Truwer Królowej

Święty Bernard z Clairvaux urodził się pod koniec XI wieku, a więc tuż przed epoką trubadurów i narodzin ideału rycerskości. A chociaż, wstępując do zakonu, zrezygnował ze wszystkiego, co światowe, to jednak w jego dziełach pobrzmiewa specyficzny dla współczesnych mu poetów dworskich ton bezbrzeżnego zachwytu Wybranką serca.
Czyta się kilka minut
Wizja św. Bernarda, Lippi Filippino, 1485 r. fot. UIG Art and History/East News
Wizja św. Bernarda, Lippi Filippino, 1485 r. fot. UIG Art and History/East News

Co prawda w przypadku Maryi trudno mówić o typowej dla późniejszej poezji prowansalskiej idealizacji ukochanej – Ona po prostu JEST ideałem, ale cysterski opat potrafił tę prawdę ubrać w niesłychanie piękny i nośny język, a jego kazania maryjne to arcydzieła żarliwej miłości i bezdennego zachwytu Tą, o której mówił. Dlatego nadałam mu tytuł truwera. To określenie trubadura specyficzne dla północnej Francji, skąd Bernard pochodził i gdzie leży opactwo w Clairvaux, którego był założycielem i pierwszym opatem.

Biali mnisi
Na początku było jednak Citeaux, po łacinie nazywane Cistercium. Zrodziło się ono z nieustannej pogoni za doskonałym życiem monastycznym benedyktyńskiego mnicha, św. Roberta z Molesmes. Po latach wędrówek, a nawet fundacji, ostatecznie osiadł we wspomnianym miejscu, zakładając tam klasztor w 1098 roku. Po nim przełożonymi tam było kolejnych dwóch świętych: Alberyk i Stefan, kiedy jednak ok. 1112 roku wstępował tam Bernard, opactwo potrzebowało nowych powołań, szczególnie że planowano utworzenie filii. Młody rycerz, który przybył z trzydziestoma towarzyszami, był dla cystersów prawdziwym darem z nieba. Z czasem okazało się, że był to dopiero początek tego, co ostatecznie dał swojemu zakonowi.

Rycerz w habicie
Już jako dwudziestopięciolatek został opatem w Clairvaux. Wkrótce też zaangażował się w życie polityczne ówczesnego papiestwa, co wypływało z jego głębokiego pragnienia reformy Kościoła, który zresztą rozpaczliwie jej potrzebował. To sprawiło, że z czasem stał się (także ze względu na głębokie życie ascetyczne i mistyczne oraz dar słowa i rady) jedną z najbardziej znaczących postaci na scenie politycznej zachodniej Europy. Popierał gorliwie plany II krucjaty, napisał regułę dla templariuszy (duch rycerski, jak widać, nigdy w nim nie wygasł do końca) i wszędzie, gdzie się pojawił, skutecznie zachęcał do życia monastycznego. Warunek był jeden – miało to być to prawdziwe życie mnisze, a swoim poglądom na to, na czym takie polegało, dał wyraz w płomiennej (ta mistrzowsko stosowana ironia!) debacie ze św. Piotrem z Cluny, krytykując, według Bernarda za mało ascetyczne, zwyczaje kluniackich benedyktynów. Inna jego słynna debata teologiczna, która ostatecznie doprowadziła do oficjalnego potępienia poglądów przeciwnika, to spór z Abelardem. Głosił także przeciw katarom, którą to misję przejmą po nim dominikanie. Zmarł w 1153 roku, jednych pogrążając w głębokiej żałobie, u innych wywołując oddech ulgi. W każdym razie jedynym zarzutem, którego z pewnością nie można mu postawić, jest ten, że był nijaki.
Potomni nadali mu tytuł Doctor Mellifluus (Doktor Miodopłynny) oraz Doktora Maryjnego, oba w pełni uzasadnione. To ostatni wielki przedstawiciel patrystycznej szkoły teologii, która była nie tyle czysto racjonalnym, wykorzystującym filozofię jako narzędzie namysłem nad prawdami wiary, ile pełnym zaangażowania intelektualno-duchowym poszukiwaniem Boga. W jego kazaniach widać fascynację szkołą aleksandryjską, której przedstawicielami byli m.in. Klemens Aleksandryjski i Orygenes, a która do doskonałości doprowadziła alegoryczną lekturę pisma i w mówieniu o Chrystusie kładła nacisk raczej na Jego Boskość niż człowieczeństwo.

