Pomnik znieważony

Nie chciałam się rozpisywać na temat tej akcji, choć dzięki niej na kilku facebookowych kontach przeczytałam bardzo ciekawe dyskusje prowadzone w kulturalny sposób. Nie o tym jednak jest ten felieton. Osoby związane z LGBT+ w gruncie rzeczy nic takiego tym pomnikom nie zrobiły, proponuję odłożyć na bok emocje i przyjrzeć się wydarzeniom na chłodno.
Czyta się kilka minut
fot. Bernd von Jutrczenka/PAP/DPA
fot. Bernd von Jutrczenka/PAP/DPA

Myślałam, że to świat z Mrożka, a tymczasem istnieje taki zapis w prawie polskim. Chodzi mi o „znieważenie pomnika”. Biorę to w cudzysłów, bo jakoś nie potrafię potraktować tego sformułowania poważnie. „Znieważenie pomnika”? Można „znieważyć pomnik”? Kawał kamienia i metalu? No dobrze, zaraz ktoś mnie poprawi, że pomnik to nie zwykły kamień czy też metal, ale symbol ważny dla społeczności. Owszem, może upamiętniać osobę lub ważne i budzące emocje wydarzenie historyczne, ale jeśli zaczynamy wiązać z tym symbolem uczucia odpowiednie raczej dla istoty ludzkiej, to coś mi się nie zgadza. Słowo „znieważenie” ma swoją wagę i jest to waga odpowiednia dla działań godzących w godność człowieka. Nie pomnika. Tymczasem – uwaga – w prawie karnym mamy taki zapis: „Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.
No i na dodatek okazuje się to tak ważne przestępstwo, że warszawska policja zmobilizowała wszystkie siły do szukania winnych tej zbrodni i znalazła ich w Bieszczadach ponoć, zaaresztowała i pozbawiła chwilowo wolności, przechwalając się na swoim koncie w mediach społecznościowych, że „zatrzymanie pozostałych [podejrzanych] to jedynie kwestia czasu”. Serio? Nudzimy się w komisariatach? Nie grasują po mieście żadni złodzieje samochodów, oszuści, gwałciciele, alfonsi, handlarze narkotyków sprzedający naszym dzieciakom tabletki MDMA? Brakuje wezwań do katujących swoje żony i dzieci? Nikt nie obraża żadnego człowieka wyzwiskami, nawet wykrzykiwanymi publicznie? Nic z tych rzeczy?
Za to mamy klaskać, bo dzielnej policji udało się tak szybko i sprawnie zająć się tymi, którzy wyrazili swój bunt poprzez umieszczenie tęczowej flagi na kilku warszawskich pomnikach? I to je (pomniki!) na dodatek „znieważyło”? I jeszcze: kto o tym decyduje? Że akurat ta flaga znieważyła, a inna nie?
Nie chciałam się rozpisywać na temat tej akcji, choć dzięki niej na kilku facebookowych kontach przeczytałam bardzo ciekawe dyskusje prowadzone w kulturalny sposób. Nie o tym jednak jest ten felieton. Osoby związane z LGBT+ w gruncie rzeczy nic takiego tym pomnikom nie zrobiły, proponuję odłożyć na bok emocje i przyjrzeć się wydarzeniom na chłodno. Reakcja na ten happening jest drastyczna: policyjne siły zostały zaangażowane do aresztowania młodych osób, których czyn jest społecznie kompletnie nieszkodliwy, pomniki nie zostały trwale uszkodzone i tak naprawdę gdyby nie ten pościg, uwieńczony „męczeństwem” aresztowanych, szybko wszyscy by o sprawie zapomnieli. Ale nawet nie o tym chciałam pisać. Tylko o tym, że w tak błahej sprawie policja działa tak szybko i że w to wszystko miesza się jeszcze Chrystusa.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 33/2020