mu bez reszty ogarnąć wszystkich wymiarów własnego życia, pozostaną na zawsze poza Nim” – stwierdził stanowczo. Czy można być chrześcijaninem poza Chrystusem?
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 16/2025