Dwanaście gwiazd Królowej
Dziś jednak chciałam się skupić, tak sierpniowo, na doktrynie maryjnej opata z Clairvaux. Dokładnie zaś na Jej dwunastu przywilejach, które Doctor Marialis przedstawił w jednym z kazań. Przedstawię je tutaj pobieżnie, a jeśli ktoś chce zapoznać się szerzej z tym tematem, polecam artykuł o. Zygmunta M. Tomporowskiego OFMConv Dwanaście przywilejów Maryi według św. Bernarda z Clairvaux (dostępny online).
Zachwyca już sama konstrukcja retoryczna, odwołująca się do obrazu Niewiasty z Apokalipsy, mającej na głowie koronę z dwunastu gwiazd. Święty opat widzi w nich alegorię szczególnych łask (w łacińskim oryginale prerogativa) czy też przywilejów udzielonych Maryi przez Boga. Dzieli je na trzy kategorie – nieba, ciała i serca – a w każdej z nich wylicza po cztery elementy.
Listę przywilejów niebiańskich otwiera niepokalane narodzenie. Nie przejęzyczyłam się – św. Bernard, mimo swojej wielkiej miłości do Maryi, należał do teologicznego obozu przeciwników koncepcji niepokalanego poczęcia. Uważał, że poczęła się w grzechu, ale urodziła już bez niego, co samo w sobie określił już jako szczególny przywilej. Następnie w tej kategorii wymienia pozdrowienie przez archanioła, którego nigdy wcześniej ani później nikt nie usłyszał, doświadczenie zstąpienia Ducha Świętego na długo przed powstaniem Kościoła, wreszcie dziewicze poczęcie Syna.
Tym przywilejem opat przechodzi do kolejnej kategorii – ciała. Zaczyna ją od doskonałości dziewictwa Matki Bożej i jego połączenia właśnie z macierzyństwem. Trzecią łaską jest brak trudów brzemienności, a czwartą – bezbolesny poród. Co do tego nie mamy danych w objawieniu, ale cysters wyprowadza je drogą wnioskowania z tego, że Maryja była wolna od grzechu pierwszych rodziców, a trud brzemienności i bóle porodowe są jego konsekwencją zapowiedzianą przez Boga. Przy opisie porodu, na moje wyczucie, opata nieco poniosła kaznodziejska wena, bo twierdzenie, że był on bezkrwawy, niebezpiecznie skręca w stronę negowania realnej cielesności Chrystusa i Maryi. Jeśli ciąża była ludzka, to krew i woda podczas porodu są naturalne, tak jesteśmy skonstruowani.
Wreszcie kategoria serca. Otwiera ją łagodność wstydliwości. Świętemu Bernardowi chodziło o to, co poetycko współcześnie określa się mianem „Niewiasta Cienia”. Matka Boża, choć jej roli w dziele zbawienia nie da się przecenić, rzadko wychodzi w nim na pierwszy plan. Ten przywilej łączy się z kolejnym – prawdziwą pokorą i pobożnością. Maryja nie próbuje być kimś więcej, niż jest, ale kiedy wie, że zostaje wezwana przez Boga do działania, podejmuje je. To wiąże się z trzecią łaską, wielkodusznej wiary. Matka Boża przyjmuje wszystko, co przychodzi od Boga, nigdy nie tracąc wiary w Jego opatrzność i obietnice, nawet podczas ciszy Wielkiej Soboty. Wreszcie czwarty przywilej, z pewnością trudny do przyjęcia, choć niewątpliwie będący łaską – męczeństwo serca. Zjednoczenie w miłości z Synem było tak głębokie, że pozwoliło Maryi razem z Nim przejść mękę krzyża. To refleks głębokiej czci św. Bernarda do Matki Bożej Bolesnej.

Wskazująca Drogę
Dwanaście opisanych wyżej łask de facto oddaje pełną mariologię Kościoła ujętą w jednym, pięknym obrazie trzech doskonałości: niebiańskiej, cielesnej i serdecznej. Dalszy rozwój doktryny wprowadził do niego delikatne korekty, jak chociażby tę dotyczącą niepokalanego poczęcia, jednak nadal Matka Boża „jasna jak w pełni księżyc świeci człowiekowi”. Tu jednak opat z Clairvaux pewnie użyłby raczej obrazu Gwiazdy Polarnej/Morza. To ciało niebieskie od wieków służyło żeglarzom do wyznaczania kursu, bo, jak wszyscy wiemy, wskazuje na naszej półkuli północ. Kto zaś kiedyś był na Mszy w starszej formie rytu, wie, że Ewangelia jest na niej zawsze czytana w kierunku północnym właśnie – tam, gdzie wciąż jeszcze zalegają ciemności niewiary. Kiedy więc św. Bernard mówi o Gwieździe Morza, wskazuje na Maryję jako tę, która wskazuje kierunek głoszenia, idzie przed tymi, którzy są posłani do ewangelizacji.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2024