Logo Przewdonik Katolicki

Chorzy – ziemia niczyja

Karolina Krawczyk
fot. Image Source/Getty Images

Rozmowa z o. Stanisławem Wysockim o pracy kapelana szpitalnego, byciu obecnym dla wszystkich i braku pomysłu na duszpasterstwo chorych

Jeden z Ojca pierwszych pacjentów, Giuseppe, poprosił Ojca o to, by „pomóc mu umrzeć”.
– Muszę przyznać, że tamto spotkanie było punktem zwrotnym w całym moim kapłańskim życiu. To było w szpitalu w Rzymie. Pracowałem tam, żeby móc się utrzymać na studiach doktoranckich. Szpital był niedaleko uczelni, więc razem z moim współbratem zdecydowaliśmy, że spróbujemy przez rok popracować właśnie jako kapelani. No i tam poznałem mojego Józia, zresztą bardzo pobożnego człowieka. Pewnego razu zostałem do niego wezwany – ale on już był po spowiedzi, przyjął sakrament namaszczenia, Komunię Świętą… Nie wiedziałem, co jeszcze mogę mu „zaproponować”. Zapytałem więc, czego potrzebuje. A on wtedy właśnie odpowiedział: „Pomóż mi umrzeć”.

O czym się myśli, gdy pierwszy raz słyszy się takie słowa?
– W pierwszej chwili poczułem zagubienie. Zacząłem więc uciekać do utartych formułek: może pomodlimy się wspólnie? A może odmówimy taką i taką modlitwę? Może litanię? A on odpowiadał za każdym razem „nie”. A potem dodał: „Po prostu usiądź i bądź przy mnie”.
 

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 6/2024, na stronie dostępna od 07.03.2024

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki