Rok romantyczny

W pierwszą sobotę września czytaliśmy Mickiewicza narodowo. Dwieście lat temu, kiedy opublikowano Ballady i romanse, o narodzie dopiero zaczęliśmy mówić, a nowa poezja była dla społeczeństwa polskiego wstrząsająca.
Czyta się kilka minut
fot. Apolona, Adobe Stock
fot. Apolona, Adobe Stock

Imponująco wyglądała mapa tegorocznego narodowego czytania. Od Adamowa po Żywiec, setki miejscowości postanowiły na głos przeczytać utwory z debiutanckiego tomu poezji Adama Mickiewicza. Dołączyli do nich także polonusi i polonofile m.in. z krajów Europy Zachodniej, Egiptu, Gruzji, Kazachstanu, Litwy, Maroko, a nawet Australii i Nowej Zelandii! Co ciekawe, w akcji bierze też udział Ukraina, a nawet Rosja! Mało jest takich dzieł literatury, o których śmiało możemy powiedzieć, że są arcydziełami, a tłumaczone na inne języki pokazywały, że w początkach XIX w. polska myśli filozoficzna i twórczość literacka nie ustępowała aktualnym prądom myślowym Europy.

Czas burzy i naporu
Początków tych prądów myślowych i literackich doszukujemy się w Niemczech końca wieku XVIII – to tak zwany Sturm und Drang Periode, kiedy dawne niemieckie cesarstwo rozbija się na wiele księstw, a po czasie oświecenia nadchodzi moment pewnego duchowego kryzysu, choć równocześnie twórczość swą rozpoczynają najwięksi poeci języka niemieckiego: Goethe i Schiller. Artyści przedkładali intuicję i uczucie nad rozum, w swych utworach nawiązywali do źródeł narodowych i ludowych, inspirowali się Szekspirem i krytykowali panujące stosunki społeczne, podkreślając rolę jednostki.
W tamtym czasie w Niemczech Johann Gottfried von Herder, a w Szwajcarii Madame de Staël propagowali idee geokulturowego zróżnicowania Europy. Poszczególne ludy postrzegano jako zakorzenione w pierwotnym dziedzictwie plemiennym ludów romańskich, Germanów i Słowian, a więc jako zdeterminowane przez odległą historię. Historyzm, będący cechą kultury w pierwszej połowie XIX w., implikował też powszechne myślenie – nie tylko o literaturze – w kategoriach opozycji geokulturowych. „W literaturze operowano więc opozycjami pomiędzy klasycznym Południem a romantyczną Północą, racjonalistycznym Zachodem a irracjonalnym Wschodem, wyróżniano specyficzne kraje i regiony, wcześniej peryferyjne, zaś w latach dwudziestych XIX wieku zyskujące nowe znaczenie: polityczne lub kulturalne” – wyjaśnia Andrzej Waśko, historyk literatury i kulturoznawca, badacz polskiego romantyzmu.
Właśnie na tej romantycznej północy, na prowincjonalnej Litwie, jednej z rubieży Cesarstwa Rosyjskiego, w Wilnie kształci się grupa młodych ludzi, którzy wyróżniają się ambicją i chęcią rozwoju. Byli to m.in. Tomasz Zan, Jan Czeczot czy Józef Jeżowski, a wśród nich i on: Adam Mickiewicz z Nowogródka, wcześnie zdradzający literacki talent, mający już swój debiut w czasopismach (wiersz Zima miejska – w „Tygodniku Wileńskim” w 1818 r.).
Oczytani i ambitni, śledzili nie tylko ówczesną filozofię i literaturę, byli doskonale zorientowani w rzeczywistości, w której żyli, chcieli angażować się społecznie, patriotycznie w „polską sprawę”, inspirowały ich także wydarzenia europejskie, np. wielkie antytureckie powstanie w Grecji.

Czucie i wiara
Tymczasem jednak Adam Mickiewicz przebywa na jeszcze większej prowincji, bo po złożeniu egzaminów ustnych musi odbyć obowiązkową praktykę nauczycielską „w powiecie” – miejscem jego pracy stanie się Kowno. Tam przygotowywać będzie swoją pracę magisterską poświęconą krytyce literackiej. W jego korespondencji z przyjaciółmi odnajdujemy kolejne utwory lub ich fragmenty – artyści liczą, że niebawem się spotkają i będą mogli, swoim zwyczajem, czytać wiersze na głos, a te, które sami napisali, często bardzo krytycznie oceniać. Młody Mickiewicz tych materiałów ma już tyle, że może wydać pierwszy tom swoich Poezyj – opatruje go także „Przemową”, która jest swego rodzaju manifestem literackim, określającym rolę autora i wykładającym myśl romantyczną.
Wszystko to złożono w carskim urzędzie cenzorskim i za pozwoleniem ks. Jędrzeja Kłągiewicza, ówczesnego biskupa wileńskiego, zezwolono na wydanie w drukarni Józefa Zawadzkiego. Pozwolono, ale nie na wszystko – w pierwszym tomie nie znalazła się Oda do młodości – zapewne za bardzo wywrotowa („Gwałt i słabość bronią wchodu:/Gwałt niech się gwałtem odciska,/A ze słabością łamać uczmy się za młodu!” – takie zdania to w kraju autorytarnym zbyt jasna aluzja rewolucji). Pierwsze wydrukowane egzemplarze pojawiają się już w czerwcu 1822 r., ale szybko rozchodzą się, np. na zasadzie zapisu czy abonamentu – jak szybko zdobyły rozgłos, świadczy o tym fakt, że już w grudniu planowano dodruk kolejnego tysiąca egzemplarzy. A były to czasy, gdy obieg literacki nie był tak szybki jak teraz – pierwsze recenzje pojawiły się nawet rok czy dwa po wydaniu.
Popularności przysporzyła Mickiewiczowi siła tych poezyj, wnosząca do literatury wraz z młodzieńczym entuzjazmem autora nowe nurty myślowe. Z kolei dojrzałość tych wierszy, ich przemyślana budowa i często zaskakująca warstwa fabularna sprawiły, że nie mamy tu do czynienia tylko z świetnym debiutem. To przecież właśnie ten tom wprowadza nie tylko „romanse”, ale i „romantyczność” do powszechnej świadomości. Rzadko się zdarza, byśmy mogli z taką precyzją określić początek jakiegoś okresu literackiego w Polsce, ale o tym bezsprzecznie powiemy: romantyzm zainicjowało wydanie pierwszego tomu poezyj Adama Mickiewicza.

Do tańca i przeżywania
Jak pisze Magdalena Woźniewska-Działak w komentarzu do Ballad i romansów: „Samo imię ballady, jednego z gatunków poezji romantycznej, wywiódł Mickiewicz z włoskiego canzone a ballo (pieśni do tańca) i czasownika ballare (tańczyć); romans, popularny w Hiszpanii i tam znany pod nazwą romances, określił jedną z odmian pieśni gminnej. Poeta nie zbudował wyczerpującej definicji żadnego z tych pojęć, jednak wyraźnie zasygnalizował ich ludowy charakter i określił wyznaczniki”. Ta ludowa proweniencja ballad i romansów, sugerująca czasami wręcz przytoczenie jakiś funkcjonujących wśród ludu pieśni, miała pokazać, jak bliska jest ta liryka zwykłemu człowiekowi, jak bardzo koresponduje ona z jego potrzebami i emocjami.
Niemal od razu utwory te zostały pokochane, a z czasem interpretowane, nie tylko w głośnej lekturze, kilkanaście razy wystawiano je na deskach teatru, inspirowano się nimi muzycznie, m.in. melodie do niektórych z nich napisał Stanisław Moniuszko, są głosy, że i niektóre ballady fortepianowe Chopina inspirowane są balladami wieszcza. A Mickiewiczowi otworzyły one drzwi do wielkiej kariery. Ten poetycki geniusz wiedział dokładnie, jakie tematy nurtują jemu współczesnych: to rozważania na temat poezji jako takiej, miłość, związki przyrody i życia człowieka.
W czternastu utworach, do których polecam wrócić, wciąż znajdziemy pokłady duchowości, która porusza do głębi. Jest i coś dla rozwoju wiary – do ballad i romansów w pierwszym tomie poezyj Mickiewicza dodano Hymn na dzień Zwiastowania N.P. Maryi. Mickiewicz na przykład w jednym z utworów dodaje uwagę, że zawarte w nim spojrzenie na czyściec nie jest zgodne z nauczaniem Kościoła, ale podaje on dalej tylko to, co usłyszał wśród ludu. Sprytne, prawda? Nie można nie wspomnieć o wielkiej dawce humoru, która przeplata się, jak w życiu, z tematami poważnymi, wręcz patetycznymi.
A Mickiewicz AD 2022 rezonuje w nas chyba także dlatego, że tak jak wtedy, po klęsce Napoleona, pod terrorystycznym wręcz dyktatem cara Aleksandra I, Europa była z jednej strony między pewnym znużeniem Zachodu a imperialną nawałą Cesarstwa Rosyjskiego. Na te obiektywnie trudne okoliczności poezja romantyczna dawała swoją odpowiedź w subiektywnym doświadczeniu i odczytywaniu faktów także poza horyzontem doświadczenia zmysłowego.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2022