Logo Przewdonik Katolicki

Cyfrowa profilaktyka

Weronika Frąckiewicz
fot. thanawong/Adobe Stock

Rozmowa z prof. Jakubem Andrzejczakiem o podwyższonej tolerancji na przemoc, serialu Squid Game i wyzwaniach cyfrowego świata - doktor nauk humanistycznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, profesor Wielkopolskiej Wyższej Szkoły Społeczno-Ekonomicznej i kierownik Zakładu Socjologii Edukacji, badacz w dziedzinie edukacji, społeczeństwa i kultury, stypendysta amerykańskiej Parrish Foundation

Pamiętam, gdy w szóstej klasie podstawówki obejrzałam film Adwokat diabła. Ze strachu nie mogłam spać przez tydzień. Kiedy zobaczyłam go po latach, nie tylko nie wydał mi się tak przerażający, ale porównując go z produkcjami, które oglądają teraz dzieci, stwierdziłam, że nie ma w sobie prawie nic z dzisiejszego kina grozy. Czy coś się zmieniło w naszym społeczeństwie, czy dzieci i młodzież szybciej dojrzewają, uodparniają się, czy to my popychamy je w stronę dorosłości, wymuszając zmiany?
– Z rozwojowego punktu widzenia dzieci nie mogą szybciej dorastać. Oczywiście, warunki kulturowe czy społeczne są w stanie aktywować pewne zjawiska, ale to my dorośli popychamy najmłodszych w stronę przedwczesnego dojrzewania. Dzieje się tak za każdym razem, kiedy umożliwiamy im docieranie do tych treści, do których nie są one rozwojowo przygotowane. Z perspektywy czasowej zmiana, o którą pani pyta, mimo wszystko nastąpiła. W tym kontekście zapewne musielibyśmy bardziej przyjrzeć się działaniom całego przemysłu kulturowego, a precyzyjniej mówiąc, całego przemysłu cyfrowego, który widzi dzieci i młodzież jako swój potencjalny cel. Ta grupa, ze względu na niewykształcone w pełni umiejętności społeczne, głębiej wkracza w niektóre rzeczywistości cyfrowe i jest mniej ostrożna w doborze treści. Wynika to z nie w pełni ukształtowanych umiejętności oceny zagrożeń, stanów emocjonalnych czy przewidywania konsekwencji działań. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób mówi, że to rodzice są odpowiedzialni za to, co oglądają ich dzieci. W pełni się z tym zgadzam, ale dziś jest równie ważne, by przemysł cyfrowy był współodpowiedzialny za ten stan rzeczy. Jako świadomy rodzic nie chcę, aby przemysł cyfrowy sprawiał, że czuję się przez niego osaczony, gdyż muszę zmagać się z jednym z największych problemów współczesnego rodzicielstwa: „tato, ale wszyscy mają”. Nie chcę, aby brak norm etycznych, brak społecznej odpowiedzialności biznesu cyfrowego wymuszał na mnie konieczność pozyskiwania coraz to nowych umiejętności wychowawczych, tylko po to, aby uchronić moje dziecko. Nie zwalniam rodziców z odpowiedzialności za kontrolowanie swoich dzieci, natomiast miejmy świadomość, że dziś przemysł cyfrowy posiada mnóstwo informacji na nasz temat, doskonale zna nasze preferencje i wie, co może absorbować najmłodszych.

Znam kilka rodzin, które odcinają swoje dzieci od wszelkich zdobyczy świata cyfrowego. W konsekwencji dzieci jawią się na tle swoich rówieśników jako niedzisiejsi outsiderzy. Jaka powinna być odpowiedź rodziców na działania przemysłu cyfrowego?
– Istnieje pokusa, aby rozmawiać o działaniach ,,tu i teraz”, jednak uważam, że lepiej skupić się na tych dalekosiężnych. Gdy podczas szkoleń, które organizuję, opowiadam rodzicom dzieci przedszkolnych o problemach i zagrożeniach rzeczywistości cyfrowej, bardzo często odpowiadają, że ich dzieci są jeszcze za małe. Natomiast kiedy rozmawiam z rodzicami dzieci starszych, to mają żal, że nie wiedzieli o tym wszystkim, kiedy ich dzieci były młodsze. Pojawia się więc paradoks, który utrudnia działania profilaktyczne. Rodzice mówią, że problem jeszcze ich nie dotyczy, a w tym samym momencie dają dzieciom dostęp do treści, do których nie są one przygotowane rozwojowo. Mało tego, okazuje się, że gdy dziecko dociera do tych treści, my jako rodzice mamy ograniczone umiejętności, wiedzę i odwagę, aby rozwiązać te sytuacje. Najlepszym przykładem jest docieranie młodych ludzi do pornografii. Ilu z nas wie, jak właściwie zachować się, gdy dowiemy się, że nasz 9-latek próbował dotrzeć do takich treści? Profilaktyka polega w tym znaczeniu na tym, aby uświadomić rodzicom wagę pewnych problemów, zanim one nadejdą, a także aby mieli świadomość tego, że one nadchodzą wcześniej, niż im się wydaje. Niestety, część rodziców naprawdę nie chce wiedzieć, co robią ich dzieci w rzeczywistości cyfrowej.

W ostatnim czasie w sieci pojawiło się mnóstwo, mniej lub bardziej brutalnych seriali, zarówno dla dorosłych, młodzieży jak i dla dzieci. Jednak żaden z nich nie odniósł takiego sukcesu jak Squid Game, który od kilku tygodni osiąga rekordowe liczby odsłon. Dlaczego akurat ten konkretny serial cieszy się takim powodzeniem?
– Po pierwsze, w rzeczywistości cyfrowej funkcjonuje system przestrzeni powiązanych: w tym momencie serial pojawia na platformie Netflix, za godzinę już jest znany i promowany na TikToku, za dwie pojawia się w serwisie CDA, za trzy ktoś publikuje związane z nim trendy w mediach społecznościowych, a za cztery godziny w chińskich fabrykach rozpoczyna się produkcja zabawek inspirowanych serialowymi treściami. Reakcja jest tak szybka, gdyż już za pięć godzin pojawi się coś nowego; trzeba po prostu wykorzystać przysłowiowe pięć minut, szczególnie że mamy do czynienia z młodymi odbiorcami, którzy błyskawicznie przemieszczają się pomiędzy nowymi trendami. Popularność tego serialu, wyrażająca się w liczbie jego odsłon i mody na tworzenie treści z nim związanych, bardzo szybko zniknie, jednak konsekwencje pozostaną. I w tym kontekście jestem pewien, że twórcy i producenci serialu byli wręcz bezczelnie przekonani o tym, do czego jego popularność może doprowadzić. W przeszłości produkcje filmowe cechowała doza niepewności: czy to się uda, czy się spodoba, na jak długo wpisze się w historię kina itd. Dziś, przy tej ilości gromadzonych danych o preferencjach odbiorców, ryzyko niepowodzenia jest minimalne. Jesteśmy w stanie precyzyjnie przewidzieć to, do kogo dotrze i co spowoduje. Przy obecnych strategiach rynkowych tak potężna marka jak Netflix nie może sobie pozwolić na to, by tworzyć nieopłacalne produkcje.

Podczas projekcji serialu w lewym górnym roku obecny jest znak 16+, co oznacza, że serial przeznaczony jest dla widzów od 16 roku życia. Czy my jeszcze w ogóle przywiązujemy wagę do tych oznaczeń?
– Dziś już niewielu rodziców zwraca na to uwagę. Jestem przekonany, że jako społeczeństwo straciliśmy zupełnie kontrolę nad rzeczywistością cyfrową. Wielu dorosłych się wycofało. Co prawda mają często pewien poziom świadomości odnośnie do tego, co dzieje się w rzeczywistości cyfrowej, ale nie chcą dopuszczać myśli, że ich dzieci funkcjonują w niej w sposób problematyczny. Posłużę się przykładem. Podczas spotkań z rodzicami, kiedy opowiadam o zachowaniach ryzykownych w mediach społecznościowych i prezentuję przykłady takich zachowań, wielu rodziców prosi mnie, abym przestał wyświetlać kolejne slajdy. Wracając do tematu granicy wieku, powiem może przewrotnie: jestem bardzo daleki od sztywnego trzymania się ustalonych granic. To, że materiał jest oznaczony 16+, nie oznacza, że nie może go obejrzeć 15-latek. To do rodziców należy ocena dojrzałości ich dzieci w tym zakresie. Natomiast jeśli rodzice nie posiadają odpowiednich kompetencji do tego, aby rzetelnie ocenić poziom rozwoju dziecka na różnych płaszczyznach, to warto skorzystać z ograniczeń. Okazuje się niestety, że niewielu z nas to robi.

Jak bezpiecznie wprowadzać dziecko w świat nowych technologii?
– Za pomocą skutecznych działań profilaktycznych. Powinniśmy już skończyć z nieprzynoszącą żadnych korzyści profilaktyką opartą na strachu, która jest reliktem poprzedniego wieku. Za dużo już powstało kampanii społecznych, przestrzegających młodych ludzi przed różnego rodzaju niebezpieczeństwami i wchodzeniem w działania ryzykowne. Po wielu latach okazało się, że te strategie w żaden sposób się nie sprawdzają. Każda kampania używająca technik strachu opiera się na konsekwencjach, np. nie zażywajcie narkotyków, bo skończycie na ulicy, błagając ludzi o pieniądze. Zbyt wiele badań pokazuje, że profilaktyka w takim kształcie nie przybliża nas do celu. Mówiąc o profilaktyce, warto też wspomnieć, że dziś przychodzi nam zmierzyć się z rzeczywistością, której jako dorośli nie doganiamy. Serial Squid Game jest najlepszym tego przykładem. Zaczynamy mówić i podejmować jakiekolwiek działania, podczas gdy większość dzieci już ten film obejrzała, ponieważ eksplorują przestrzenie cyfrowe dużo bardziej intensywnie niż rodzice, a nawet eksperci. Ponadto mijamy się z młodymi ludźmi w tej rzeczywistości cyfrowej. Gdy pokazuję rodzicom różnego rodzaju zachowania ryzykowne w mediach społecznościowych, zdziwieni przyznają, że też mają konto na danej platformie, ale nigdy czegoś takiego nie widzieli. I jest to prawdą, ponieważ algorytmy kierują naszą uwagę w zupełnie inną stronę. Warto również zaznaczyć, że jesteśmy pierwszym pokoleniem, które zmaga się z tak intensywnym przekazem treści coraz młodszej grupie odbiorców. Część dorosłych spoczęła na laurach i stwierdziła, że skoro nie są w stanie dogonić świata cyfrowego, to nie chcą wiedzieć, jak funkcjonuje dziecko w tej rzeczywistości. Profilaktyka powinna jednak polegać na zatrzymaniu się i odpowiedzeniu sobie na pytanie: jakie uniwersalne umiejętności społeczne pozwoliłyby zredukować problemy, z którymi się zmagamy. Nie możemy czekać, aż dziecko doświadczy cyberprzemocy w świecie cyfrowym czy samo będzie jej sprawcą, ale jako obywatele tego świata powinniśmy te zdarzenia wyprzedzać, tymczasem badania pokazują, że większość rodziców nie rozmawia z dziećmi na temat rzeczywistości wirtualnej. I to jest główny problem. Jeżeli nie prowadzimy rozmów, to trudno oczekiwać, że jesteśmy w stanie zapobiec niepokojącym zjawiskom. Dialog pozwala rodzicom wkroczyć w cyfrowy świat dzieci i młodzieży. Dużo trudniej rozmawia się, gdy mleko już się rozlało.

Mleko rozlało się również à propos serialu Squid Game. Wielu rodziców nie ma nawet świadomości, że ich dziecko już zapoznało się ze wszystkim odcinkami. Jak rozmawiać z dzieckiem, które serial już widziało?
– Nie chcę wyolbrzymiać problemu i przekonywać, że dzieci, w konsekwencji obejrzenia fragmentu serialu, który bardzo mocno epatuje przemocą, będą natychmiast przejawiać takie zachowania, jednak już regularne kontakty z treściami przemocowymi mogą generować problemy. To dlatego musimy dyskutować, co zrobić, aby nie stało się to normą i rutyną, żeby nie weszło w nawyk. Warto uświadamiać dzieci, że rzeczywistość cyfrowa została stworzona dla różnych grup wiekowych, a więc znajdują się tu także treści wyłącznie dla dorosłych. Tak samo, jak ustaliliśmy prawo odnośnie do sprzedaży alkoholu, tak bezwzględnie powinniśmy określić zasady docierania do pewnych treści w internecie. Dzieci, zwłaszcza te najmłodsze, docierają do treści, na które nie są przygotowane w sposób nieintencjonalny. Ale powinniśmy przestać wierzyć, że technologią jesteśmy w stanie rozwiązać problemy, które na gruncie tej technologii powstały. Jesteśmy przekonani o tym, że jedyną rozsądną i zapewniającą kontrolę naszych dzieci formą ochrony są blokady na telefonach komórkowych i monitorowanie obecności dziecka w świecie wirtualnym. I to jest niewłaściwy sposób myślenia. Wszyscy musimy zacząć o tych problemach rozmawiać z najmłodszymi. Z pewnością nie jest to kwestia jednej rozmowy, ale kształtowania pewnej świadomości dzieci, dlaczego tak się dzieje, dlaczego ktoś dąży do tego, aby docierały one do niewłaściwych dla nich treści. Ważne też, by rodzice zachowali spokój i kierowali się w stronę profilaktyki i edukacji, a nie prehistorycznego systemu kar i nagród.

Jak nie podchodzić z paniką do tematu, który wywołuje tyle emocji, a przede wszystkim ma taki wpływ na młode pokolenie?
– Nie oczekuję, że każdy rodzić usiądzie ze swoim dzieckiem i będzie grał w gry wideo, gdyż nie każdy posiada takie umiejętności i nie każdy potrafi się zaangażować. Nie ma w tym nic złego. Wszyscy jednak musimy zdać sobie sprawę, jak funkcjonuje przemysł cyfrowy, jak on działa, jakich używa technik, metod i narzędzi. Pojęcie czasu i absorbowania uwagi nabierają w świecie cyfrowym nowego znaczenia. Rzeczywistość wirtualna różni się od wszystkich naszych aktywności dnia codziennego, do których socjalizujemy młodych ludzi. Proszę zauważyć, że każde nasze działanie offline ma bardzo wyraźnie określony początek i koniec: jedzenie obiadu, czytanie książki, składanie zestawu lego itp. Końca rzeczywistości cyfrowej natomiast nie ma. To z tego powodu nasze dzieci krzyczą ze swoich pokoi: mamo jeszcze 15 minut, może przejdę tę misję, może coś jeszcze się wydarzy. Zawsze można włączyć kolejny film na TikToku, obejrzeć kolejny materiał na YouTube, przejść na kolejny poziom gry. Rodzice muszą być świadomi zasad rządzących tą rzeczywistością. Zanim najsłynniejsza komputerowa gra Fortnite została wypuszczona na rynek, pracowało nad nią ponad 200 psychologów, po to aby zaplanować najbardziej rozmyślne techniki absorbowania uwagi.

Czy pojawienie się Squid Game cokolwiek zmieni, a może lada dzień wszystko ucichnie i zapomnimy, że wiele dzieci obejrzało niedawno prawdopodobnie najbrutalniejszy serial w swoim życiu?
– Myślę, że u świadomych rodziców wzmocni on przekonanie, że trzeba jeszcze baczniej zwracać uwagę na aktywność dzieci w sieci. U rodziców, którzy kompletnie ignorują obecność najmłodszych w tej rzeczywistości, jeden serial i debata z nim związana niewiele zmieni. Mimo wszystko uważam, że intensyfikacja rozmów i dyskusji jest ważna, aby przykład tego serialu stał się jednym z elementów wiedzy wykorzystywanej do działań profilaktycznych. Mam nadzieję, że wreszcie ta świadomość dotrze do dużej grupy ludzi, która zacznie wywierać presję na całym przemyśle cyfrowym. Przykłady z ostatnich miesięcy pokazują, że zmiana jest możliwa. Pokazuje to chociażby przypadek Stanów Zjednoczonych, gdzie po dotarciu przez dziennikarzy do badań prowadzonych przez Facebooka, które ujawniały, jak negatywnie na dobrostan młodych dziewcząt wpływa korzystanie z Instagrama, platforma wstrzymała prace nad aplikacją Instagram Kids. Ufam, że dzięki takim działaniom dostawcy treści, platform, producenci gier wideo i aplikacji w końcu włączą społeczną odpowiedzialność biznesu jako jedną z najistotniejszych, priorytetowych zasad, w których dobro dziecka będzie celem nadrzędnym, niepodlegającym dyskusji. W tej chwili przemysł cyfrowy nie jawi się jako sprzymierzeniec rodzica, ale konkurujący z nim o uwagę jego dziecka.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki