Logo Przewdonik Katolicki

Bóg rozpozna swoich

Piotr Zaremba
Fot. Magdalena Bartkiewicz

Czyszczenie po PiS staje się głównym sensem bytu nowej koalicji. Przy takiej pasji rąbania drwa wióry muszą polecieć

Na stronie internetowej Platformy Obywatelskiej pojawił się triumfalny komunikat. Była minister edukacji, dziś europosłanka PiS Anna Zalewska, została odwołana. Z jakiej funkcji? Członka Rady Społecznej 23. Wojskowego Szpitala Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjnego w Lądku Zdroju. Informację opatrzono tytułem: „Kończymy z partyjnymi nominatami”.
Szybko pojawił się w odpowiedzi komunikat polityczki PiS. Stwierdziła, że nigdy nie zasiadała w takiej radzie. Ministrowi Cezaremu Tomczykowi zagroziła sądem. I teraz pytanie: czy to oznacza, że jakaś kobieta zapłaciła stanowiskiem, bo nazywała się tak samo jak dawna minister? Pewna internautka opatrzyła wymianę komunikatów komentarzem na Facebooku: „Rewolucyjny zapał hunwejbinów. Zwalniamy wszystkie Anny Zalewskie. Bóg wybierze właściwą”. Co jest parafrazą powiedzonka XIII-wiecznego biskupa. Każąc zabijać jak leci mieszkańców bodaj Tuluzy, sympatyzującej z sektą albigensów, zalecał podobno, aby się nie martwić, że zginą i prawowierni katolicy. „Bóg rozpozna swoich”.
O czym świadczy ta całkiem współczesna historyjka? O partactwie ludzi Platformy. Ale i o zawziętości. Czyszczenie po PiS staje się głównym sensem bytu nowej koalicji. Przy takiej pasji rąbania drwa wióry muszą polecieć.
Zmiany kadrowe są normalne przy każdej wymianie władzy. Ministrowie są, bo muszą być, z partyjnego klucza. Mają prawo do doboru swoich współpracowników i do modelowania podległych sobie instytucji, aby realizowały pożądaną przez nich politykę. Jest to niezbyt przyjemny, ale uboczny wymiar demokracji.
Co prawda, jeśli prześledzić wymiany ekip III Rzeczypospolitej, te zmiany nie miały tak dogłębnego wymiaru, jak to się dzieje obecnie. Jacyś dyrektorzy departamentów w resortach pozostawali jako gwarancje ciągłości. Zdarzało się to nawet wiceministrom. Tym razem ścinanie głów równo z trawą staje się totalne, stuprocentowe. Powiązane z retoryką sugerującą, nieobwieszczającą wprost,  że PiS wszystkie te instytucje zniszczył, a przynajmniej okradał. Króluje kultura permanentnych audytów. Mają wykazać piramidalną skalę domniemanych nadużyć.
Coś z tej atmosfery pojawiło się już w roku 2015, można więc twierdzić, że PiS zasiał wiatr, a teraz zbiera burzę. Chociaż ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że teraz logika czystki jest jeszcze bardziej totalna. Już na pierwszym posiedzeniu Sejmu stworzono trzy komisje śledcze mające rozliczyć poprzednią władzę. Nowej koalicji udało się też doczekać na samym początku wyroku na dwóch posłów i byłych ministrów. Te wyroki łamią prawo, bo obaj zostali skutecznie, zgodnie z kanonami podręczników prawa, ułaskawieni przez prezydenta Andrzeja Dudę.
Mamy też czystki naruszające przepisy. To przejęcie bez ustawy mediów publicznych. Czy próba zwolnienia prokuratora krajowego Dariusza Barskiego, którego kadencja jest chroniona ustawą, a ewentualna dymisja powinna być uzgodniona z prezydentem. Chór prawników za każdym razem znajduje coraz bardziej pokraczne uzasadnienia. Tak naprawdę stajemy przed może największym eksperymentem: zamysłem usunięcia jednej trzeciej sędziów. Może i nowa władza tego akurat nie planowała. Ale w tym kierunku popycha ją logika poprzednich konfliktów.
Donald Tusk steruje zimną polityczną wojną. Z jego punktu widzenia ma ona zalety. Odwraca uwagę od tematów społeczno-politycznych i międzynarodowych. Integruje koalicję rządową, zmieniając ją w karne wojsko. Popycha opozycję ku permanentnemu wiecowaniu. Te korzyści są niewątpliwe, ale czy przesądzone raz na zawsze? Moim zdaniem to jest jednak, może i efektowny, ale w skali miesięcy i lat – taniec na linie.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki