Sekret mesjański

Na ile Jezusowy model królestwa kształtuje moje myślenie o sukcesie i zwycięstwie?
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Od wieków intryguje czytelników Ewangelii, że Jezus zabrania uczniom przedstawiania Go jako mesjasza. Sprawa zyskała nawet swoją nazwę: sekret mesjański. Może się wydawać, że takie zachowanie nie pasuje do reszty obrazu Jezusa, jaki zyskujemy o Nim na podstawie Ewangelii. Czy Jezus nie przyszedł z wezwaniem do nawrócenia i obietnicą zbawienia? A jeśli tak, to czy nie było w interesie całej wspólnoty, by prawda o Jego tożsamości dotarła jak najszybciej do jak największej liczby ludzi? Po co nam mesjasz, który chce nim być w ukryciu?
Paradoksalnie jednak taki sposób zachowania Jezusa był znacznie lepiej dopasowany do Jego misji, niż może się nam wydawać. Czyż bowiem Jezus chciał czynić to, co w wyobraźni jego współczesnych wiązało się z rolą mesjasza? Mesjasz, na którego czekano, miał stać się silnym liderem politycznym, niejako nowym Dawidem, który przegoni Rzymian i na nowo rozpocznie czas pokoju i prosperity.
A Jezus wędrując po Palestynie, głosi wprawdzie królestwo, ale jakże inne to królestwo niż sukcesy, których wyglądano. Jezusowym sukcesem jest wzniesienie się ponad własny egoizm i nienawiść. Zwycięstwo ma dotyczyć Szatana, nie Rzymian. Królestwo Jezusa ma wprawdzie obejmować cały świat, a nie tylko kawałek ziemi od Egiptu po Mezopotamię, ale ma ono dokonać się w ludzkich sercach i sumieniach, a nie przez zaprowadzenie porządku „silną ręką”. Nawet Jan Chrzciciel był zbity z tropu wobec takiego podejścia. Czyż nie należało się spodziewać, że Pan Bóg przyśle kogoś „z wiejadłem w ręku”, kto „pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym” (por. Łk 3, 17)?
Co ciekawe zresztą, sam Jezus potwierdzi uroczyście swą mesjańską tożsamość. Uczyni to jednak dopiero w czasie swojego procesu przed Sanhedrynem (Mk 14, 61–62)  i przed Piłatem (Mt 15,2) – kiedy już nikt nie będzie mógł źle zinterpretować ten tytuł. Mesjańską koroną okaże się korona cierniowa.
Królestwo, którego chciał Jezus, mimo wielu najrozmaitszych prób podejmowanych w historii, nigdy się nam w pełni nie udało. Każdy jednak gest naśladowania Mesjasza ukoronowanego cierniem jest jego zapowiedzią i przybliża jego nadejście.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2022