Treść i forma

W jakich sytuacjach udało mi się spokojnie wysłuchać i przyjąć uwagi wypowiadane w emocjach, a nawet wykrzyczane? Jakie były tego dobre rezultaty?
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Bóg ma sprawę do Helego, sprawę przykrą i trudną. Zamiast bezpośrednio wszystko wyłożyć zainteresowanemu, wciąga w tę historię młodego chłopca, robiąc z niego pośrednika. Dlaczego tak się dzieje? Czym wytłumaczyć takie postępowanie? Czyżby Heli nie potrafił słuchać? Ale chłopca poinstruować, jak to się robi, jednak potrafił. On przecież dobrze wiedział, jak się zachować, gdy Pan się odezwie. Ten trop to zatem niechybnie ślepa uliczka. A może Heli najzwyczajniej nie był ciekaw, co też Bóg ma mu do powiedzenia? Oj, nie może być. Ciekaw był i to bardzo. Przecież kazał chłopcu wszystko opowiedzieć i niczego nie ukrywać: „Niech cię Bóg ukarze, jeśli cokolwiek zataisz…” (1 Sm 3, 17). Zatem dlaczego tak? Czemu nie bezpośrednio? Otóż nie mam pojęcia, dlaczego Bóg wybrał taką a nie inną drogę. Ale wiem, że łatwo jest wpaść w sidła, które samemu się zastawia, i zamiast skupiać się nad treścią Bożej myśli przewodniej, można cały wysiłek włożyć w rozbieranie na części pierwsze formy tego przekazu. Dziwić się, wargi wydymać, miny stroić i niczego nie usłyszeć.
Pytali mnie studenci, co mają zrobić, jeśli do naszego kościoła wejdą ludzie z ulicy i zaczną krzyczeć. Po dłuższym namyśle wyjaśniłem – wydaje mi się, że należy im na to pozwolić (choć w czasie Mszy będzie to nas dodatkowo bolało). Sam nieraz krzyczałem do Boga, a nawet na Boga. Byłem zbuntowany, ba, wściekły na Niego i krzyczałem. Świetnie to pamiętam. Zatem rozumiem tych, którzy są w takiej właśnie sytuacji. A jeśli oni nie Boga się czepiają, tylko mają obiekcje w stosunku do Kościoła? W tej sytuacji nie mogli lepiej trafić. Są u celu, we wspólnocie, której chcą coś zarzucić i to na pewno nie ręce na szyję, ale raczej jakieś oskarżenia, napomnienia, krytykę, a może zwykłe anse lub urazy. Zamiast chodzić po opłotkach, wylewać żale i wypłakiwać się w rękawy sąsiadów, znacznie lepiej powiedzieć prosto w oczy, a nawet wykrzyczeć. A my dobrze jeśli bylibyśmy ciekawi tych uwag i sugestii. Mogą przecież być dla nas niezwykle cenne. Reasumując, może najlepszym przywitaniem nieoczekiwanych gości będą słowa: „Mówcie, a my będziemy słuchać”. Tak jak Heli doradził Samuelowi i obaj na tym dobrze wyszli.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2021