Logo Przewdonik Katolicki

Badanie opinii

ks. Mirosław Maliński
fot. Unsplash

Jak ludzie ciebie widzą? Co o tobie mówią? I co ty na to?

Po co Chrystusowi badanie opinii publicznej? W ogóle, co za pomysł, żeby się zajmować takimi sprawami? Dlaczego z uczniów robi ankieterów? Czysta ciekawość? A może dyplomatycznie buduje tło, by na nim Piotr mógł dobrze wypaść. Taki sprytny sposób dowartościowania. Ale czy odpowiedź Piotra tego potrzebuje? Przecież była strzałem w dziesiątkę. Nie można było lepiej. Chrystus jest głęboko poruszony i przekonany, że taka odpowiedź, na tak intymne pytanie, nie bierze się znikąd. Podejrzewa Piotra o bezpośrednie konszachty z Bogiem Ojcem. Tłumaczy uczniowi, że jego rozeznanie i orientacja mogą być źródłem szczęścia i zaraz nie omieszkuje wyznać, jak On widzi młodego apostoła i za kogo uważa. Wypowiada słowa zdecydowane, ważne, twarde. „Jesteś opoką. Na tej opoce będę budował, a to, co zbuduję będzie trwałe”. Miód na serce każdego mężczyzny. Wyżej się nie da, głębiej nie sposób. Ocean i bezkres.
Ale, ale – wróćmy do tego, od czegośmy zaczęli, czyli zbierania informacji na swój własny temat. Może jest to dobra okazja, by zapytać siebie samego: kiedy to ostatnio zainteresowałem się, co też tam ludzie o mnie mówią, jak mnie widzą, jaka jest ich percepcja mojego zachowania, moich postaw, moich wypowiedzi? Po co? A tak, żeby wiedzieć, czy jest jakaś spójność między tym, jak jestem odbierany, a tym, jak siebie kreuję. Czy „czytelnik” jest w stanie trafnie zinterpretować, co też „poeta ma na myśli”. Czy aby nabywca dzieła nie zawiesił obrazka do góry nogami, a jeśli nawet, to czy aby z całą pewnością problem jest po stronie ignoranta, bo może jednak artysta nie dość jasno wyraził i przelał na płótno swoją myśl.
Tyle tylko, że trzeba niezłej dawki pokory, aby szczerze zapytać: „Jak mnie widzisz?”,  a już za chwilę wyłazi czarno na białym, że jeszcze więcej pokory, kultury i odwagi trzeba, aby odpowiedź uznać za interesującą, cenną i potrzebną, bez konieczności rozważania jej słuszności.
Znajomy zabrał mnie na wystawę, na której były i jego prace. Obrazy duże i małe. Zapytał, co o tym myślę. Zachęcony, pełen zapału, szczerze odpowiedziałem. Odwrócił się nagle i rzucił mi prosto w twarz: „Żałuję, że zapytałem!”. Chrystus jakoś przyjął, nie komentował.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki