Logo Przewdonik Katolicki

Las przyszedł do nas

Monika Białkowska
Migranci z Jemenu w lesie nieopodal Gródka, już po polskiej stronie granicy, październik 2021 r. fot. Wojtek RADWANSKI/AFP/East News

Rozmowa o ludziach, którzy nie umieli być obojętni, o ciężarze pomagania i o tym, co się z nami stanie, kiedy kryzys na granicy minie – z dr Katarzyną Sztop-Rutkowską - pracowniczka naukowa na Uniwersytecie w Białymstoku, społeczniczką, koordynatorką Grupy Granica Białystok.

Jak powstała Grupa Granica w Białymstoku?
– Organizowanie grupy zaczęło się od mojej współpracy z Homo Faber, zawodowej i wcześniejszej. Wiedziałam, że zaczynają działać i miałam poczucie, absolutnie typowe dla wielu z nas, braku sprawczości. Spotkaliśmy się, potem zaczęłam szukać ludzi, którzy chcieli się w to włączyć, którym ufałam. Przeszliśmy szkolenie. Są jasno określone zasady działania w terenie. I tak się zaczęło.
Łącznie z wolontariuszami w magazynie jest nas około czterdziestu osób, kobiet i mężczyzn – raczej 40 plus, niż osiemnastolatków. Pracujemy w najróżniejszych zawodach. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, większość z nas nie miała wcześniej kontaktu z akcjami pomocy humanitarnej. Nowi zaczynają zwykle od magazynu, na interwencje wyjeżdża się później, zawsze po odpowiednim szkoleniu. Codziennie podajemy swoją gotowość: kto w jakich godzinach jest dyspozycyjny, czy ma samochód. Jeździmy w małych grupach, nigdy samodzielnie. Wyjeżdżając, zabieramy rzeczy z samoobsługowego magazynu podręcznego, do którego każdy z nas ma dostęp. Czasami są to ubrania, jedzenie, powerbanki, leki, opatrunki. Oprócz tego mamy duży magazyn z zapasami, którymi dzielimy się też z innymi aktywistami i mieszkańcami w regionie.
W grupie są ludzie, którzy wcześniej się nie znali, ale to, co się dzieje, mocno ich spaja. Kilka godzin maszerowania w ciemnej puszczy buduje w ludziach więzi. Czasem się śmieję, że po tym wszystkim będziemy tak zżyci, jak po wojsku i będziemy mieli „kombatanckie” wspomnienia. Stworzyła się legalna, oddolna i trochę „konspiracyjna” struktura. Ale bardzo ważne jest podkreślenie, że działamy w granicach prawa. Pomaganie jest legalne: udzielenie pierwszej pomocy medycznej, humanitarnej, prawnej i dokumentacja sytuacji napotkanych grup – to są najważniejsze zadania.

PK-48.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 48/2021, na stronie dostępna od 05.01.2022

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki