Logo Przewdonik Katolicki

Dramat w cieniu wirusa

Hubert Ossowski
fot. MAHMUD HAMS AFP/East News

Nazwę „Wuhan” media odmieniają przez wszystkie przypadki. Ostrzegają przed koronawirusem i zagrożeniem, które za sobą niesie. Zapominają jednak o bezpośrednich ofiarach – mieszkańcach miasta, którzy zostali przymusowo zamknięci we własnych domach.

Lao Mao znalazł dwa koty pod sofą. Były ledwie żywe. Od 10 dni nie otrzymały żadnego pokarmu. Wszystko w związku z kwarantanną, która objęła Wuhan. Właściciele zwierząt wybrali się na trzydniową wycieczkę poza granice miasta, które w międzyczasie zostało odcięte od świata. Nie mogli wrócić do swojego mieszkania. Gdy Lao Mao zadzwonił do nich z informacją, że koty są całe i zdrowe, popłakali się ze szczęścia.
Wuhan to jeden z ważniejszych ośrodków edukacyjnych w tej części Chin – działa w nim ponad 30 uczelni, choćby utworzony w 1958 r. Wuhan Institute of Virology i jego część National Biosafety Laboratory, w którym od 2017 r. bada się niebezpieczne patogeny, choćby wirusa SARS. Pod koniec 2019 r. w tym jedenastomilionowym mieście odkryto koronawirusa 2019-nCoV, który należy do tej samej grupy wirusów co SARS. Oba powodują podobne objawy i oba wywołały epidemię, choć w przypadku koronawirusa władze chińskie zdecydowały się na odmienną strategię walki.
 
Natychmiastowe działania
Pierwsze przypadki SARS zostały odnotowane w listopadzie 2002 r., choć władze chińskie za wszelką cenę chciały je zatuszować. W tym celu zastosowano blokadę informacyjną, która doprowadziła do tego, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) o wirusie została powiadomiona dopiero w lutym 2003 r. To opóźnienie przyczyniło się do rozwoju epidemii i jej większego rozpowszechnienia.
Kilkanaście lat później, w przypadku koronawirusa, zastosowano całkowicie odmienną strategię. Pierwsze oznaki zachorowań zostały odnotowane 8 grudnia 2019 r. wśród mieszkańców związanych z rynkiem zwierząt i owoców morza w Wuhan, a już 31 grudnia WHO poinformowała o podejrzanych przypadkach zarażenia się wirusem, w związku z czym niektóre kraje w pobliżu Chin zaostrzyły kontrolę wybranych podróżnych. 7 stycznia było już jasne, że podejrzane zachorowania powoduje nowy gatunek koronawirusa – 2019-nCoV.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 7/2020, na stronie dostępna od 03.03.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki