Logo Przewdonik Katolicki

Bez prądu

Natalia Budzyńska
fot. Sergey Furtaev/Adobe-Stock

Siedzę nad rozładowującym się smartfonem i myślę o tym, że zaraz nie będę mogła porozumieć się ze światem i co to będzie. A przecież wystarczy wyjść na balkon.

Pewnego zwykłego letniego dnia (przez otwarte drzwi od balkonu wpadały głosy latających zawsze w grupie jerzyków), jeszcze przed zachodem słońca, ale już właściwie pod wieczór, gdy każdy był zajęty swoimi sprawami, a samochodowy szum zaczynał cichnąć, zgasło światło w łazience. Przynajmniej tak się początkowo zdawało, że tylko w łazience. Pierwsza myśl wtedy jest taka: przepaliła się żarówka. Wtedy odezwał się syn ze swojego pokoju, że no nie, nie ma internetu. I niemal jednocześnie mąż, że chyba wywaliło korki, bo przestała też grać muzyka. A tymczasem wcale nie, korki są na swoim miejscu. Na klatce schodowej też nie ma prądu, więc to pewnie chwilowe wyłączenie, tak dochodzimy do wniosku i na chwilę odrywamy się od swoich zajęć, wykorzystując tę niespodziewaną przerwę na zrobienie herbaty. Ale to okazuje się niemożliwe, bo czajnik przecież jest elektryczny!

PK-31-1.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 31/2020, na stronie dostępna od 26.08.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki