Jezus nigdzie w Ewangeliach nie mówi wprost o sobie: „jestem Bogiem”. Zarazem jednak uważna analiza Jego postawy wobec innych prowadzi do wniosku, że zajmuje On w relacjach miejsce Boga – odpuszcza grzechy; twierdzi, że przez Niego nadchodzi królestwo Boże; podkreśla, że stosunek do Jego osoby decyduje o zbawieniu bądź potępieniu, a ten, kto za Nim idzie, ma opuścić wszystko (żaden rabin w Palestynie nie mógł czegoś takiego wymagać od swoich uczniów); pozwala sobie wreszcie na przeformułowywanie zwyczajów Izraela i Tory (!), a zamiast przekazywać słowo Boże jak prorocy (zaczynając wypowiedź od „To mówi Pan”), używa formuł, które egzegeci nazywają emfatycznym „ja” („zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam” brzmi dla nas po polsku dość niewinnie, ale musimy zrozumieć, że chodzi w tych formułach o akcent na „ja”, podobnie jak w Kazaniu na górze: „powiedziano przodkom…, a ja wam powiadam”, por. Mt 5, 21–22).
Trudno się zatem dziwić, że wspólnota uczniów błyskawicznie wyciągnęła z tego wnioski. Do najstarszej warstwy Nowego Testamentu należą teksty, w których Jezus został nazwany Panem (Kyrios), czyli określony przez odwołanie do tytułu, który w Septuagincie, greckim tłumaczeniu Biblii hebrajskiej, służył do zastępowania Yahwe, boskiego imienia uważanego za najświętsze i w związku z tym z czasem niewypowiadanego. Co przy tym ciekawe, tę „najstarszą warstwę” musimy rozumieć naprawdę w mocnym sensie – pierwsze pismo Nowego Testamentu, które określa Jezusa w taki sposób już i aż 24 razy, to datowany na 51 rok Pierwszy List do Tesaloniczan.
Jeśli o tym wszystkim pamiętamy, to przypomniane tym razem w liturgii teksty, które są punktem dojścia refleksji pism Nowego Testamentu na temat Chrystusa, okazują się zrozumiałym, mimo że przyprawiającym o zawrót głowy, owocem wydobywania wniosków z tego, co Jezus objawił swoim życiem. Okazuje się On według Listu do Efezjan streszczeniem Bożej mądrości, które daje nam wgląd w uniwersalny obraz losu każdego z nas (od wieków Bóg chce uczynić nas swymi dziećmi), jest też według Prologu Ewangelii św. Jana definitywnym Bożym Słowem, które jako jedyne może doprowadzić nas do pełni sensu i życia.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











