Logo Przewdonik Katolicki

Co dalej z „500 plus” i „trzynastkami” dla emerytów

Rafał Bakalarczyk
Fot. katemangostar Freepik

Pomysł zmian w programach socjalnych jest zasadny. Pod warunkiem że pokażemy solidarność, wzmacniając wsparcie słabszych ekonomicznie grup społecznych.

W dyskusji o strategiach ratowania gospodarki w związku z trwającą pandemią w głównym nurcie debaty publicznej zaczynają pojawiać się sugestie – przynajmniej czasowego – ograniczenia niektórych socjalnych programów transferowych: powrotu „500 plus” do stanu sprzed rozszerzenia na każde dziecko oraz zawieszenia „trzynastek”.
Taki postulat znajdujemy choćby w ogłoszonym w zeszłym tygodniu Alercie Gospodarczym sygnowanym przez 13 znanych ekonomistów pod kierunkiem prof. Jerzego Hausnera. W części dotyczącej potrzeby przegrupowania środków budżetowych czytamy: „W szczególności na okres co najmniej 3 lat (2020–2022) trzeba zrezygnować z reguły przeznaczania na wydatki wojskowe 2 proc. PKB. Niezbędne będzie także zawieszenie na ten okres części sztywnych wydatków socjalnych (w szczególności dotyczy to 13. emerytury i ograniczenia wypłaty 500 plus do poziomu sprzed jej rozszerzenia)”.
Samo przemyślenie na nowo struktury wydatków publicznych w tych okolicznościach ma uzasadnienie. Jednak proponowałbym działać nieco inaczej, niż proponuje przywołany raport. Mam nadzieję, że bardziej solidarnie.
 
Zawęzić wiodące programy, by rozszerzyć inne
Po pierwsze, pewne ograniczenia w wiodących programach socjalnych można dopuścić (choć nie powinny one iść tak daleko, jak proponuje Alert, o czym więcej w dalszej części tekstu), jeśli w ślad za tym pójdą działania na rzecz łagodzenia sytuacji ekonomicznej grup najsłabszych – tych, które znajdują się w stanie ubóstwa i wykluczenia, jak i tych, które znajdą się w takiej sytuacji w następstwie pandemii i gospodarczego lock-downu.
Częściowe ograniczenia w programie „500 plus” i „trzynastce” oraz płynące stąd oszczędności przynajmniej w części mogłyby zostać przeznaczone na następujące świadczenia:
1) Podniesienie zasiłków dla bezrobotnych i uczynienie ich dużo bardziej dostępnymi. Polityka zabezpieczenia bezrobotnych od dawna jest mocno zaniedbana i ludzie, których dotknęło widmo bezrobocia, są skazani na bardzo niską pomoc z tego tytułu (w postaci zasiłku dla bezrobotnych) albo jej brak (ponad cztery piąte zarejestrowanych bezrobotnych w ogóle nie ma prawa do zasiłku). Zasiłki dla bezrobotnych dla osób ze stażem poniżej 5 lat wynoszą 689,12 zł brutto przez pierwsze 90 dni, a później jedynie 541,12 zł. Dla osób z większym stażem są to kwoty nieco większe, ale nadal na poziomie kilkuset złotych na rękę. Wedle rozmaitych prognoz liczba osób dotkniętych problemem bezrobocia radykalnie wzrośnie już w najbliższych miesiącach, a w dotkniętym recesją kraju znacznie trudniej będzie im z tego wyjść.
2) Podniesienie progów i wysokości zasiłków z pomocy społecznej. Dziś są one bardzo niskie, nieznacznie przekraczające próg minimum egzystencji, poniżej którego zagrożone jest życie i zdrowie osób żyjących na takim poziomie. Próg uzyskania zasiłku z pomocy społecznej to raptem 701 złotych netto w gospodarstwach jednoosobowych i 528 złotych na osobę w gospodarstwach wieloosobowych. Sama wysokość zasiłku obecnie nie przekracza w najlepszym razie (dla osób zupełnie bez środków do życia) kilkuset złotych.
3) Podniesienie progów i wysokości świadczeń rodzinnych, w tym opiekuńczych. Dla rodzin w trudnej sytuacji w związku z niskim dochodem czy opieką nad niepełnosprawnymi dedykowana jest ustawa o świadczeniach rodzinnych. Należałoby pomyśleć o podniesieniu progu uprawniającego do zasiłku rodzinnego (dziś to 674 zł na osobę i 764 zł w rodzinach z niepełnosprawnymi) oraz podniesieniu jego wysokości (dziś w zależności do wieku dziecka waha się on od 95 do 135 zł). Należałoby też podnieść wysokość świadczenia dla opiekujących się znacznie niepełnosprawnymi dorosłymi (dziś jest to 620 zł netto za cenę pełnej rezygnacji z pracy opiekuna) i podnieść lub znieść próg dochodowy uprawniający do świadczeń (dziś to 764 zł netto na osobę).
Proponowane tu działania były w zasadzie potrzebne jeszcze przed epidemią koronawirusa, ale obecna sytuacja daje ku temu dodatkowy powód. Przesunięcie nieco łącznej puli środków w stronę tych, którzy mają ich bardzo mało, to nie tylko sposób na łagodzenie społecznych skutków kryzysu, ale także pomysł na stabilizowanie i rozruszanie gospodarki poprzez dostarczenie impulsu popytowego. Przy okazji aktualny kryzys mógłby stać się katalizatorem reformy systemu wsparcia w kierunku nieco większej solidarności i sprawiedliwości.
Niestety, polski system wsparcia nie od dziś (a w szczególności w ostatnich 5 latach) jest mało sprawiedliwy z uwagi na to, że mamy stosunkowo łatwo dostępne i wysokie transfery do grup zamożnych (w tym bardzo zamożnych) i stosunkowo słabo dostępne i niezbyt hojne transfery do przynajmniej części grup w naprawdę trudnym położeniu. Być może teraz jest dobry moment, by to skorygować, ale niestety po stronie autorów Alertu, podobnie jak u autorów „Tarczy antykryzysowej”, nie widzę za bardzo woli ku temu.
 
Ograniczać tak, by ochronić słabszych
Po drugie, ograniczenia w programie „500 plus” i „trzynastce” proponowane przez autorów Alertu uważam za zbyt daleko idące. Zamiast wracać do „500 plus” sprzed rozszerzenia (a więc z niskim progiem na pierwsze dziecko – 800 zł na osobę i 1200 zł na osobę, gdy w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne), lepiej byłoby wprowadzić względnie wysoki górny próg dla wszystkich (choćby początkowo na proponowany przez autorów Alertu czas przejściowy lub nawet krótszy). Próg ten mógłby być na poziomie co najmniej 2 tys. zł netto na osobę (choć o jego wysokości, jak i elastyczności można dyskutować). Powrót do „500 plus” sprzed rozszerzenia wykluczałoby ze wsparcia wiele osób potrzebujących (np. samotne matki zarabiające w okolicach minimalnego wynagrodzenia) i w dodatku mogłoby to ograniczać popyt wewnętrzny, również ważny w dobie kryzysu.
Jeśli chodzi o 13. emeryturę, zamiast w ogóle zawieszać jej wypłatę (jak proponują autorzy Alertu), można by zawęzić to wsparcie do emerytów i rencistów o świadczeniach np. poniżej 2 tys.
 
***
To tylko zarys sugerowanego przeze mnie kierunku myślenia i działania w obliczu kryzysu. O szczegóły można się spierać. W tych zaleceniach przyświeca mi jednak dążenie, by ochronić oraz wspierać bardziej niż dotąd grupy słabsze i jednocześnie dostarczyć gospodarce impulsów popytowych, by mogła stanąć na nogi.
Czy polityka państwa ma szanse pójść w tym kierunku? Obawiam się, że dyskusję zdominują dwa inne stanowiska. Pierwsze (w uproszczeniu) będzie następujące: dokonajmy cięć w rozbudowanych programach socjalnych, by szukać oszczędności budżetowych, ale już niekoniecznie troszczymy się o równoczesne wzmocnienia finansowe tych, którzy dotąd ze wsparcia nie korzystali lub korzystali zbyt mało w relacji do potrzeb i dramatycznej sytuacji. Na drugim biegunie mamy podejście (znów w uproszczeniu): największe programy transferowe (a zwłaszcza „ 500 plus” i „ trzynastki” ) nie powinny być w ogóle ruszane, bo są zasadniczo słuszne, a wszelkie zmiany w nich to cofanie największych zdobyczy socjalnych ostatniego 30-lecia. Oba te podejścia były już obecne jeszcze przed nadejściem koronawirusa.  Obawiam się, że teraz one jeszcze bardziej się utrwalą.
 
Rafał Bakalarczyk
 
doktor nauk o polityce publicznej. Specjalizuje się w polityce społecznej, w szczególności senioralnej, wykluczeniu społecznym i niepełnosprawności. Członek komisji ekspertów ds. osób starszych przy Rzeczniku Praw Obywatelskich
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki