To jedno z tych zdarzeń, które nie posuwając spraw publicznych o centymetr, staje się tematem masy komentarzy i memów. Mowa o „konfrontacji” Radosława Sikorskiego z Moniką Olejnik w TVN-owskiej „Kropce nad i”.
Trwa festiwal szefa MSZ, zajętego kandydowaniem na prezydenckiego kandydata Koalicji Obywatelskiej. Ten wywiad to jego element. Olejnik spytała gwiazdorskiego ministra o tekst w „Tygodniku Powszechnym”. Jego autor zastanawiał się, czy jeśli Sikorski by wystartował, jego żona Anne Applebaum nie byłaby dla tej kandydatury obciążeniem z powodu żydowskiego pochodzenia.
Sikorski się obraził i wyszedł ze studia. A potem upomniał dziennikarkę w internetowym wpisie. Przy okazji wyraził przypuszczenie, że Polska nie jest, wbrew sugestiom Olejnik, krajem antysemickim. Więc pochodzenie jego żony nie będzie problemem.
Nie jestem entuzjastą stylu Moniki Olejnik. Jest agresywnie zaangażowana po jednej ze stron politycznej wojny w Polsce. Nie słucha rozmówców. Jednak w tym przypadku pretensje Sikorskiego jawią mi się jako chybione. Miał prawo autor z „Tygodnika Powszechnego” rozważać, czy Anne Applebaum nie jest obciążeniem dla kandydatury męża. Nie ma w tym nic antysemickiego, po prostu bierze się pod uwagę realia, nastroje jakiejś części wyborców. Miała też prawo Olejnik o to spytać. Poprawnościowa histeria tego nie zmieni. Choć rozumiem, że wskazywanie na czyjeś żydowskie pochodzenie może budzić złe skojarzenia.
We mnie budziłoby, gdyby ujawniano czyjąś tajemnicę. Ale w przypadku pani Applebaum nie ma mowy o odkrywaniu rodzinnych sekretów. Na dokładkę prawicowi internauci odgrzebali jej wypowiedź, w której atakowała żonę obecnego prezydenta Agatę Kornhauser-Dudę, że to ona się nie odnosi do swoich żydowskich korzeni. Traktowała więc żona ministra ten temat jako okazję do manifestowania swojego pochodzenia, a nie do deklarowania, że trzeba o nim milczeć.
Jak zawsze zaczęto się doszukiwać w tej sprawie drugiego dna. Jedni przedstawiali cały incydent jako intrygę zwolenników drugiego kandydata w prawyborach, Rafała Trzaskowskiego. On sam wyraził na platformie X solidarność z Sikorskim i jego żoną. Ale podobno w jakichś regionach Polski działacze partii obu kandydatów, superpoprawnej i oskarżającej innych o antysemityzm, podnoszą tę kwestię. Zapewne przestrzegając, że szkodziłaby kandydatowi KO w wyborach właściwych.
Pojawiła się też druga teoria: to ustawka. Sikorski sam miałby poprosić Olejnik o taką prowokację. Po co? Aby odpalić temat na własnych warunkach. Padł nawet argument, że po to, aby ustanowić dla żony swoisty immunitet. Kto będzie ją od tej pory atakował, zyska łatkę antysemity.
Wymiana zdań w TVN pozwoliła Sikorskiemu rzucić nonszalancko, że posiadanie żydowskiej żony przez prezydenta to już w Polsce tradycja. Dotyczyło to zarówno Andrzeja Dudy, jak i Bronisława Komorowskiego. Ale kiedy oni zostawali prezydentami, mało kto wiedział o ich żonach cokolwiek. Z Applebaum jest inaczej. Tyle że nie pochodzenie jest tu największym problemem, a jej superagresywna, jednostronna publicystyka. Zarazem uprawia ją w internecie sam Sikorski. Szkodząc swojej pozycji i ministra, i ewentualnego prezydenta.
Może i warto było z jego punktu widzenia skorzystać z okazji, żeby przypomnieć o poprzednich prezydentowych. Ale nie wierzę, aby Olejnik zgodziła się na besztanie przez Sikorskiego, aby mu pomóc. Tyle że poza szaleństwem politpoprawności mamy też szaleństwo spiskowych wymiarów polityki. Czy prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka CBA zatrzymało, bo dopiero co fotografował się z Trzaskowskim? Nonsens? Ludzie w to wierzą.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













