Pierwszy krok

Czy już wyruszyłem w adwentową drogę?
Czyta się kilka minut
Fot. Unsplash
Fot. Unsplash

Dawno już zauważono, że rysy oczekiwanego przez Jana Chrzciciela Mesjasza, który między innymi ma mieć wiejadło w ręku i ostatecznie oddzielić od siebie ziarno od plew, nie bardzo pasują do nadchodzącego zaraz po nim Jezusa, który stara się nie złamać trzciny nadłamanej (Mt 12, 20) i wzywa nas, byśmy nie próbowali własnymi siłami już teraz oddzielić kąkolu od pszenicy (Mt 13, 29–30). Oczywiście, nie znaczy to, że Jan Chrzciciel przedstawił przyjście Mesjasza nietrafnie – opisywany przez niego proces ostatecznego podsumowania ludzkich dziejów i sądu pozostaje przecież ważną częścią powtórnego przyjścia Zbawiciela. Znaczy to jednak, że nawet w przypadku najlepszych spośród z nas – a chodzi przecież w tym wypadku o największego wśród urodzonych z niewiasty (por. Mt 11, 11) – trudno spodziewać się, że ludzka wyobraźnia uchwyci precyzyjnie i z wszystkimi szczegółami głębię Bożego planu zbawienia. Musimy uczyć się pokory bycia zawsze gotowym na to, że realizacja Bożych obietnic będzie większa niż to, co jesteśmy w stanie sami wymyślić i przewidzieć.
Co jednak ciekawe, ten tak wiele oczekujący od nadchodzącego Mesjasza prorok okazuje się nad wyraz powściągliwy w oczekiwaniach formułowanych wobec przychodzących do niego tłumów. Nie pada z jego ust maksymalistycznie sformułowany program. Kto ma dwie suknie, ma się podzielić z tymi, którzy ich nie mają. Celnicy mają ograniczyć się do pobierania tego, co im zostało nakazane. Żołnierze mają zadowolić się żołdem, nie nadużywać swojej władzy.
Może warto podjąć w stosunku do siebie strategię Jana? Tak często przecież mielibyśmy ochotę sformułować nasze rozmaite programy maksymalistycznie. Wydaje się nam, że tylko wtedy mają one sens i smak, że ich bardzo wysoko zawieszone poprzeczki będą w stanie przekonać i porwać zarówno nas samych, jak i nasze otoczenie. Niestety kończą się one nader często albo wyłącznie na ich formułowaniu, albo też na ich nadzwyczaj szybkim porzucaniu. A Jan jakby nam dzisiaj mówi: jeśli chcesz się nawrócić, wyruszyć w adwentową drogę, to może zacznij od tego, co najprostsze i najbardziej oczywiste. Nie przerażaj siebie i innych niebotycznymi wymaganiami. Po prostu wyrusz (na nowo) w drogę…

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2024