Politycy PO bez przerwy mnie atakują, więc tłumaczę jeszcze raz: na pierwszy kwartał Polska zamówiła maksimum tego, co było dostępne. Rząd domówił kolejnych około 30 mln dawek, licząc, że choćby część będzie w II kwartale. To, z czego zrezygnował w grudniu, dotyczyło IV kwartału” – napisała na Twitterze dziennikarka „Gazety Wyborczej” Dominika Wielowieyska.
Chodzi o pytanie, na ile rząd Morawieckiego ponosi winę za szczepionkowe przestoje. Wielowieyska atakuje ten rząd za źle zorganizowany system rejestrowania chętnych do szczepienia się. I trudno się nie zgodzić: nasz system opieki zdrowotnej jest z dykty. To zapewne obciąża rząd PiS, tym bardziej że sukces roku 2015 Jarosław Kaczyński zawdzięczał również rozżaleniu Polaków na kolejki w szpitalach i przychodniach. Chociaż…
Nie lubię nieustannego wypominania sobie win przez partie i zwalania na poprzedników. Ale mam wrażenie, że Polacy pamiętają bałagan z NFZ-owskimi kontraktami dla lekarzy, powracający rokrocznie za rządów minister zdrowia Ewy Kopacz. Albo bóle, w jakich rodził się elektroniczny system EWUŚ na początku ministrowania Bartosza Arłukowicza. Tamto się działo w normalnych czasach. Może dlatego na razie nie widać tąpnięcia PiS w sondażach. Polacy nauczyli się cierpliwości i niedziwienia się niczemu. Skądinąd to straszna nauka.
Wielowieyska obwinianie rządu za sam brak szczepionek nazwała w polemice twitterowej z Romanem Giertychem demagogią. Mam podobne wrażenie. Dodam, że to problem całej Unii Europejskiej, że tym razem kolektywnie nie umiemy sobie poradzić z wielkimi korporacjami farmaceutycznymi. Że ujawnia się jakiś kolejny problem społeczny, który jest globalny. Co nie znaczy, że rząd Morawieckiego nie zapłaci za to politycznej ceny.
Ale uderza mnie jeszcze jedno: grubiańska nachalność, z jaką politycy PO i polityczni celebryci typu Giertycha strofowali dziennikarkę. Oni naprawdę uważają, że jej psim obowiązkiem jest wspierać każdą ich tezę, nawet najbardziej wydumaną. Cieszę się, że Dominika, którą znam od roku 1991, kiedy oboje zaczynaliśmy w mediach, potrafi temu nie ulec.
Taką presję na „swoich” można obserwować, powtórzę w tradycyjnym symetrystycznym refrenie, po wszystkich stronach barykad. Ale przecież wiele razy czytaliśmy, że Jarosław Kaczyński nie docenia samodzielnej, obywatelskiej roli mediów, że widzi w nich tylko narzędzie polityków. Tyle że ludzie opozycji zdają się w takich chwilach tę jego tezę gorliwie potwierdzać.
Środowiska uważające się za wolnościowe umieją brutalnie karać swoich ludzi. Oto 50-letnia dziennikarka, a właściwie celebrytka, Paulina Młynarska karci 67-letniego Jerzego Owsiaka – epitetem „dziaders”. Bo powiedział, że nie jest zwolennikiem „aborcji na pstryknięcie”.
Epitet jest absurdalny, niczego nie objaśnia, sprowadza poważny etyczny spór o aborcję do różnic wieku. Jako historyk pamiętam o ruchach, które uznawały się za wyraziciela młodości zmiatającej stare przesądy: komunizm i faszyzm chociażby. Hymnem włoskich faszystów była nawet Giovinezza. Czym się to skończyło? Zarazem ten mechanizm połajanek, nawet przy drobnych różnicach, nie ma nic wspólnego z duchową wolnością. Kojarzy się z sekciarstwem i przymusem.
Ale kiedy podobnie reagują politycy, ja reaguję podwójnie podejrzliwie. Bo to znaczy, że są gotowi mediami manipulować, wpływać na nie – może nie tylko słowną perswazją. Niestety, wielu Polaków to akceptuje. Wpisy pod twittem Wielowieyskiej, oskarżenia, że się „zaprzedała PiS-owi”, świadczą o czymś przygnębiającym. Nie wiemy, po co nam wolne media?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













