Biblioteka wolna!

Biblioteki i muzea nie przynoszą żadnych dochodów, więc co miałaby gospodarka z otwarcia tych miejsc? Nic. Tylko rozmarzonych obywateli, niebezpiecznie poszerzających swoje horyzonty, wrażliwych na tak niepraktyczną rzecz, jaką jest piękno.
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Najbardziej mi brakowało bibliotek. Kiedy niemal z dnia na dzień zapowiedziano ich zamknięcie ponad miesiąc temu, natychmiast wzięłam pod pachę kilka tomów Listów Sienkiewicza i pobiegłam do biblioteki wymienić je na kolejne części. Niestety, kolejka do wypożyczalni była ogromna. Czytelnicy stali na zewnątrz i wyglądało na to, że oczekiwanie potrwa co najmniej godzinę. Nie miałam niestety czasu, dlatego z opuszczoną głową, w deszczu wracałam do domu. Będę cierpliwa, przeczekam ten miesiąc – myślałam.
Kiedy zbliżał się koniec listopada, a więc i termin otwarcia bibliotek, nie mogłam się doczekać kolejnych decyzji. W swej naiwności nie miałam raczej wątpliwości: galerii handlowych przecież nie otworzą, zwłaszcza przed świętami. W tym okresie zawsze jest w sklepach tłum, a co dopiero teraz, po miesięcznym odcięciu obywateli od zakupowego szału. Tymczasem – fanfary – galerie zostały otwarte! Oczywiście w reżimie sanitarnym, który tak naprawdę zmienił tylko jedno: tłumy kupujących przepychają się nie w sklepie, bo przecież obowiązuje limit, ale przed sklepem. A raczej przed sklepami. Ale równocześnie podano wiadomość, że z powodu lęku przed ponownym wzrostem zakażeń nadal mają być nieczynne muzea i oczywiście biblioteki. Taka przynajmniej pod koniec listopada była propozycja rządu na czas zwany etapem odpowiedzialności, który ma potrwać do końca stycznia.
Bywam w muzeach oraz w bibliotekach i archiwach. Nigdy w żadnym z tych miejsc nie widziałam więcej niż pięć osób naraz. Oczywiście pomijając wernisaże i czytelnie uniwersyteckie, zwłaszcza przed sesją. Pomyślałam więc sobie, że jak zawsze chodzi o pieniądze. Biblioteki i muzea nie przynoszą żadnych dochodów, więc co miałaby gospodarka z otwarcia tych miejsc? Nic. Tylko rozmarzonych obywateli, niebezpiecznie poszerzających swoje horyzonty, wrażliwych na tak niepraktyczną rzecz, jaką jest piękno. Tymczasem galerie handlowe to zupełnie co innego. Przy okazji proszę zwrócić uwagę na nazwę: galerie. Kiedyś istniały tylko galerie sztuki. Pamiętam swój pierwszy pobyt w Paryżu, kiedy to byłam przekonana, że w galerii Lafayette zobaczę sztukę, a nie suknie i płaszcze. Na szczęście piękne wnętrze z 1912 r. zrekompensowało mój zawód.
Ale biblioteki się nie poddały, pisały odwołania od planowanej decyzji, przekonując, że możliwe jest bezpieczne wypożyczanie książek. Do tej akcji przyłączyli się też czytelnicy. No i okazało się, że warto było i że, no cóż, wprawdzie zamiast muzeum pozostaje nam tylko galeria, ale być może i to się zmieni w najbliższych dniach. Tymczasem biegnę do biblioteki!

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 49/2020