Logo Przewdonik Katolicki

Kto jest winny?

ks. Mirosław Maliński
fot. Unsplash

Gdy już nagrzeszę, jakie mam wypracowane sposoby na wychodzenie na spotkanie z Bogiem, by z Nim rozmawiać?

Dramatyczna scena z rajskiego ogrodu zamieszczona w trzecim rozdziale Księgi Rodzaju należy, moim zdaniem, do najbardziej frapujących obrazów biblijnych. Istna poezja, w której każde słowo jest na swoim miejscu i niesie wiele informacji, niczym farby wyciśnięte na palecie, których można użyć na wiele różnych sposobów, próbując rozczytać tekst. Oczywiście poruszamy się w świecie alegorii i przypowieści. Możemy w nich dopatrywać się najrozmaitszych znaczeń. Adam chowający się przed Stwórcą jest archetypem człowieka, który zrobił coś złego i chowa się przed Bogiem. Myślę, że każdy z nas świetnie wie, o czym mowa. Jakże często, gdy nabroję, dopuszczę się jakichś występków, świństewek, nakrzywdzę, zaszywam się w najróżniejsze krzaki, byle tylko zejść z oczu Bogu, a ten z podziwu godnym uporem szuka mnie i próbuje rozpocząć rozmowę. Ja się od niej wykręcam, wiję jak piskorz, a On brnie do prostoty i szczerości. Nazywa rzeczy takimi, jakimi one są, ja chowam się za poszukiwaniem winnego, a dokładniej próbuję winę na kogoś zrzucić i od tej kategorii winy nie potrafię się oderwać. Tymczasem On stawia pytania, które mają pomóc mi zrozumieć sytuację, dlaczego stało się to, co się stało. „Dlaczego tak zrobiłeś?” – pyta ze spokojem – „Porozmawiajmy o tym. Spróbujmy coś zrozumieć”.
Oczywiście na tę scenę możemy też spojrzeć jako na dramat, który rozgrywa się między kobietą i mężczyzną, między ukochanymi. Benedyktyński mnich z opactwa w Münsterschwarzach, znawca psychologii Anselm Grün, w tym właśnie opisie biblijnym upatruje obraz archetypu lęku mężczyzny względem kobiety, która z jednej strony pociąga go i fascynuje, a z drugiej budzi obawy. Mężczyzna pragnie kobiety, jej bliskości i więzi z nią, ale jednocześnie nosi w sobie podświadomy lęk, którego natury i źródła sam często nie rozumie. Przeżywa napięcie między fascynacją a niepokojem, strachem, trwogą, że ją skrzywdzi, oskarżając o zło, którego sam się dopuści. Lęka się, że przed Bogiem zrzuci na nią winę. Oskarży ją o całe zło. A w tym oskarżeniu i Bogu się oberwie, bo to niewiasta, którą On postawił przy nim, dała mu ten nieszczęsny owoc. My mężczyźni nosimy w sobie lęk, że będziemy oskarżać i szukać winnych.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki